Kalia
w(y)kurzacz trolli


Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: IB/WS: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 27 Dołączyła: 13 Lut 2007 Posty: 1945 Skąd: Zielonka k. Warszawy
|
Wysłany: 2014-04-29, 15:08 Thief 4
|

|
|
Tak sobie pogrywam ostatnimi czasy i stwierdzam, że jest fajnie. Kto grał w poprzednie części, nie będzie zawiedziony - jest zarówno sporo odwołań do starszych motywów, jak i całe mnóstwo nowinek. Kto nie grał, polecam zagrać, bo chociaż gry nienowe (mogą być starsze od niektórych czytających to ), to braki w grafice zdecydowanie nadrabiają klimatem
Co prawda niektórzy przeciwnicy nadal charakteryzują się intelektem na poziomie gumowego młotka, ale inni są dla odmiany wkurzająco rozstawieni+czujni, przez co nawet w najprostszej zdawałoby się lokacji lepiej nie tracić czujności.
System znajdziek też jest ciekawy, bo dostanie się do niektórych jest mocno nietrywialne lub nieoczywiste.
Kolejna rzecz, która mi się podoba - Garret nie jest wojownikiem. W poprzednich częściach też nie był, ale tam zachowywał się jak totalna oferma. Tutaj owszem, umie walczyć, ale na pałę (w przenośni i dosłownie) nie da rady iść. Wszczęcie alarmu może więc mieć tragiczne skutki, bo ktokolwiek zauważy złodzieja, od razu robi raban i ściąga pół dzielnicy/domu. Dla urozmaicenia niespodzianek problemem są już nie tylko strażnicy, ale również zwierzątka - na przykład należące do Straży psy, które zaczynają szczekać nawet gdy jest się kawałek od nich, w pełnym ukryciu i nieruchomo.
Co do robienia rabanu - można go narobić i samemu, nieopatrznie potrącając element otoczenia. W poprzednich częściach były różne hałaśliwe powierzchnie, po których trzeba było tuptać powoli i ostrożnie, ale tutaj żadne skradanie nie pomoże, jeśli potkniesz się o porzuconą butelkę lub stłuczesz wazon.
A wracając do kwestii klimatu - jak zwykle jest gęsto. Zaniedbane Miasto pełne biedoty, "przemiła" Straż ze swoim Generałem, szurnięty Baron... A w tym wszystkim biedny Garret, który wpadł - jak to często bywa - przez kobietę. I nie, nie tak jak myślicie
Jak zwykle nie mogło zabraknąć i klasycznego motywu zwiedzania opuszczonego zakładu psychiatrycznego... Nim zaczęłam ten rozdział, byłam trochę zmartwiona, bo patrząc na statystyki przeszłam prawie połowę gry. No cóż, właśnie szacowany czas dalszej rozgrywki zwiększył mi się o jakiś miesiąc. Twórcy mają doświadczenie w budowaniu paskudnego nastroju i straszeniu ludzi - i pracowicie z niego korzystają... Grając w poprzednią część myślałam, że chyba odpuszczę, bo siadało mi na nerwy. Jednak po jakimś czasie przyzwyczaiłam się do klimatu i poszło.
Tutaj nie idzie się przyzwyczaić. Każda, najgłupsza nawet akcja potrafi wywołać coś, co sprawia, że człowiek podskakuje. Podnosisz karteczkę z podłogi - [*aaa psik!!*]! za twoimi plecami przewraca się szafa... Otwierasz zamek - ledwie ruszysz wytrychem, coś zaczyna na ciebie warczeć... W sumie nawet chodzić się spokojnie nie da. Pomijając muzykę (przy której nie wiesz, czy coś już próbuje cię zjeść, czy zrobi to za chwilę), zdarzają się drobne "smaczki" w otoczeniu. Od standardowych skrzypiących i trzaskających drzwi i okien po dziwne coś zaplątane w kratkę odpływową... co okazuje się być bardzo długimi palcami, które prostują się i chowają w tej kracie, kiedy się zbliżasz... Nie miałam odwagi zbliżyć się do tej kratki, a już na pewno nie nadepnąć na nią... Dla wyjaśnienia dodam, że wiem, iż w tej lokacji nie ma przeciwników. W skrócie - jest bezpiecznie. A ja i tak się skradam i zaglądam za każdy róg...
Co jak co, ale klimat ta gra ma świetny.
Zdecydowanie polecam wszystkim miłośnikom skradanek (pun!). |
_____________________________________________________________________
| Gauri napisał/a: | Wpisuję Cię na listę osób, którym Kalia może niechcący urwać głowę przy samych kostkach |
Oh, I love this job...
Polecam: http://takbardzozle.blogs...2-pisownia.html |
|