|
|
|
|
Szeregowiec Frankie  |
| Autor |
Wiadomość |
Gauri
WHY HELLO THERE


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: ZE: 2.65.2
Wersja gry S3: FE
Platforma S3: PC
Wiek: 23 Dołączył: 22 Kwi 2008 Posty: 252 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 2009-10-13, 17:51 Szeregowiec Frankie
|

|
|
-Flankować z lewej! - wrzasnął z okopu kapitan.
Szeregowy Frankie Pauleant poszedł w prawo. Co się będzie.
Frankie, młody, obiecujący rekrut o muskułach wielkości arbuzów, zauważył przeciwnika. Tylko na to czekał.
Wyciągnął zza pazuchy karabin i, nie przejmując się zbytnio celowaniem, strzelił trójpociskową serią w kierunku oddziału wroga. Na ziemię padło dziesięciu, bryzgając na lewo i prawo krwią.
Rekrut rozpromienił się i pokraśniał z dumy. +5 do respekt.
Zauważył następnych nieprzyjaciół w liczbie dwudziestu. Wszyscy jak na komendę przyklęknęli i zaczęli strzelać w kierunku Frankiego z karabinów i wyrzutni rakiet. Głupcy. Nie docenili przeciwnika, gdyż ten uskoczył w bok. Nawet go nie drasnęło.
Frankie rzucił w nich karabinem, nie będzie przecież bawił się używanym sprzętem. Zabił trzech.
Wyciągnął pistolet i z biodra ustrzelił siedemnastu. Bez przeładowywania.
Rekrut, spociwszy się, otarł czoło, koloryzując je na Matkę Ziemię. Starał się nie myśleć o żonie i dwóch córkach. Dekoncentrwały by go.
Inna sprawa, że ich nie miał. Ale mógł mieć.
W jego stronę bieg następny oddział, klucząc między uliczkami. Któryś z wrogich żołnierzy rzucił w Frankiego granatem. Ten zaś, niewiele myśląc, jak to on, kopnął go w ich stronę. Wybuch zabił 272 nieprzyjaciół.
Było blisko.
Frankie zauważył barykadę, spoza której strzelał samotny żołnierz. Ruszył w jego stronę. Wróg wystrzelił w stronę rekruta Pauleanta osiem magazynków, ale nie trafił. Frankie dopadł żołnierza i urwał mu gołymi rękami głowę. Rzucił nią za siebie, po czym poszedł w stronę domu nie wiedząc, że jego biologiczny pocisk zabił następnego żołnierza.
Szeregowy zauważył, że przy domu bronił się kapitan, który wcześniej siedział w okopie.
-Pauleant! Dobrze, że jesteście. Idzie tam na nas kilkuset żołnierzy, już po nas! Wezwijcie posiłki, migiem!
-Spokojnie. Poradzim sem.
Frankie wyjął z kieszeni bazookę, wychylił się i wycelował. Strzelił. Pocisk zaliczył przed wybuchem 18 headshotów, po czym eksplodował, zamieniając 569 osobowy oddział w kupę flaków.
-Ku chwale pańszczyzny, ser. - rekrut nieporadnie zasalutował kapitanowi. Kapitan miał łzy w oczach ze wzruszenia.
Frankie schował bazookę do kieszeni na pamiątkę. Ruszył dalej. Jego instynkt podpowiadał mu, że gdzieś jeszcze czai się wróg.
I miał rację! W domku chował się jeszcze oddział 922 żołnierzy. Pauleant wpadł do domu przez okno, bo nie będzie się przecież tarabanić przez drzwi. To już niemodne.
Reasumując: wpadł przez okno i złapał się za bary z najbliższym nieprzyjacielem.
Frankie obrócił go, wykrzywił rękę i zaczął dusić. Po chwili zauważył, że trzyma samą głowę.
Zauważył stojącą kilka metrów od niego grupkę żołnierzy i ruszył w ich stronę. Potknął się o ciało ,,uduszonego" i machając rękoma przewócił się na wspomniana grupkę.
Zabił 15 osób.
Rekrut wstał, otrzepał się i zauważył, że wrogowie z domku uciekli. Skubańce.
Wyszedł z domku. Zauważył biegnącego w jego stronę kapitana, machającego do niego. Uśmiechnął się.
Strzał.
BÓL.
Szeregowy upadł na ziemię widząc, że dostał od snajpera w kościele w mały palec u lewej ręki. Wyciągnął nóż i wyjął kulę, krzycząc głośno i płacząc. Czuł, jak ucieka z nieg życie.
Frankie spojrzał na nóż. W klindze błyszczał on sam i czas jakby zatrzymał się w miejscu. Usłyszał krzyki, jęki. Słyszał zdania, które zmieniły jego życie.
,,Idziesz na wojnę, Frankie."
,,Nie kocham Cię. Już nie..."
,,Zamknęli Closed."
,,Nie zdajesz pierwszej klasy, Frank."
NIEEEEE!
Nie pozwoli na to, żeby to, za co walczył, przegrało. Nie teraz.
Frankie zebrał się w sobie. Poczuł, jak przenika go jakaś siła. Przymierzył się i rzucił nożem w stojącego 400 metrów dalej snajpera. Snajper padł z nożem między oczami.
Pauleant wstał i poczu autentyczną dumę. Szkoda, że nikt tego nie nagrał. Wsadził krwawiąceo palca do ust i chwilę possał.
Kapitan właśnie do niego pobiegł.
-Uważaj... Heee... Na snajpee...na snajpera...
-Meldujm, że dziabnęłem byłem go.
-E?
-Zabity.
-Dobrze, Frankie. Jestem z ciebie dumny. Cała ojczyzna jest z ciebie dumna. Wracamy do domu, Palueant.
Z oczu szeregowego trysnęły łzy.
-Frank, co się stało...?
-Przeżyłem tu piekło... - wyszeptał.
Frankie otrząsnął się ze wspomnień i uśmiechnął się. Wojna skończyła się już dawno temu. Uścisnął mocniej żonę i popatrzył na biegające radośnie dwadzieścioro dzieci. Dziesięć było z poprzedniego związku , a kolejne 11 adoptował.
11? Ej, zaraz... |
_____________________________________________________________________
 |
|
|
|
 |
Peace
Pacyfista


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Wersja gry S3: FE
Wiek: 21 Dołączył: 09 Lis 2007 Posty: 92 Skąd: Pleszew
|
Wysłany: 2009-10-13, 19:02
|

|
|
No moja prośba (i nie tylko moja) została wysłuchana Jest to opowiadanie które chyba najbardziej namąciło mi w głowie ze wszystkiego co czytałem. Naprawde już sam nie wiem czy to opowieść o dzieciaku w grze typu Call Of Duty czy humorystyczna adaptacja Rambo
Błędów nie sposób wskazać bo co można uznać za niespójność nie mam pojęcia.
Mam z tego trochę mieszane uczucia bo nie rozbawiło mnie to zbytnio a za nic poważnego tego uznać nie można. |
_____________________________________________________________________
| Cytat: | | Dwie rzeczy są nieograniczone – wszechświat i ludzka głupota. Co do tego pierwszego nie mam jednak pewności. |
Albert Einstein |
| Ostatnio zmieniony przez Peace 2009-10-13, 19:02, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Madrik

Wersja gry S1: S+: 1.8.96
Wersja gry S2: Nie mam gry
Dołączył: 14 Cze 2009 Posty: 12 Skąd: Pcim
|
Wysłany: 2009-10-14, 00:21
|

|
|
| Cytat: | -Flankować z lewej! - wrzasnął z okopu kapitan.
Szeregowy Frankie Pauleant poszedł w prawo. Co się będzie. |
Ma jakiś problem z kierunkami?
Poza tym... co to za rozkaz "flankować z lewej"?
No w łaśnie i "co się będzie" - co?
| Cytat: | Frankie, młody, obiecujący rekrut o muskułach wielkości arbuzów, zauważył przeciwnika. Tylko na to czekał.
Wyciągnął zza pazuchy karabin i, nie przejmując się zbytnio celowaniem, strzelił trójpociskową serią w kierunku oddziału wroga. Na ziemię padło dziesięciu, bryzgając na lewo i prawo krwią. |
Rozumiem, że mózg to miała jak porzeczka?
Reszty... nie będę komentował.
| Cytat: | Zauważył następnych nieprzyjaciół w liczbie dwudziestu. Wszyscy jak na komendę przyklęknęli i zaczęli strzelać w kierunku Frankiego z karabinów i wyrzutni rakiet. Głupcy. Nie docenili przeciwnika, gdyż ten uskoczył w bok. Nawet go nie drasnęło.
|
Strasznie słabo strzelają ci wrogowie, skor wystarczyło dać kroka w bok...
| Cytat: | Frankie rzucił w nich karabinem, nie będzie przecież bawił się używanym sprzętem. Zabił trzech.
Wyciągnął pistolet i z biodra ustrzelił siedemnastu. Bez przeładowywania.
Rekrut, spociwszy się, otarł czoło, koloryzując je na Matkę Ziemię. Starał się nie myśleć o żonie i dwóch córkach. Dekoncentrwały by go.
Inna sprawa, że ich nie miał. Ale mógł mieć. |
Po tym fragmencie dochodzę do wniosku, że chciałeś napisać parodię. A wyszła ci parodia parodii.
| Cytat: | | Szeregowy upadł na ziemię widząc, że dostał od snajpera w kościele w mały palec u lewej ręki. Wyciągnął nóż i wyjął kulę, krzycząc głośno i płacząc. Czuł, jak ucieka z nieg życie. |
Hmmm... jak ten film się nazywał?
Tam też strzelali dwadzieścia razy z rewolweru bez przeładowywania...
Musisz trochę poczytać parodii. Nie chodzi o to, żeby było "dziwnie", ale żeby sytuacja kojarzyła się czytelnikowi z czymś znanym i ukazywała to coś w nowym, najlepiej śmiesznym świetle.
Nonsens nie zawsze jest śmieszny. |
_____________________________________________________________________ "Widzisz, mój uczniu. Magia to wspaniałe narzedzie, ale ma brzydki zwyczaj zawodzić w trudnych chwilach. I właśnie dlatego, warto mieć przyjaciela Kowala, który umie wykuć porządny miecz."
Ze "Wspomnień Zebranych" Arcymistrza Klobergena Starego, Mistrza z Mascarell. |
|
|
|
 |
Meredith
Awww, so cute D:


Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Platforma S2: PC
Wiek: 19 Dołączyła: 23 Gru 2008 Posty: 226 Skąd: Mielec
|
Wysłany: 2009-10-14, 18:18
|

|
|
| Cytat: | | Frankie schował bazookę do kieszeni na pamiątkę. Ruszył dalej. Jego instynkt podpowiadał mu, że gdzieś jeszcze czai się wróg. |
Styl "The Sims"? Tam też chowają wszystko niezależnie od wielkości w kieszeni
| Liść napisał/a: | | W domku chował się jeszcze oddział 922 żołnierzy. Pauleant wpadł do domu przez okno, bo nie będzie się przecież tarabanić przez drzwi. To już niemodne. |
Biedactwa... w małym domku raczej im ciasno było
| Liść napisał/a: | | ,,Zamknęli Closed." |
ROTFL
poczu?
Jak już Madrik, pisał parodia to nie koniecznie/nie zawsze/nie tylko nonsens, niektóre rzeczy były śmieszne, ale sporo musiałbyś poprawić jeśli chcesz żeby ktoś nazwał to opko 'parodią' |
_____________________________________________________________________ [quote=TheC]Widzisz Shadow, hybryda demona z anarchistką, skubana nie? [/quote] |
|
|
|
 |
Gauri
WHY HELLO THERE


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: ZE: 2.65.2
Wersja gry S3: FE
Platforma S3: PC
Wiek: 23 Dołączył: 22 Kwi 2008 Posty: 252 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 2009-10-18, 18:47
|

|
|
Hej, nie miała to być parodia. Nie miałem takie zamiaru. Ot, tak, pisane z nudów w godzinkę.
Madrik, powiem Ci szczerze, że Twoja odpowiedź ubawiła mnie jak żadna inna do tej pory Po kiego komentujesz rzeczy typu ,,słabo strzelają" skoro wiadome jest, że w realu taki ,,trik" by nie przeszedł
| Madrik napisał/a: | | A wyszła ci parodia parodii. |
O, to, to. Coś takiego było moim zamierzeniem. Macie teraz blade pojęcie, jak mój mózg trawi rzeczywistość |
_____________________________________________________________________
 |
|
|
|
 |
Madrik

Wersja gry S1: S+: 1.8.96
Wersja gry S2: Nie mam gry
Dołączył: 14 Cze 2009 Posty: 12 Skąd: Pcim
|
Wysłany: 2009-10-19, 17:02
|

|
|
W pewnym stopniu mamy... Sądząc po nicku, lubisz azjatyckie roślinki z rodzaju Cannabaceae...
A to daje pewne pojęcie... |
_____________________________________________________________________ "Widzisz, mój uczniu. Magia to wspaniałe narzedzie, ale ma brzydki zwyczaj zawodzić w trudnych chwilach. I właśnie dlatego, warto mieć przyjaciela Kowala, który umie wykuć porządny miecz."
Ze "Wspomnień Zebranych" Arcymistrza Klobergena Starego, Mistrza z Mascarell. |
| Ostatnio zmieniony przez Madrik 2009-10-19, 17:04, w całości zmieniany 2 razy |
|
|
|
 |
Padeq

Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.40
Platforma S2: PC
Wiek: 34 Dołączył: 20 Paź 2008 Posty: 13 Skąd: Konin
|
Wysłany: 2009-10-23, 00:05
|

|
|
Hmmm...i co tu powiedzieć?Nie będę piał peanów bo i po co ale "muszę"przyznać że opowiadanie "fajne'
Poczucie "rytmu",wyczucie historii(jeden żart w odpowiednim miejscu zastępuje inny gdy poprzedni jest już wyeksploatowany,to świadczy o poczuciu humoru).Świetnie się czyta,mimo kilku błędów(nie,nie miałem na myśli logicznych a raczej stylistycznych).Pisane na "szybko" ale takie właśnie są najfajniejsze...Miło mi,że podzieliłeś się nim z nami przed "obróbką",niektóre dzieła po prostu nie potrzebują jej...bo to tylko swoisty żart,zabawa w której i ja wziąłem udział.
Pozdrawiam. |
|
|
|
 |
Kalia
w(y)kurzacz trolli


Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: IB/WS: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 27 Dołączyła: 13 Lut 2007 Posty: 1945 Skąd: Zielonka k. Warszawy
|
Wysłany: 2009-11-27, 18:40
|

|
|
Coś jak historia wszystkich super-macho-bohaterów (jakoś B(ł)ond mi się skojarzył...). Ale dzięki planowanemu debilizmowi, naiwności i wszelkim przerysowaniom czyta się świetnie |
_____________________________________________________________________
| Gauri napisał/a: | Wpisuję Cię na listę osób, którym Kalia może niechcący urwać głowę przy samych kostkach |
Oh, I love this job...
Polecam: http://takbardzozle.blogs...2-pisownia.html |
|
|
|
 |
|
|
|
|
|
| Strona wygenerowana w 0,33 sekundy. Zapytań do SQL: 12 |
|
|