|
|
|
|
Przygody apacza olasold-a  |
| Autor |
Wiadomość |
olasold
Poszukiwacz kodów


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wiek: 22 Dołączył: 28 Sty 2009 Posty: 22 Skąd: Słup
|
Wysłany: 2009-09-29, 21:04 Przygody apacza olasold-a
|

|
|
Przygody Apacza olasolda
Rozdział pierwszy : Narada wojenna
Howgh wodzu przepraszam za spóźnienie coś ważnego mnie zatrzymało – powiedział cały zadyszany olasold kapitan stowarzyszenia „Bojowych Strzał”
Howgh kapitanie, czasami zastanawiam się dlaczego akurat Ciebie wybrałem na dowódcę „Bojowych Strzał” – odpowiedział wódz – Ale skoro już wszyscy są zaczynajmy wojenną naradę.
Chciałbym zabrać głos – powiedział szaman kubussek
Mów więc ! – odpowiedział wódz
Miałem sen. Udałem się do krainy duchów w dalekich Złotych Górach, gdy tam byłem duchy przemówiły. Powiedziały mi że za dwie pełnie księżyców przybędzie z południa ogromne stado bizonów, które da nam mięso, skóry i kości na całą zimę ale będzie na naszych ziemiach zaledwie kilka dni i jeżeli przegapimy ich przybycie to wszyscy umrzemy podczas zimy z głodu. – opowiedział o swoim śnie szaman, po czym usiadł.
Dziękuje szamanie, będziemy musieli odwołać wszelkie przygotowania do ataku na sąsiednią wioskę Pueblo-sów – zaproponował wódz.
Czyli mam odwołać wszystkich zwiadowców ? – zapytał olasold
A jak uważasz ? Skoro odwołujemy atak to też odwołujemy zwiadowców. Czy to takie tródne ? – powiedział podwyższonym głosem edhelred.
Nieco zły na zachowanie wodza olasold wyszedł z namiotu wodza i udał się do budynku stowarzyszenia „Bojowych Strzał”. Gdy doszedł powiedział do jednego ze swoich żołnierzy Nickt-a by wyruszył do lasu Wielkich Kłów po zwiadowców. W tym samym czasie w namiocie wodza narada nadal trwała :
Więc kiedy wyruszymy na tych tchórzy Pueblo wodzu ? – zapytał gorączkowo jeden z najodważniejszych wojowników plemienia Doko.
Wyruszymy po jesiennych łowach ! – odpowiedział wódz
Ale wtedy będzie bardzo dużo pracy przy oporządzaniu bizonów i nie zdążymy. – szybko odpowiedział Doko
Kwestionujesz wole duchów ? – porywczo zapytał kubussek
Nigdy bym nie śmiał tego zrobić, proszę wybaczcie mi moje złe zachowanie. – poprosił wojownik
Złe ono jest skandaliczne, nie wiem dlaczego w ogóle zostałeś tu wpuszczony. – zaprotestował cichy do tej pory przyjaciel olasold-a Forwall
Wiesz dlaczego jestem na tej naradzie, bo jestem najdzielniejszym wojownikiem plemienia. Nie to co ty podczas walki kryje się na tyłach podczas wojennych wypraw. – wykrzyknął Doko
Uspokójcie się obaj bo obaj wyjdziecie i już nie wrócicie ! – uspokoił ich – oto wynik narady : na Pueblo wyruszymy po polowaniu na bizony a jeżeli nie zdążymy w tym roku, zaatakujemy ich po zimie. Teraz udajcie się do swoich namiotów i odpocznijcie. – rozkazał wódz
Gdy wszyscy wyszli do namiotu edhelred przyszedł szaman i powiedział :
Wodzu duchy nie powiedziały mi tylko o bizonach, przepowiedziały mi także twoją przyszłość. – powiedział spokojnie kubussek
Mów co się ze mną stanie ! – rozkazał wódz
Niedługo duch śmierci przybędzie także po Ciebie wodzu, twoja rodzina cię oczekuje. – przepowiedział przyszłość szaman.
Nie umrę dopóki nie dokonam zemsty na zabójcach mej żony i dzieci. – wykrzyknął wódz.
- teraz i ty idź do swojego tipi i odpocznij
Rozdział drugi : Przygotowania do polowania
- Wodzu przybyli w końcu zwiadowcy którzy zostali wysłani na przeszpiegi. Po drodze widzieli stado bizonów w dolinie Nigerty. Przybędą szybciej niż do następnej pełni księżyca, będą tu za około 8-9 dni. Musimy się przygotować ! – wykrzyknął olasold gdy tylko zwiadowcy wrócili z osady Pueblo znajdującej się 5 dni drogi od osady Apaczów.
- Co takiego ? Kubussek mówił że będą tu po następnej pełni czyli za 28 dni ! – zauważył lekko zdenerwowany Edhelred
- Czyli rozpocząć przygotowania do...
- Wodzu, Kapitanie jakiś dziwny człowiek przybył do osady ! – poinformował cały zasapany Nickt
- Kto ? Kim on jest ? – zapytał wódz
- Tego nie chce powiedzieć, mówi tylko że jest najlepszym łowcą bizonów a na dowód tego przynosi to.
Nickt podaje Edhelredowi coś zawinięte w jakiś dziwny materiał.
- Czym jest ten materiał ? – zapytał Nickta wódz
- Mówi że to jakiś jedwab, ale ważniejsze jest to co jest w środku.
Edhelred rozwija paczkę i cały zaszokowany patrzy na zawartość nie mogąc wykrztusić ani słowa
- Przecież to jest skóra świętego białego bizona. Jakim cudem udało mu się go upolować ? Nie ważne. Przyprowadzacie go !
Olasold i Nickt wyszli i po 3-4 minutach z powrotem wyszli z dziwnie wyglądającym Indianinem. Ubrany był w mokasany z skóry bizona, przepaskę biodrową z liści a we włosach miał wpięte 3 orle pióra.
- Więc jesteś łowcą bizonów – zapytał Edhelred – Jak się nazywasz ?
- Zwą mię Jaabc. Tak jestem łowcą bizonów i jak widziałeś upolowałem nawet wasze święte zwierze.
- A w jakim celu przybywasz do nas ? – mówił dalej Edhelred
- Chcę pomóc wam w polowaniu. Widziałem wielkie stado zbliżające się na waszą wioskę, i jeżeli ich nie zatrzymamy to cały stratują.
- Ach tak. A czego chcesz w zamian za pomoc ?
- Chcę abym to co upoluję mógł wziąć ze sobą.
- Na to mogę się zgodzić. A czym chcesz zatrzymać i zawrócić bizony ?
- Tym
Jaabc wyciągnął ze swojego worka dziwne przedmioty które odbijały światło.
- Cóż to za dziwny przedmiot ?
- Nazywa się to lustrem. Ludzie używają tego do wielu rzeczy, my użyjemy tego do zawrócenia bizonów i uwięzienia ich w pułapce. Ale dość gadania jak długo zajmą wam przygotowania.
- 1-2 dni – poinformował Olasold
- Dobrze zatem szykujcie się ruszamy za dwa dni o świcie.
Tak jak przewidział Olasold przygotowania trwały 1,5 dnia. Kobiety przywiązywały do koni rozkładane namioty oraz żywność na drogę, dzieciarnia jak zawsze krzątała się wszędzie, a mężczyźni przygotowywali najlepsze bronie oraz prosili duchy o pomoc i szczęście podczas polowania.
Gdy wszyscy byli gotowy Olasold pobiegł do Jaabca który rozłożył swój namiot w gąszczu koło osady.
- Wszyscy są gotowi i czekają na ciebie.
- To dobrze tak jak powiedziałem ruszamy o świcie.
Mam kontynuowac czy dać sobie spokój ? |
_____________________________________________________________________
Potężny smok :
Fajna strona |
| Ostatnio zmieniony przez olasold 2009-09-29, 21:06, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Ezrile


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Klan S1: White Warriors
Wersja gry S2: ZE: 2.65.2
Klan S2: White Warriors
Platforma S2: PC
Wiek: 42 Dołączyła: 15 Lip 2009 Posty: 58 Skąd: Katowice
|
Wysłany: 2009-09-29, 23:20
|

|
|
Ola...ja nie wiem, czy moje zdanie tu coś da...bo "moi" opowiadanie,było szczerze mówiąc do...kupy ale popracuj trochę nad ortografią |
_____________________________________________________________________ "Nasza młodość jest czymś w rodzaju osobistego Olimpu, gdzie żyją jedyni bogowie, jakich stworzyliśmy. Tam wiara i wyobraźnia są najpotężniejsze, tam byliśmy niewinni, zanim staliśmy się naiwni a wreszcie cyniczni. I obojętnie, czy pamiętamy wszystkie szczegóły czy tylko fragmenty, młodość jest niewyczerpana" Jonathan Carroll
[img]http://miniprofile.x...zrile.png[/img] |
|
|
|
 |
Kalia
w(y)kurzacz trolli


Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: IB/WS: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 27 Dołączyła: 13 Lut 2007 Posty: 1945 Skąd: Zielonka k. Warszawy
|
Wysłany: 2009-09-30, 10:04
|

|
|
Dziwne opowiadanie. Ale może coś ciekawego z tego będzie. Popracuj nad ortografią, jak napisała Ezrile, to raz. A dwa - daruj sobie te wszystkie liczby. To ma być opowiadanie, a nie lekcja matmy. Jeśli już musisz zapisać jakąć liczbę, zrób to słownie. Takie skróty robi się w liście zakupów na jutrzejszy obiad, nie w opowiadaniu |
_____________________________________________________________________
| Gauri napisał/a: | Wpisuję Cię na listę osób, którym Kalia może niechcący urwać głowę przy samych kostkach |
Oh, I love this job...
Polecam: http://takbardzozle.blogs...2-pisownia.html |
|
|
|
 |
shatus

Wersja gry S1: Nie mam gry
Wersja gry S2: 2.43
Wiek: 59 Dołączył: 03 Paź 2009 Posty: 6 Skąd: Disterate
|
Wysłany: 2009-10-06, 16:27
|

|
|
| hmmm ciekawa opowieść jestem ciekawy co by było dalej ale wydaje mi się że gdyby ktoś zabił święte zwierze indiańców to raczej by go zabili |
|
|
|
 |
Madrik

Wersja gry S1: S+: 1.8.96
Wersja gry S2: Nie mam gry
Dołączył: 14 Cze 2009 Posty: 12 Skąd: Pcim
|
Wysłany: 2009-10-07, 07:09
|

|
|
| shatus napisał/a: | | hmmm ciekawa opowieść jestem ciekawy co by było dalej ale wydaje mi się że gdyby ktoś zabił święte zwierze indiańców to raczej by go zabili |
Pomyliło ci się z Indiami, gdzie żyją Hindusi. W Ameryce żyją Indianie i mają odrobinę inny stosunek do świętych zwierząt. Dla Indian, upolowanie zwierzęcia uznawanego za święte było/jest dowodem na przychylność duchów i wysokich umiejętności myśliwego (Szacun bracie itp.).
I nie pisze się "Indiańców". Miło by ci się czytało, gdyby ktoś pisał o "Polaczkach"?
Przy okazji - nazwy nacji piszemy z dużej litery, bo to nazwa własna. |
_____________________________________________________________________ "Widzisz, mój uczniu. Magia to wspaniałe narzedzie, ale ma brzydki zwyczaj zawodzić w trudnych chwilach. I właśnie dlatego, warto mieć przyjaciela Kowala, który umie wykuć porządny miecz."
Ze "Wspomnień Zebranych" Arcymistrza Klobergena Starego, Mistrza z Mascarell. |
|
|
|
 |
|
|
|
|
|
| Strona wygenerowana w 0,25 sekundy. Zapytań do SQL: 13 |
|
|