logo



FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
ProfilProfil  Nie masz wiadomościNie masz wiadomości  Wyloguj [ Arch ]Wyloguj [ Arch ]

Poprzedni temat «» Następny temat
Mafijnie    Ignoruj ten temat
Autor Wiadomość
Peace 
Pacyfista



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Wersja gry S3: FE
Wiek: 21
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 92
Skąd: Pleszew
Wysłany: 2011-03-14, 15:04   Mafijnie  

Znów po dłuższej przerwie, efektem nieskończenie nudnej plastyki, powracam w stylu Corleone : >
Powiedzmy :D

Siedział i spoglądał nerwowo na zegarek. Jego kontrahent nie był jeszcze spóźniony, ale wszystko mu mówiło, że coś pójdzie nie tak. Był środek upalnego dnia. W pustym barze roznosił się jedynie odgłos szorowanej przez barmana szklanki. Vito ściskał rączkę walizki połączonej z jego ręką kajdankami. Nie był doświadczony. To jego pierwsze poważniejsze zadanie. Przez jego ręce ma przejść spora forsa. Był młody, a właśnie z chłopca na posyłki miał stać się żołnierzem jednej z najbardziej osławionych i szanowanych rodzin – Castilio.
Prosta wymiana. On przekazuje walizkę po brzegi wypchaną znaną w przestępczym półświatku włoską kokainą. Jack zawsze powtarzał, że jedną z niewielu rzeczy, jakie makaroniarze robią dobrze, są narkotyki. W zamian miał odebrać dwadzieścia tysięcy dolarów. Dwadzieścia tysięcy dolarów zaufania ofiarowała mu jego rodzina.
Vito w zniecierpliwieniu czekał na amerykańskiego kontrahenta. Na jego czole, w geście zdenerwowania, pulsowały żyły. Błękitne oczy zdawały się pozostawać w ciągłym ruchu. Zbladł, zwykle jego cera wyrażała więcej radości.
Powolny skrzyp drzwi. Przodem wchodzi facet, który zdaje się poświęcił życie sterydom. Ostre rysy twarzy, gdzieniegdzie blizny. Długi płaszcz. Podobnie wyglądał typ wchodzący jako ostatni.
Jednak między nimi szedł niski człowiek w błękitnym garniturze i kapeluszu tego samego koloru. W ustach miał ogromne kubańskie cygaro. Trzymał srebrną metalową walizkę. Nie miał w sobie nic komicznego, jednak jego powaga wzniecała w Vicie śmiech.
Trójka podeszła do stolika, przy którym siedział sycylijczyk. Goryle stanęli po obu stronach szefa, a ten z zupełnym brakiem emocji położył walizkę na stole. Wstukał szyfr, po czym ją otworzył. Zwartość zdawała się mienić na zielono, tak, to piękny blask dolara.
- Dwadzieścia tysięcy. Gotówką. – wychrząknał spokojnie przez cygaro Amerykanin.
Vito wstał, odsunął krzesło i położył swoją walizkę na stole. Ustawił kod… I nic. Z czoła spływały mu krople potu. Zaczął nerwowo szarpać, lecz zamek nie chciał ustąpić. Pamiętał doskonale dyktowany mu szyfr – 4663293. Niemalże słyszał te słowa wypowiadane przez przełożonego…
Kontrahent skrzywił się w geście poirytowania. Wymienił parę spojrzeń z gorylami i kiwnął twierdząco głową.
- A więc tak załatwia się interesy z makaroniarzami… Nauczymy was szacunku do klientów.
Po tych słowach odwrócił się i poszedł w kierunku drzwi. Nie lubił patrzeć na egzekucje. Uważał, że to robota dla mięśniaków. Vito przestał szarpać się z walizką i patrzył w błagalnym geście. Nie mógł uwierzyć, że rujnuje się jego życiowa szansa.
Ochroniarze poczekali chwilę aż ich szef opuści pomieszczenie a następnie bez słowa spod płaszczy wyjęli Tec’i i zaczęli strzelać do Włocha. Ten odruchem złapał pancerną walizkę i się nią zasłonił. Impet pocisków powalił go na podłogę. Grad kul celowany był w klatkę piersiową, którą w całości zasłonił. Vito przekulał się pod stół a goryle nie przestawali strzelać. Po chwili skończyła im się amunicja. Sycylijczyk to wykorzystał i sięgnął po broń. Wycelował spod stołu, pociągnął za spust… I usłyszał pusty trzask. Magazynek jest pusty. Rzucił pistolet i pobiegł w kierunku tylnich drzwi. Kątem oka zauważył, że barmana już nie ma.
Przebiegł jeszcze dwie przecznice zanim zatrzymał się w ciemnym zaułku. Walizka była od jednej strony przebita. Prześwit był dość duży, żeby stwierdzić, że w środku nic nie ma. Vita ogarnął gniew. Było dla niego oczywiste, że ktoś go wrobił, a on nie miał zamiaru puścić mu tego płazem. Ścigany przez własną rodzinę i wrogów, rozpoczął swoją personalną Vendettę…

Spróbował rozpiąć kajdanki. Klucz nie pasował. Wszyscy, którzy mogliby mu pomóc należeli do rodziny. Zapewne każdy chłopiec na posyłki wpakowałby mu teraz kulkę w głowę, aby przypodobać się Donowi. Całe swoje życie poświęcił Castilio, teraz to wszystko stracił. Nie miał nic.
Powrót do swojego mieszkania byłby cokolwiek niemądry. Żołnierze pewnie już tam na niego czekali, gotowi umilić mu czas kąpielą z ołowiu.
Rodzice Vita zginęli w wypadku samochodowym. Tak przynajmniej twierdzą media. Nie miał więc nikogo, z kim łączyłyby go więzy krwi. Nie znał kuzynostwa.
Jedynym plusem jego sytuacji było to, że jako chłopiec na posyłki znał wszystkie niesnaski rodziny Castilio, wszystkie osoby, które oferowały handel. Mógł wsypać rodzinę i zostać świadkiem koronnym. Żyć jak król. Ale nie chciał. Wychowany wśród nich, nie wierzył że mogliby go wrobić. Był pewien, że stoi za tym ktoś inny.
Jedynym tropem, jaki miał Vito, był barman. Włoch. Wiedział, co się kroi, zmył się przed strzelaniną. Był w to zamieszany. Lecz najpierw gangster musiał pozbyć się walizki. Znał w motelu portiera, który mógłby mu pomóc. Tak więc młody niedoszły Castilio kryjąc twarz w kapeluszu, i ukrywając możliwie dobrze walizkę pod długim, skórzanym płaszczem, wyszedł na ulicę.
Kątem oka zauważył żółty pojazd. Donośnie gwizdnął. Samochód podjechał a on wsiadł i mruknął „Hotel California”… Zatęchła melina, lecz tania. Vito wiedział, że będą go tam szukać, ale miał przed tym trochę czasu.
Taxi dojechało do celu. Pasażer rzucił oko na licznik i leniwie wyjął parę dolarów. Polecił kierowcy czekać. Motel dość typowy. Biały tynk przeplatały plamy i zacieki. Stare szyby ledwo trzymały się w oknach. Vito już tu bywał i obstawiając, że obsługa jeszcze nie wie o sytuacji, zaryzykował wistrę na portierni.
Ledwo uchylił drzwi a przywitał go donośny krzyk:
- Vito! Kamracie! Czym mogę służyć?
Gruby Mike nie należał co prawda do rodziny, lecz często ich wspierał. Nieraz ratował Vita z tarapatów.
- Wiesz, dość kiepska sprawa… - sycylijczyk wyjął rękę spod płaszcza i pokazał walizkę – trzeba rozkuć.
Mike, bez słowa gestem przywołał gościa. W skupieniu chwycił za dłuto i kafar. Łańcuch położył na stole. Dłuto umieścił na nim i uderzył młotem z całym impetem. Metalowe ogniwa ustąpiły. Odrzucił walizkę. Odłożył kafar i długo. Chwycił za piłę do metalu. Ćwiczonym ruchem przeciął obręcz. Ostrze przeszło jak przez masło.
- Nie wiem jak Ci dziękować… - rzekł Vito głaszcząc obolałą rękę.
- Drobiazg! – z satysfakcją odpowiedział mu grubas.
- Daj walizkę. Jeszcze mi się przyda. – sycylijczyk wiedział że jej zawartość, a raczej jej brak, dowodzi że go wrobiono.
- Wszystko w porządku, Vito?... Jesteś dziwnie zdenerwowany. – powiedział Mike podając walizkę.
- Tak… Po prostu mam coś do załatwienia…
Salutując wyszedł z walizką w reku. Musiał znaleźć miejsce, w którym bezpiecznie spędzi noc, i nie była to znana rodzinie „California”.
Skierował się do taksówki. Przysiadł i myślał. Gdzie może bezpiecznie się zaszyć… Jack! Ten skurczybyk to kawał ekscentryka. Staruszek ma pokaźną kolekcję owadów… Ludzie wolą trzymać się od niego z daleka. Ale nie ma on związków z Castilio, a że rzadko miewa gości, powinien przyjąć Vita.
- Abeey Street 42. – powiedział i taksówkarz ruszył w kierunku serca Chicago…
_____________________________________________________________________
Cytat:
Dwie rzeczy są nieograniczone – wszechświat i ludzka głupota. Co do tego pierwszego nie mam jednak pewności.

Albert Einstein
Ostatnio zmieniony przez Peace 2011-07-11, 12:30, w całości zmieniany 6 razy  
 
 
     
zolwik03 


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.31
Wiek: 22
Dołączył: 03 Sty 2011
Posty: 1
Skąd: Wiocha
Wysłany: 2011-03-14, 22:24     

[quote]Trójka do stolika[/quote]

Tu chyba powinno być: Trójka [u]podeszła[/u] do stolika...

[quote]W skupieniu chwycił za długo i kafar.[/quote]

Chyba dłuto :wink:

Ciekawe opowiadanie... Czekam na dalsze losy Vito ;p
 
     
3lolek 
Hive a good day!



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Klan S1: WzC
Wersja gry S2: ZE: 2.65.2
Klan S2: WzC
Platforma S2: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 18
Dołączył: 28 Gru 2009
Posty: 105
Skąd: Tarnobrzeg
Ostrzeżeń:
 1/7/9
Wysłany: 2011-03-15, 19:45     

Loool, nie mogę się doczekać następnej części bądź ciągu dalszego. Wciągło mnie to. Opowiadanie według mnie (prawie) doskonałe (widziałem ze 2 literówki).
_____________________________________________________________________

WzC 4eva! \m/
  My status
     
Hammer 
Love Hentai :3



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Klan S1: WzC!
Wersja gry S2: ZE: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 19
Dołączył: 12 Lis 2010
Posty: 56
Skąd: Växjö/Olecko
Wysłany: 2011-03-16, 21:53     

[quote="Peace"]miewa gośći, [/quote]
Gości

Super to opowiadanie. Czekam na dalszą część.
_____________________________________________________________________

 
  My status
     
predi 
predi



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Dołączył: 29 Cze 2011
Posty: 8
Skąd: cała ancaria
Ostrzeżeń:
 3/7/9
Wysłany: 2011-07-10, 20:44     

no dobre to jest wciąga i milo czas mija
_____________________________________________________________________
Piżem pobrafnie po polzkó
 
 
     
Kalia 
w(y)kurzacz trolli



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: IB/WS: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 27
Dołączyła: 13 Lut 2007
Posty: 1945
Skąd: Zielonka k. Warszawy
Wysłany: 2011-07-10, 22:16     

[quote="Peace"]Powrót do swojego mieszkania byłby cokolwiek niemądry.[/quote]
Tak trochę dziwnie zabrzmiało to 'cokolwiek'. Jakoś nie w klimacie. Ironicznie. A nigdzie wcześniej w tekście ironii nie było ani żadnych jej pokrewnych. Zwykłe 'nie byłby mądry' chyba brzmiałoby lepiej ;)
[quote="Peace"]Wychowany wśród ni[s]e[/s]ch[/quote]
No chyba, że to po staropolskiemu być miało :P
[quote="Peace"]Wiedział, co się kroi, zmył się przed strzelaniną. Był w to zamieszany. Lecz najpierw musiał pozbyć się walizki.[/quote]
Barman musiał pozbyć się walizki?
[quote="Peace"]Tak więc nasz bohater przechylił kapelusz ku twarzy[/quote]
Auuuuć, to bolało... Z ostrego gangsterskiego opowiadania przeszliśmy w bajeczkę dla dzieci, gdzie nasz bohater na białym rumaku...
[quote="Peace"]Zatęchła melina, [u]lecz[/u] tania.[/quote]
Hmmm... Zawsze wydawało mi się, że jedno z drugim raczej się łączy, nie zaś stanowi alternatywę :P
[quote="Peace"] z całym jego impetem.[/quote]
Nigdy nie słyszałam coby młot posiadał impet. Jest to raczej cecha zewnętrzna, nadana. Tak więc mógł uderzyć 'z całym impetem', ale nie 'z całym impetem młota' :P
[quote="Peace"]Ostrze przeszło jak przez masło.[/quote]
Uch, kiepskie mają te kajdanki. Albo facet ma szczęście, że nie stracił przy tej operacji dłoni jeśli metal ustąpił tak łatwo... Trochę to nierealnie wyszło :P

A ogólnie całkiem miłe opowiadanko. Jak masz ochotę rozwijać, to popieram :)
_____________________________________________________________________


Gauri napisał/a:
Wpisuję Cię na listę osób, którym Kalia może niechcący urwać głowę przy samych kostkach ^^

:vampir: Oh, I love this job... :]

Polecam: http://takbardzozle.blogs...2-pisownia.html
 
     
Peace 
Pacyfista



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Wersja gry S3: FE
Wiek: 21
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 92
Skąd: Pleszew
Wysłany: 2011-07-10, 22:41     

[quote="Kalia"]Tak trochę dziwnie zabrzmiało to 'cokolwiek'. Jakoś nie w klimacie. Ironicznie. A nigdzie wcześniej w tekście ironii nie było ani żadnych jej pokrewnych. Zwykłe 'nie byłby mądry' chyba brzmiałoby lepiej ;) [/quote]
Oj tam, mam taką zajawkę na ten zwrot, pozwolę sobie go zostawić :)
[quote="Kalia"]Peace napisał/a:
Tak więc nasz bohater przechylił kapelusz ku twarzy

Auuuuć, to bolało... Z ostrego gangsterskiego opowiadania przeszliśmy w bajeczkę dla dzieci, gdzie nasz bohater na białym rumaku... [/quote]
Hahah, no może rzeczywiście trochę, a miało być bardziej westernowo :lol:
[quote="Kalia"]Uch, kiepskie mają te kajdanki. Albo facet ma szczęście, że nie stracił przy tej operacji dłoni jeśli metal ustąpił tak łatwo... Trochę to nierealnie wyszło :P [/quote]
Gangsterskie kajdanki z biedronki nie najlepszej jakości, no, powiedzmy :)

Spory czas temu to pisałem, w końcu się doczekałem upragnionego ochrzanu od Kalii xD Dawno nie pisałem, więc kto wie :)
_____________________________________________________________________
Cytat:
Dwie rzeczy są nieograniczone – wszechświat i ludzka głupota. Co do tego pierwszego nie mam jednak pewności.

Albert Einstein
 
 
     
alistair80 



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.40
Dołączył: 14 Paź 2008
Posty: 110
Skąd: Grudziądz
Wysłany: 2011-07-10, 23:14     

No właśnie ten tekst z zatęchłą lecz tanią meliną jest poprawny. Właśnie o to chodzi, że te elementy się łączą. Słowo "lecz" oznacza, że postać właśnie dlatego wybrała to miejsce. Gdyby miała wybór, to wybrałaby lepsze miejsce.
 
     
Peace 
Pacyfista



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Wersja gry S3: FE
Wiek: 21
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 92
Skąd: Pleszew
Wysłany: 2011-07-10, 23:42     

Ali, z ust żeś mi to wyjął, zapomniałem dodać w poście : P
_____________________________________________________________________
Cytat:
Dwie rzeczy są nieograniczone – wszechświat i ludzka głupota. Co do tego pierwszego nie mam jednak pewności.

Albert Einstein
 
 
     
Kalia 
w(y)kurzacz trolli



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: IB/WS: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 27
Dołączyła: 13 Lut 2007
Posty: 1945
Skąd: Zielonka k. Warszawy
Wysłany: 2011-07-11, 11:34     

[quote="Peace"]Oj tam, mam taką zajawkę na ten zwrot, pozwolę sobie go zostawić[/quote]
A psze cie bardzo :P
[quote="Peace"]Hahah, no może rzeczywiście trochę, a miało być bardziej westernowo[/quote]
Ups.
[quote="Peace"]w końcu się doczekałem upragnionego ochrzanu od Kalii[/quote]
Zawsze do usług xD Nie, serio, aż tak źle ze mną jest?
[quote="alistair80"]oznacza, że postać właśnie dlatego wybrała to miejsce. Gdyby miała wybór, to wybrałaby lepsze miejsce.[/quote]
No właśnie tak średnio mi to pasuje do wizerunku mafii - nigdy nie słyszałam, żeby członkowie którejkolwiek aż tak liczyli się z kosztami. Że musieli decydować się na gorsze lokale. Bo to, dlaczego wybrał dany motel, jest zrozumiałe. Tak to brzmi, jakby ta taniość była zaletą samą w sobie, cechą preferowaną. Jakby jakiś włóczęga znalazł 'motel ostatniej szansy'.
[quote="Peace"]Zatęchła melina, lecz tania. Vito wiedział, że będą go tam szukać, ale miał przed tym trochę czasu.[/quote]
[quote]Zatęchła, tania melina. Vito wiedział, że w końcu będą go szukać i tam, ale miał jeszcze trochę czasu.[/quote]
Bez spójnika alternatywy obydwie cechy są negatywne. Co nie zmienia faktu, że 'nasz bohater' (rany, weź to wymaż, bo na prawdę boli) wykorzystuje je na swoją korzyść. Może tym razem opisałam tego bąbla lepiej :P
_____________________________________________________________________


Gauri napisał/a:
Wpisuję Cię na listę osób, którym Kalia może niechcący urwać głowę przy samych kostkach ^^

:vampir: Oh, I love this job... :]

Polecam: http://takbardzozle.blogs...2-pisownia.html
 
     
Peace 
Pacyfista



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Wersja gry S3: FE
Wiek: 21
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 92
Skąd: Pleszew
Wysłany: 2011-07-11, 12:28     

[quote="Kalia"]
No właśnie tak średnio mi to pasuje do wizerunku mafii - nigdy nie słyszałam, żeby członkowie którejkolwiek aż tak liczyli się z kosztami. Że musieli decydować się na gorsze lokale. Bo to, dlaczego wybrał dany motel, jest zrozumiałe. Tak to brzmi, jakby ta taniość była zaletą samą w sobie, cechą preferowaną. Jakby jakiś włóczęga znalazł 'motel ostatniej szansy'.
[/quote]
Tylko że jeśli czytałaś uważnie, nasz bohater to nie poważany mafiozo tylko płotka, chłopak na wysyłki który dostał pierwsze poważne zlecenie. Ponadto raczej większość bogatych lokali kontrolowały większe mafie, tak myślę.
Poza tym ten spójnik miał nadawać to znaczenie nie tylko z punktu widzenia bohatera, a również w jakiś sposób usprawiedliwiać brak przepychu :P
[quote="Kalia"]
Zawsze do usług xD Nie, serio, aż tak źle ze mną jest? [/quote]
Zazwyczaj na naszym forum tak bywa, że wśród oceanu takich komentarzy:
[quote="3lolek"]Loool, nie mogę się doczekać następnej części bądź ciągu dalszego. Wciągło mnie to. Opowiadanie według mnie (prawie) doskonałe (widziałem ze 2 literówki).[/quote]
Znajdzie się jeden Kalii który wytknie Ci nieprawidłowy spójnik "lecz" xD
_____________________________________________________________________
Cytat:
Dwie rzeczy są nieograniczone – wszechświat i ludzka głupota. Co do tego pierwszego nie mam jednak pewności.

Albert Einstein
 
 
     
Kalia 
w(y)kurzacz trolli



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: IB/WS: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 27
Dołączyła: 13 Lut 2007
Posty: 1945
Skąd: Zielonka k. Warszawy
Wysłany: 2011-07-11, 14:00     

[quote="Peace"]a również w jakiś sposób usprawiedliwiać brak przepychu[/quote]
No właśnie. Usprawiedliwić? Alternatywa to zaprzeczenie. Spójniki łączące to 'i', 'oraz' itp.
Ok, z tą płotką rozumiem. Teraz czepiam się konstrukcji logicznej :P
[quote="Peace"]Znajdzie się jeden Kalii który wytknie Ci nieprawidłowy spójnik "lecz"[/quote]
Cóż ja pocznę - perfekcjonizm. Lubię czytać i lubię żeby to, co czytam, mi się podobało. A skoro mogę wyrazić swoje zdanie to wyrażam :P Przy odrobinie szczęścia wywiera to nawet wpływ na czytany tekst (a przy jego większej dawce - również na kolejne wytwory danego autora).
Osobiście nie lubię komentarzy, z którymi spotykam się w 90% na DA, w stylu 'wow, it's great' i tyle. Wtedy nawet nie wiem, co się człowiekowi podoba. A nawet czasem mam wrażenie, że w ogóle nie przyjrzał się pracy i poleciał po ogólnikach. Stąd też wgryzam się we wszystko - bywa, że do żywego.
Mam nadzieję, że nie odbierasz moich uwag źle - nie jest to bynajmniej dowód mojej wszech-znanej złośliwości. Jak coś mi się nie podoba, to nie marnuję oczu na przyglądanie się i powietrza/klawiatury na komentarz.
_____________________________________________________________________


Gauri napisał/a:
Wpisuję Cię na listę osób, którym Kalia może niechcący urwać głowę przy samych kostkach ^^

:vampir: Oh, I love this job... :]

Polecam: http://takbardzozle.blogs...2-pisownia.html
 
     
Peace 
Pacyfista



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Wersja gry S3: FE
Wiek: 21
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 92
Skąd: Pleszew
Wysłany: 2011-07-11, 16:14     

No przecież, że nie mam Ci za złe tych komentarzy, to by był totalny debilizm, Twój perfekcjonizm i dokładność to ceniona rzecz w morzu "wow, its great" : )
_____________________________________________________________________
Cytat:
Dwie rzeczy są nieograniczone – wszechświat i ludzka głupota. Co do tego pierwszego nie mam jednak pewności.

Albert Einstein
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Możesz zmieniać swoje posty
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Możesz załączać pliki na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Powiadom znajomego o tym temacie
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Śledź odpowiedzi w tym temacie
Oznacz temat jako nieczytany

Skocz do:  
Szybka odpowiedź


Wygaśnie za Dni
 
 
 
 
 
 
Opcje
Dodaj podpis (może być zmieniony w profilu)
Powiadom mnie gdy ktoś odpowie
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,35 sekundy. Zapytań do SQL: 12