|
|
|
|
Bajki dla dzieci niewskazane  |
| Autor |
Wiadomość |
BardJaskier
Cynik marzyciel


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Platforma S2: PC
Wiek: 21 Dołączył: 18 Sty 2011 Posty: 2 Skąd: Sandomierz
|
Wysłany: 2011-03-26, 14:44 Bajki dla dzieci niewskazane
|

|
|
1.
Kobieta o złotych włosach zebranych w jeden długi warkocz mieszała łyżką w drewnianej misce. Rzuciła okiem na palenisko, sprawdzając, czy ogień nie wygasł. Następnie spojrzała na córkę, która siedziała przy kuchennym stole i marudziła nad śniadaniem.
Druga z córek, Alina, weszła właśnie do domu i postawiła pod ścianą koszyk malin.
- Jedz, Iga – powiedziała matka do dziewczynki.
- Nie chcę.
- Jedz, proszę cię,... Bo nie wiadomo, czy jutro coś będzie
- Słuchaj się mamy, Iga.
- Niedobra ta kasza.
- Zjedz, bo przyjdzie zły wilk – zażartowała starsza siostra.
- I co? Zje tą kaszkę?
Nagle przez okno wpadł do domku niesamowity stwór. Był cały pokryty gęstym, ciemnobrązowym futrem, muskularne kończyny uzbrojone były w długie i ostre pazury. Głowa stwora przypominała łeb wilka. Złote oczy o ciemnych wąskich źrenicach biegały od twarzy przerażonej kobiety do szeroko otwartej buzi dziewczynki. Starsza z dziewczyn stanęła w koncie izdebki i zaczęła krzyczeć.
Wilkołak zawył upiornie, zwinął się w kłębek i zaczął przemieniać się w człowieka. Po kilku wypełnionych przeraźliwymi hałasami chwilach, na podłodze leżał chudy chłopak. Próbował się podnieść, ale kobieta chwyciła nóż i pogroziła mu nim.
- Iga, chodź tu!
- Mamo, boję się – powiedziała cichutko dziewczynka.
- Wszystko będzie dobrze, tylko chodź do mamy, proszę.
Starsza z dziewczyn wciąż krzyczała.
- Ścigają mnie – wyszeptał przemieniony wilkołak.
Wrzask dziewczyny momentalnie przemienił się w szloch. Iga tuliła się do matki.
- Pomóżcie mi – poprosił chłopak.
Jednak było już za późno.
Na podwórko wjechało kilku jeźdźców. Nosili znaki inkwizycji. Za nimi przybyli pancerni żołnierze Wszechojca. Około dwudziestu zakutych w potężne zbroje mężczyzn dołączyło do inkwizytorów.
- Jest tu, czuję jego smród – powiedział dowódca, głośno wciągając powietrze.
- Potwierdzam panie – dodał imperialny kapłan – herezja, którą powoduje same jego istnienie wsiąka w to gospodarstwo.
- Nie możemy pozwolić, by się rozprzestrzeniło, prawda? – wycedził dowódca inkwizytorów bezwzględnym tonem – Spalić ten dom!
Nim jednak płonące żagwie poleciały w stronę krytego strzechą domku, drzwi otwarły się i stanęła w nich jasnowłosa kobieta. Próbowała coś powiedzieć, lecz głos zamarł jej w gardle, gdy wątłą kibić przeszyły bełty wystrzelone z żołnierskich kusz. Kobieta postawiła krok w tył i padła na klepisko.
Iga wyrwała się starszej siostrze i przykucnęła przy matce, próbując wyjąć wbite w jej ciało pociski. Wielkie łzy ciekły po drobnej twarzyczce dziewczynki, gdy wraz z jednym z bełtów wyrwała z matki kawałek jej wnętrzności. Wilkołak chwycił ją i odciągnął od otwartych drzwi, przez które mogły wlecieć kolejne śmiercionośne pociski.
Alina wybiegła przed dom.
- Co wyście uczynili?! – krzyczała przez łzy – Mordercy! – wołała, uderzając w płytową zbroję jednego z żołnierzy.
Pancerny czekał na rozkaz inkwizytora i, gdy ten skinął głową, uderzył dziewczynę w twarz. Ciężka rękawica rozdarła delikatną skórę Aliny. Siła uderzenia rzuciła ją na ziemię, a potem żołnierz wymierzył jej kopniaka w brzuch, by ostatecznie ją uciszyć.
Chudy chłopak przyciskał Igę do siebie, nie pozwalając jej na patrzenie na scenę, która rozgrywała się przed domem.
Inkwizytor wydał rozkaz powieszenia Aliny na starym kasztanie, który rósł przy bramie. Gałąź ugięła się pod ciężarem, ale wytrzymała.
Na słomiany dach poleciała pierwsza pochodnia.
Inkwizycja urządziła piekło.
2.
Dawno, dawno temu, za górami, za lasami…
mała dziewczynka ubrana w czerwony płaszczyk z kapturkiem biegła przez las. Sowy huczały, gdzieniegdzie dzięcioł stukał w drzewo, w oddali smętnie wył wilk. Dziewczynka bała się. Co jakiś czas oglądała się przez ramię, jakby obawiała się ataku zza pleców. Pamiętała przestrogi matki, znała je na pamięć.
[i]Matka stała w drzwiach, trzymała w rękach koszyk wypełniony jedzeniem. Podbiegła do niej mała dziewczynka i zaglądnęła do środka. Była tam ciepły jeszcze bochen jasnego chleba, malinowe konfitury, drożdżowe bułeczki nadziewane jagodami i butelka ciemnej śliwowicy, która miała jakoby pomagać babci na krążenie. Matka zasłoniła zawartość koszyka chustka w biała – niebieska kratę, pochyliła się nad córką i ucałowała córkę w policzek.
- Biegnij prosto do domku babci i nie rozmawiaj z nieznajomymi – powiedziała ku przestrodze.
- Mamo, nie jestem już dzieckiem – powiedziała smarkula i odbiegła, nie obejrzawszy się nawet w stronę matki.
Kobieta czas jakiś jeszcze stała przed domem i patrzyła w głęboki sosnowy bór, w którym zniknęła jej córka.[/i]
Dziewczynka przemierzała ciemny las, przestała jednak nucić pod nosem posłyszaną na ostatnim jarmarku melodię, bo ptaki ucichły, a coraz częściej słychać było wycie wilków. Przypomniała sobie słowa matki, która wiele razy opowiadała jej o okropnościach, które żyły w lesie i czekały, by porwać błąkającą się po wąskich ścieżkach dziewczynkę. Pamiętała też, że mama często mówiła, że „babkę powinno poskręcać, bo mieszka z drugiej strony lasu i muszą przechodzić przezeń zawsze, gdy chcą ją odwiedzić”.
Coś podążało tropem dziewczynki i kryło się za drzewami lub krzewami, gdy tylko ta odwracała głowę. Gdzieś za jej plecami strzeliła gałązka, nadepnięta ciężką stopą nieznanego stwora. Dziewczynka przyspieszyła kroku, potem zaczęła biec, aż nagle wszystko ucichło i stanęła spokojnie, rozglądając się dookoła.
Przed sobą, na ścieżce widziała jakąś postać. Powoli postawiła kilka niepewnych kroków w przód, a gdy dostrzegła potargany strój i zakurzone buty i zrozumiała, że stoi przed nią najzwyklejszy w świecie człowiek, uśmiechnęła się pod nosem i podeszła do mężczyzny.
Człowiek miał na sobie częściowo zniszczony skórzany kubrak i wymięte spodnie. Nie miał płaszcza, ani żadnej broni. Ciemne włosy opadały na zarośniętą twarz.
- Halo! Proszę pana, czy wie pan jak mogę dostać się na główny trakt przez las?
Mężczyzna oblizał wargi.
- Ależ oczywiście. Tamta ścieżka wiedzie prosto na główny gościniec, podążaj nią, a z pewnością tam trafisz – powiedział, wskazując odnogę po prawej stronie ścieżki.
- Dziękuję panu – powiedziała dziewczynka i postawiła kilka szybkich kroków.
- Dobrze się pan…? – chciała spytać po chwili, ale za nią nikogo już nie było.
Babcia leżała w łóżku i czytała poradnik. Pościel miała kolor ciemnozłoty, zasłony w oknach były brudnozielone, dywan był różowy, poduszki bordowe, a obrus na koślawym stoliku w kuchni miał kolor zgniłego beżu. Dom z zewnątrz także przedstawiał obraz nędzy i rozpaczy. Drwa leżały porozrzucane po całym podwórku, narzędzia także. Front aż prosił się o gruntowną renowację, ale najwidoczniej taki stan odpowiadał właścicielce.
Do drzwi chatki ktoś zapukał.
- Czy to ty, wnusiu – spytała cicho babcia.
Wilkołak pchnął drzwi. Talerze pospadały ze ścian. Babcia wrzasnęła głucho. Bestia runęła do środka, przewracając stolik z paskudnym obrusem. Babcia wrzasnęła po raz wtóry. Wilkołak zniszczył cztery pozostałe krzesła, skoczył ku zakrytej pierzynami babci i zaczął ją pożerać. Wiedział, że nadejdzie jej wnuczka, więc skrył się wśród powstałego rozgardiaszu.
Niebawem nadeszła dziewczynka. Otworzyła drzwi chatki i krzyknęła z całych sił. Widok zniszczonego wnętrza ją przeraził. Wilkołak wyskoczył zza przewróconego łóżka i rzucił się na dziecko. Machnął kilka razy kosmatą łapą i rozszarpał dziewczynę na strzępy. Jej mięso było słodkie i niewiarygodnie mu smakowało. Chłeptał jej krew z podłogi i oblizywał z niej paskudny, wilczy pysk.
Gdy już się posilił przybrał na powrót ciało człowieka. Otarł twarz ramieniem i ułożył się do snu wśród szczątków babcinych mebli.
Gdy się zbudził zaczynało już świtać. Mgła zalegała jeszcze na polanie przed domkiem babci. Mężczyzna momentalnie otworzył oczy – poczuł zapach człowieka na werandzie!
Drzwi do chatki zostały wypchane z zawiasów, gdy ten ktoś za drzwiami kopnął w nie z całej siły. Mężczyzna uniósł głowę. W wejściu stał potężny wojownik. Miał na sobie skórzany kubrak, ciężkie, podbijane buty i nabijane ćwiekami rękawice. Dobył miecza i postawił pierwszy krok. Wykręcił nim młynka. Skoczyli ku sobie – bohater i potwór.
Po walce, gdy truchło wilkołaka leżało w kałuży ciemnej, gęstej krwi, zwycięzca oczyścił miecz, splunął, przeskoczył nad stworem i zniknął w głębokim lesie. |
|
|
|
 |
Peace
Pacyfista


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Wersja gry S3: FE
Wiek: 21 Dołączył: 09 Lis 2007 Posty: 92 Skąd: Pleszew
|
Wysłany: 2011-03-26, 18:32
|

|
|
| Przeczytałem pierwsze. No i kurczę, niby wszystko okej, fajnie, ale czegoś mi brakuje. Jakoś mnie Twoja twórczość nie porywa. Sama idea też dość przeciętna, jak dla mnie to wszystko jest takie... poprawne. |
_____________________________________________________________________
| Cytat: | | Dwie rzeczy są nieograniczone – wszechświat i ludzka głupota. Co do tego pierwszego nie mam jednak pewności. |
Albert Einstein |
|
|
|
 |
Kalia
w(y)kurzacz trolli


Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: IB/WS: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 27 Dołączyła: 13 Lut 2007 Posty: 1945 Skąd: Zielonka k. Warszawy
|
Wysłany: 2011-09-07, 13:32
|

|
|
Bez rewelacji. Niezbyt emocjonujące, czyta się trochę jak sprawozdanie. Akcje krótkie, gwałtowne, bez ładu i składu (szczególnie w drugim opowiadaniu). Opisy zresztą też.
To, że w każdym tekście dodane jest wypruwanie flaków, hektolitry ketchupu i brutalność, nie dodaje, niestety, ani uroku ani grozy. Wychodzi taki 'horror' klasy D, gdzie na co trzecim ujęciu ktoś komuś obrywa kończynę.
Osobiście chyba wolę przeczytać jeszcze raz oryginały... |
_____________________________________________________________________
| Gauri napisał/a: | Wpisuję Cię na listę osób, którym Kalia może niechcący urwać głowę przy samych kostkach |
Oh, I love this job...
Polecam: http://takbardzozle.blogs...2-pisownia.html |
| Ostatnio zmieniony przez Kalia 2011-09-07, 13:34, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
|
|
|
|
|
| Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 12 |
|
|