logo



FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
ProfilProfil  Nie masz wiadomościNie masz wiadomości  Wyloguj [ Arch ]Wyloguj [ Arch ]

Poprzedni temat «» Następny temat
>Tu będzie nazwa opowiadania jak ją wymyślę<    Ignoruj ten temat
Autor Wiadomość
Peace 
Pacyfista



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Wersja gry S3: FE
Wiek: 21
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 92
Skąd: Pleszew
Wysłany: 2009-09-29, 20:28   >Tu będzie nazwa opowiadania jak ją wymyślę<  

Tak jakoś dawno nie pisałem, a jako że moje poprzednie opowiadania pozostawiają wiele do rzeczenia postanowiłem rozpocząć nowe. Miało być oryginalnie, chociaż nie do końca tak wyszło. Ale przynajmniej nie kolejna powieść o wojownikach którzy ratują swój świat :roll:
Zapraszam do lektury i zachęcam do komentarzy, jeśli okaże się dla was ciekawe to będę kontynuował :] Na razie jedynie coś na rodzaj wstępu, krótko bo pisane w pół godziny bez tytułu. ;>



Karczma, wszyscy wokół świetnie się bawili, wszechobecna była beztroska radość spowodowana upojeniem alkoholowym.
- No weź mi bimberek daj dopić…
- Ty gębo pijacka, chodź że wreszcie! Nie dość że się spóźnimy to jeszcze do tego będziesz pracował po pijaku… - krzyknął na tłustego krasnala lekko zirytowany.
- Spokojnie.. hep… Spieszy nam się gdzieś?...
- A matka powtarzała, nigdy nie pracuj z krasnalami… - elf zdenerwowany nie zważając na to że jego rozmówca mówi do swych pobratymców i pije, złapał go, szarpnął za jego skórzaną zbroję na tyle mocno, że spadł on z krzesła, a tuż obok jego głowy z brzdękiem pęknął wielki porcelanowy kubeł z jakiego zwykł pić. Leżał tak przez chwile w kałuży alkoholu i nawet w pierwszym momencie myślał że umarł i znajduje się w niebie, co oczywiście było spowodowane nadmiernym spożyciem szkodliwej substancji.
- Jeśli nie po dobroci to siłą… - szepnął do siebie, chwycił ponownie krasnoluda i ciągnąc go po ziemi wyrzucił z karczmy. Ten był zbyt pijany aby skutecznie oprzeć się elfowi i dał się wlec jak worek ziemniaków. Nikt wokół nie zwrócił na ten drobny incydent uwagi, przyzwyczajona do takich wydarzeń chłodna i obojętna społeczność najchętniej brodatego kopnęła by w zad na dowidzenia, dla zabawy.
Elf i krasnal o których mowa byli grajkami – smukły i wysoki lutnista był wirtuozem, lecz niedocenianym z powodu swojej rasy i braku dobrego głosu – w tamtych czasach dla ludzi śpiew był nieodzowną częścią dźwięków lutni. Nieludzie nie mieli łatwo, a elfy tym bardziej, bo nie byli dobrymi kompanami aby schlać się z nimi do nieprzytomności. Krasnal za to był kimś zupełnie innowacyjnym na tamte czasy, grał na instrumencie własnego wyrobu, a mowa o jednym skromnym werblu. Chodź nie można powiedzieć aby był solidnym muzykiem – najchętniej przyszedł by pół dnia po umówionej porze pijany do tego stopnia że uznałby karczmarza za swoją żonę a swoją brodę za gigantycznego krakena. Elf wiedział że krasnoludy nie są prawie nigdy porządnymi pracownikami, ale pomyślał że taka innowacja mogła by być przełomem w jego karierze – tym bardziej że krasnal głos od niego miał czystszy i gdyby nad nim popracować…
Werblista na imię miał Sardif, lecz i tak wszyscy którzy go znali wołali na niego moczymorda. Był jak większość z jego rasy – niski, tłusty, miał ogromną brodę sięgającą mu do pasa. Włosy miał obcięte na krótko. Jego rysy twarzy były zarówno surowe jak i przyjazne, poczciwe.
Lutnista zwał się Lyedhan i był wysokim, smukłym elfem. Miał raczej lichą posturę, nie posiadał mięśni jak jego pobratymcy biorący udział w wojnach. Miał poważne rysy twarzy i nie był kimś z kim można by się obracać w prostym towarzystwie lub pośmiać z żartów typu „Twoja matka puszczała się z krasnoludem!”. Był inteligentem. Każdą wolną chwilę, każde pieniądze inwestował w muzykę, on nią oddychał i żył. Dużo komponował, i nie były to pierwsze lepsze piosnki do wymoczenia mordy – były to wartościowe utwory, lecz nie miało okazji ich posłuchać obeznane z muzyką ucho, przez co nadal jego kompozycje nie były znane.
Elf i krasnal wylecieli z karczmy – nie wyszli – Lyedhan był tak wściekły że pod impetem z jakim otworzył drzwi te prawie wyleciały z zawiasów. Bladolicy ciągnął swego kompana za skórzane wdzianko choć on nie do końca wiedział co się dzieje, wydawało mu się że przed sekundą siedział na doskonałej imprezie a teraz coś go ciągnie po brudnej, wilgotnej ulicy. Obaj nie rozmawiali ze sobą przez całą drogę do knajpy w której mieli grać – tylko krasnolud coś majaczył pod nosem o pieniądzach ukrytych przez jego babkę od strony ciotki.
Gdy dotarli na miejsce zabawa już trwała, jak to na tego rodzaju popijawach nie mogło się obejść bez napojów powodujących że ludzie, nieludzie, zwierzęta a czasem nawet przedmioty martwe stawały się na okres balangi jedną wielką rodziną. Nasi bohaterowie weszli (tj. elf wwlókł za sobą krasnala) tylnym wejściem. Lyedhan wiedział że pcha się w paszcze lwa a szef nie będzie w dobrym humorze. Ich pracodawca powitał ich od progu – lecz nie tak jak wita się w poniektórych domach księdza na kolędę. Z kilku metrów można było dostrzec że człeka tego spotkało niedawno coś bardzo przykrego. Podbiegł w swej aksamitnej szacie wartej więcej niż domy obu muzyków do muzyków i zaczął krzyczeć:
- Padło Ci na mózg?! Miałeś być tu już dawno być… Pieprzeni nieludzie, a znajomi doradzali aby wynająć kogoś droższego…
Lyedhan nie dał się wyprowadzić z równowagi swemu chwilowemu przełożonemu i ze spokojem orzekł:
- Jeśli pan pozwoli to zostawię teraz tutaj mojego kompana podczas gdy sam udam się po instrumenty i niezwłocznie zaczniemy grać…
- A rób co chcesz, bladolica ofermo… - lutnista wiedział doskonale że przekaz nie był dosłowny a miał na zadaniu tylko obrazę odbiorcy. Elf pobiegł czym prędzej do schowka w którym dzień wcześniej zostawił instrument swój i swego kompana. Dopiero po drodze zorientował się że jego pracodawca nie był jeszcze pijany co wydawało mu się dość dziwne. Wbiegł do pomieszczenia i pochopnie się obejrzał – był tak skupiony że nie zwrócił nawet uwagi na wszechobecne pentagramy i różnorakie symbole antychrześcijańskie, chwycił tylko lutnie, smyczek, werbel i pałki a następnie czym prędzej pobiegł do swego wspólnika. Stojąc przed krasnalem wiedział że musi go doprowadzić do stanu w którym będzie on w miarę użyteczny (tłuścioch myślał że kąpie się właśnie w budyniu) i doskonale się do tego przygotował. Przewidział że werblista będzie całkowicie pijany i zabrał ze sobą mieszankę którą znał od swoich dziadków składającą się z soli trzeźwiących oraz ziół w rodzaju tych, które niektórzy często określają jako cudotwórcze. Lutnista wyjął fiolkę ze swej sakwy, odkręcił i delikatnie podłożył brodatemu pod nos. Ten zerwał się jakby zobaczył nagle kufel najsmaczniejszego bimbru jakiego w życiu pił i wrócił do rzeczywistości – z budyniowego bajora do brudnego, nieprzyjaznego mu świata gdzie wszyscy tylko patrzą jakby się wzbogacić jego zyskiem.
- Słuchaj, przez jakąś godzinę będziesz w miarę trzeźwy. Spróbuj się czegoś napić a Ci nogi z [*aaa psik!!*] powyrywam. Wchodzimy do karczmy rozkładamy się błyskawicznie i gramy, rozumiesz? Idziemy.
Krasnal nie zdążył nawet niczego wyjąknąć gdy Lyedhan szarpnął krasnala tak że wstał on na równe nogi a zaraz potem pobiegł w jakimś nieznanym mu kierunku. Sardif nie myśląc długo chwycił werbel oraz pałki i pobiegł za swoim współpracownikiem…
Gdy wchodziło się do karczmy gdzie mieli grać nasi bohaterowie, słychać było że coś jest nie tak, atmosfera nie była do końca taka aby goście mogli bawić się najlepiej jak mogli (co raczej nie było zbyt wygórowanymi wymaganiami) – brakowało muzyki. Nasza dwójka znalazła się na Sali gdzie była impreza. Obaj grali na stojąco i w ułamku sekundy po tym jak weszli na „scenę” bladolicy wystukał smyczkiem rytm na pudle rezonansowym i zaczął grać. Na początku miał partię solową więc nie martwił się że krasnolud źle wejdzie w rytm… Z jego instrumentu zaczęła płynąć niesamowita muzyka. Lyeadhan grał jakby miał cztery ręce i wydawało się że to co on robi jest prawie niemożliwe. Jednak w uszach spitych gości było to jedno i to samo – muzyka jak na każdej imprezie, nie potrafili docenić kunsztu bladolicego. Brodaty wszedł ze swoją partią na werblu (na szczęście dobrze, sole zrobiły swoje) i niesamowita melodia rozegrała się na dobre. Obaj dzień przedtem planowali jaki utwór który będzie w kolejce i zagrali próbę generalną dzięki czemu podczas finalnego występu wszystko się nie rozsypało. Grający na werblu nie był wirtuozem – był zaledwie przeciętny. Ale nietypowość tego instrumentu na tamten czas czyniła go najlepszym w swoim fachu. Krasnolud zaczął śpiewać – głos był niski i bardzo delikatnie ochrypły. Nie był on może najlepszy ale na pewno nie najgorszy i miał w sobie coś co czyniło go niepowtarzalnym, a głos nawet przeciętny był cechą rzadką u ludu jego rasy (nie licząc zbiorowych piosenek pijackich gdzie każdy głos wydaje się dobry) Momentalnie standard imprezy się podniósł, goście wesoło od czasu do czasu przyśpiewali i pogwizdywali. Alkohol lał się hektolitrami, i chociaż Sardif bardzo miał ochotę się napić to Lyeadhan pilnował go tak że nie miał on na to okazji. Grali kawałek po kawałku aż do rana (nie licząc krótkich przerw w których elf podawał wspólnikowi sole) a obecni świetni się bawili.
Muzycy kończyli ostatnią z kompozycji podczas gdy goście powoli zaczęli się rozchodzić. Kompletnie pijani wracali do domów w których zapewne czekały na nich żony w nienajlepszym humorze (nie licząc paru kobiet będących gośćmi) O dziwo nasi bohaterowie nie wypadli najgorzej. Gdy przybyli na miejsce był wieczór, a gdy skończyli, świtało.
- No i co elfku, mówiłem że da rade?... – rzekł krasnal zmęczonym od całonocnych śpiewów głosem.
- Ledwo, ledwo… Ale jakoś wyszło… Marzę teraz aby położyć się do łóżka…
- Taak, chodźmy po zapłatę…
Sardif wydawał się myśleć bardziej racjonalnie mimo niesamowitego zmęczenia. Obaj z instrumentami w rękach podeszli do swojego szefa. Lyeadhan zaczął:
- Jeśli pan pozwoli, odbierzemy zapłatę i udamy się do domostw… - powiedział to z szacunkiem jaki wpajano mu od dziecka do ludzi, gdyby go nie miał to już dawno zawisnął by na szubienicy.
- Niech wam będzie, nieludy. Było w porządku, zabierać kasę i spadać.- Rzucił w kierunku nich małą Sakwę a gdy elf ją łapał, poczuł że w środku są monety.
- Dziękujemy panu bardzo…- lutnista szturchnął ramieniem wspólnika i obaj wyszli tylnym wyjściem którym jakiś czas temu wchodzili w zupełnie innych nastrojach.
- To by było tyle na dzisiaj… Idziemy do domów i spotkamy się jakoś w południe, obgadamy kiedy i gdzie gramy potem… - bladolicy orzekł bardzo zaspany.
- Byłbym za. Do zobaczenia, Lyeadhan.
- Do zobaczenia.
Obaj rozeszli się w swoich kierunkach, aby położyć się w miękkich łóżkach i przespać do rana…
Gdy elf się zbudził czuł się jeszcze gorzej niż wtedy, gdy kładł się spać. Był prawie stuprocentowym abstynentem ale jak mawiają gnomy „To niemożność nie pić wódy gdy na bibie krasnoludy”. Tak więc nasz bohater pomimo że za alkoholem nie przepadał to dał sobie wcisnąć trochę wina – a jego głowa była tak słaba że po jednym kuflu budził się ze strasznym kacem. Gdy zyskał przytomność po jakże błogim śnie zerwał się i pobiegł przed dom po kubeł wody. Wyleciał z pokoju jak poparzony i z delikatnym skrzypem starego drewna zbiegł po schodach przed dom. Chwycił za miskę przywiązaną do sznura i wrzucił ją do wnętrza studni a potem czym prędzej zaczął obracać korbę aby sprowadzić misę z wodą. Gdy tak stał i zdychał z pragnienia zataczając kolejne koła mechanizmem studni zauważył że nie przebrał się do snu. „Jeden dzień pracy z krasnoludem i bez zachowania higieny poszedłem spać, niedorzeczność!’ – pomyślał. Zauważył też że bez żadnego dzieńdobry przebiegł przez dom swojego gospodarza (jako że był nieludziem stać było go jedynie na wynajem) Misa wreszcie znalazła się na górze. Lyeadhan wypił od razu wszystko do dna. Odłożył naczynie i dopiero teraz zaczął trzeźwo myśleć. Odetchnął i rozejrzał się dookoła. Rześki poranek i promieniejąca zielenią okolica poprawiała mu humor. – Koniec współpracy z tym brodaczem… Wyglądam jak łachudra a to wszystko przez niego… - szepnął do siebie. Był zszokowany tym, że stać go było na gest takiego prostactwa. Lecz po chwili sięgnął do kieszeni czując w niej ciężar i jego myślenie zmieniło się diametralnie. Złote monety cicho zadzwoniły a po chwili elf wyciągnął równowartość 10 denarów. Otworzył szeroko oczy wgapiając się w sumę która dla niego była trzykrotnością zwykłej stawki a dla zamożnych kupców ledwie groszem.
Za to poranek krasnala wyglądał zupełnie inaczej. O ile był spokojny pod potężnym wpływem alkoholu, o tyle energiczny był nie czując jego efektów ubocznych. Wyskoczył ze swego brudnego na chyba jeszcze brudniejszą podłogę. Gdyby elf wkroczył do jego „mieszkania” (tak nazywał własnymi rękoma zbudowany mały domek, praktycznie jedno pomieszczenie) to nie podłoże ubrudziłoby się od jego butów lecz odwrotnie. Sardif czuł się jak młody bóg. Nie miał kaca, bo w końcu był krasnoludem. Rozejrzał się po pokoju który zastępował kuchnię, sypialnię i salon. Spojrzał na swój werbel w kącie i przypomniał mu się wczorajszy wieczór.
- Trzeba teraz spożytkować pieniądze! – krzyknął radośnie i pobiegł w stronę karczmy aby spędzić tam kolejny pijacki dzień swojego życia nie wiedząc, że los przygotował dla niego coś o wiele ciekawszego...
_____________________________________________________________________
Cytat:
Dwie rzeczy są nieograniczone – wszechświat i ludzka głupota. Co do tego pierwszego nie mam jednak pewności.

Albert Einstein
Ostatnio zmieniony przez Peace 2009-12-26, 19:39, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
     
Kalia 
w(y)kurzacz trolli



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: IB/WS: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 27
Dołączyła: 13 Lut 2007
Posty: 1945
Skąd: Zielonka k. Warszawy
Wysłany: 2009-09-30, 09:45     

Trochę jakbym sagę wiedźmińską czytała :P Realia podobne i 'sprawy najwyższej wagi' - czyli schlanie się na umór - również xD

Tylko mała uwaga odnośnie samego początku: zdecyduj się, w jakm czasie piszesz. Pierwsze zdanie jest w teraźniejszym, kolejne już w przeszłym. To nie brzmi za dobrze ;)
Poza tym dziwi mnie jedna rzecz - elf, którego pasją jest muzyka raczej nie nazwałby jej swoją 'pracą'. A tu ciągle wspominasz o 'pracowaniu z krasnoludem'. To jakby mieli kafelki poukładać razem czy robić za kelnerów w w.w. karczmie. Spróbuj to zastąpić jakimiś lżejszymi, bardziej pasującymi do elfa zwrotami, np.:
Peace napisał/a:
to jeszcze do tego będziesz pracował po pijaku

Myślę, że tu lepiej brzmiałoby np. 'tworzyć' lub chociażby 'grać'.
Itd.
_____________________________________________________________________


Gauri napisał/a:
Wpisuję Cię na listę osób, którym Kalia może niechcący urwać głowę przy samych kostkach ^^

:vampir: Oh, I love this job... :]

Polecam: http://takbardzozle.blogs...2-pisownia.html
Ostatnio zmieniony przez Kalia 2009-09-30, 09:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Peace 
Pacyfista



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Wersja gry S3: FE
Wiek: 21
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 92
Skąd: Pleszew
Wysłany: 2009-09-30, 14:54     

Kalia napisał/a:
Trochę jakbym sagę wiedźmińską czytała :P Realia podobne i 'sprawy najwyższej wagi' - czyli schlanie się na umór - również xD

Właściwie to masz racje, wiedźmina niedawno gre przeszedłem i może dlatego teksty i klimat podbieram :P
Kalia napisał/a:
Pierwsze zdanie jest w teraźniejszym, kolejne już w przeszłym. To nie brzmi za dobrze ;)

A mogłabysś wskazać dokladnie to miejsce? :P
Kalia napisał/a:
Poza tym dziwi mnie jedna rzecz - elf, którego pasją jest muzyka raczej nie nazwałby jej swoją 'pracą'. A tu ciągle wspominasz o 'pracowaniu z krasnoludem'. To jakby mieli kafelki poukładać razem czy robić za kelnerów w w.w. karczmie. Spróbuj to zastąpić jakimiś lżejszymi, bardziej pasującymi do elfa zwrotami, np.:
Peace napisał/a:
to jeszcze do tego będziesz pracował po pijaku

Myślę, że tu lepiej brzmiałoby np. 'tworzyć' lub chociażby 'grać'.


Nie chciałem od razu przedstawiać czytelnikowi kim są bohaterowie to dlatego raczej :roll: a niech sie domyśla :D
_____________________________________________________________________
Cytat:
Dwie rzeczy są nieograniczone – wszechświat i ludzka głupota. Co do tego pierwszego nie mam jednak pewności.

Albert Einstein
Ostatnio zmieniony przez Peace 2009-09-30, 14:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Kalia 
w(y)kurzacz trolli



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: IB/WS: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 27
Dołączyła: 13 Lut 2007
Posty: 1945
Skąd: Zielonka k. Warszawy
Wysłany: 2009-10-01, 09:01     

Cytat:
Karczma, wszyscy wokół świetnie się bawią, wszechobecna jest beztroska radość spowodowana upojeniem alkoholowym.

Peace napisał/a:
krzyknął na tłustego krasnala lekko zirytowany.


Peace napisał/a:
to dlatego raczej

Tak się domyślałam. Co nie zmienia faktu, że nadal nie pasuje :P
_____________________________________________________________________


Gauri napisał/a:
Wpisuję Cię na listę osób, którym Kalia może niechcący urwać głowę przy samych kostkach ^^

:vampir: Oh, I love this job... :]

Polecam: http://takbardzozle.blogs...2-pisownia.html
 
     
Peace 
Pacyfista



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Wersja gry S3: FE
Wiek: 21
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 92
Skąd: Pleszew
Wysłany: 2009-10-01, 17:52     

Kalia napisał/a:
Tak się domyślałam. Co nie zmienia faktu, że nadal nie pasuje :P

A tam, nie jest to aż tak rażący błąd więc pozwole sobie nie poprawiać :] A narratora zredagowałem do czasu przeszłego :)
_____________________________________________________________________
Cytat:
Dwie rzeczy są nieograniczone – wszechświat i ludzka głupota. Co do tego pierwszego nie mam jednak pewności.

Albert Einstein
 
 
     
Madrik 


Wersja gry S1: S+: 1.8.96
Wersja gry S2: Nie mam gry
Dołączył: 14 Cze 2009
Posty: 12
Skąd: Pcim
Wysłany: 2009-10-01, 22:42     

Bardzo dobrze utrzymujesz klimat. Widać, że potrafisz sobie ustawić tą historię i ją prowadzić, a potem opisać zrozumiale i sensownie.
Idzie ci znakomicie. Postacie są dość żywe i sensowne. Łatwo je sobie wyobrazić i ten obraz jest zupełnie prawidłowy. Chce się zobaczyć co było dalej. :spoko:

Proponuję tytuł:
"I dole w karczmie"
:lol:
Mini komkurs - ile znaczeń może mieć taki tytuł?

A - 2
B - 3
C - 6
D - A .... go wie

Nagrody:
miejsce III: Uśmiech siostry Pięknej, czyli to ta druga:


Miejsce II: Uśmiech Kotka sr.... na pustyni:


Miejsce I: Uśmiech kierownika:


A dla reszty osób biorących udział w konkursie:
Koń się uśmieje:


Uśmiechy sponsorowane przez:


:jupi: :lol:
_____________________________________________________________________
"Widzisz, mój uczniu. Magia to wspaniałe narzedzie, ale ma brzydki zwyczaj zawodzić w trudnych chwilach. I właśnie dlatego, warto mieć przyjaciela Kowala, który umie wykuć porządny miecz."
Ze "Wspomnień Zebranych" Arcymistrza Klobergena Starego, Mistrza z Mascarell.
Ostatnio zmieniony przez Madrik 2009-10-01, 23:10, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Peace 
Pacyfista



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Wersja gry S3: FE
Wiek: 21
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 92
Skąd: Pleszew
Wysłany: 2009-10-02, 14:55     

Madrik napisał/a:
Bardzo dobrze utrzymujesz klimat. Widać, że potrafisz sobie ustawić tą historię i ją prowadzić, a potem opisać zrozumiale i sensownie.
Idzie ci znakomicie. Postacie są dość żywe i sensowne. Łatwo je sobie wyobrazić i ten obraz jest zupełnie prawidłowy. Chce się zobaczyć co było dalej. :spoko:

Dziękować ;)
Madrik napisał/a:
Proponuję tytuł:
"I dole w karczmie"

A to sie jeszcze zobaczy jak sie skonczy ;D
Madrik napisał/a:
Mini konkurs

Ty to masz pomysły... xD

To tymi słowami zmotywowany zabiorę się za część dalszą... :P Zobaczymy czy dalej też dobrze pójdzie :roll:
_____________________________________________________________________
Cytat:
Dwie rzeczy są nieograniczone – wszechświat i ludzka głupota. Co do tego pierwszego nie mam jednak pewności.

Albert Einstein
 
 
     
Lilith 
Mów mi Maryha :)



Wersja gry S1: S+: 1.8.96
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wiek: 21
Dołączyła: 13 Sty 2008
Posty: 40
Skąd: wROCK
Wysłany: 2009-10-02, 16:28     

Cytat:
najchętniej przyszedł by pół dnia po umówionej porze pijany do tego stopnia że uznałby karczmarza za swoją żonę a swoją brodę za gigantycznego krakena.


Jestem Twoją fanką. Za to zdanie xD D


Mi się podoba [chociaż średnio lubię taką tematykę ;p ], pisz dalej... lepiej Ci to wychodzi, niż rysowanie :lol:




/acha, dwa razy pisałeś o Lyedhan'ie że jest wysoki i smukły :lol:
_____________________________________________________________________
Kill'em all!
  My status
     
Peace 
Pacyfista



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Wersja gry S3: FE
Wiek: 21
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 92
Skąd: Pleszew
Wysłany: 2009-10-02, 16:30     

Lilith napisał/a:
pisz dalej... lepiej Ci to wychodzi, niż rysowanie :lol:

dzienks xD
Lilith napisał/a:
/acha, dwa razy pisałeś o Lyedhan'ie że jest wysoki i smukły :lol:

No to co? :D

Nic tylko dalej pisać :P
_____________________________________________________________________
Cytat:
Dwie rzeczy są nieograniczone – wszechświat i ludzka głupota. Co do tego pierwszego nie mam jednak pewności.

Albert Einstein
 
 
     
Peace 
Pacyfista



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Wersja gry S3: FE
Wiek: 21
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 92
Skąd: Pleszew
Wysłany: 2009-10-02, 21:28     

Dałem kolejną część... Według mnie gorszą i myślę że będzie zawierać więcej błędów, i w gramatyce i w stylu. Ale ocenę pozostawiam wam! ;)
_____________________________________________________________________
Cytat:
Dwie rzeczy są nieograniczone – wszechświat i ludzka głupota. Co do tego pierwszego nie mam jednak pewności.

Albert Einstein
 
 
     
Madrik 


Wersja gry S1: S+: 1.8.96
Wersja gry S2: Nie mam gry
Dołączył: 14 Cze 2009
Posty: 12
Skąd: Pcim
Wysłany: 2009-10-04, 14:47     

Peace napisał/a:
Ezrile napisał/a:
Zamiast "antychrześcijańskie" - "mroczne" :twisted:

Ale ja miałem na myśli antychrześcijańskie, niekoniecznie tylko mroczne :>


Czy to oznacza, że w świecie jaki opisujesz chrześcijaństwo jest jedną z religii? I to na tyle dużą, że dorobiłą się opozycji :wink:

Popieram Ezrile. "Mroczne","okultystyczne", "złowróżbne". "niepokojące". Ale "antychrześcijańskie? :wink:
Raczej dziwnie brzmi to w połączeniu z Elfami i Krasnoludami. ;p
_____________________________________________________________________
"Widzisz, mój uczniu. Magia to wspaniałe narzedzie, ale ma brzydki zwyczaj zawodzić w trudnych chwilach. I właśnie dlatego, warto mieć przyjaciela Kowala, który umie wykuć porządny miecz."
Ze "Wspomnień Zebranych" Arcymistrza Klobergena Starego, Mistrza z Mascarell.
Ostatnio zmieniony przez Madrik 2009-10-04, 17:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Peace 
Pacyfista



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Wersja gry S3: FE
Wiek: 21
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 92
Skąd: Pleszew
Wysłany: 2009-10-04, 16:55     

Madrik napisał/a:
Czy to oznacza, że w świecie jaki opusijesz chrześcijaństwo jest jedną z religii? I to na tyle dużą, że dorobiłą się opozycji :wink:

Trafne spostrzeżenie ale... Tak właśnie miało być :) Mówiłem już że cenie sobie oryginalność :]
_____________________________________________________________________
Cytat:
Dwie rzeczy są nieograniczone – wszechświat i ludzka głupota. Co do tego pierwszego nie mam jednak pewności.

Albert Einstein
 
 
     
Peace 
Pacyfista



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Wersja gry S3: FE
Wiek: 21
Dołączył: 09 Lis 2007
Posty: 92
Skąd: Pleszew
Wysłany: 2009-12-26, 19:41     

Dodałem trochę bo mi się nudziło. Bardziej opis poranków naszych bohaterów niż kolejna część :]
_____________________________________________________________________
Cytat:
Dwie rzeczy są nieograniczone – wszechświat i ludzka głupota. Co do tego pierwszego nie mam jednak pewności.

Albert Einstein
 
 
     
Tocza xD 


Wersja gry S1: S+: 1.8.81
Wersja gry S2: Nie mam gry
Dołączyła: 05 Lut 2010
Posty: 0
Skąd: Ruda Śląska
Wysłany: 2010-04-27, 20:47     

Świetne,świetne. Najlepsze dialogi i te zwroty typu : "bladolica ofermo" xD . Nareszcie przedstawienie elfa w inny sposób niż ten nam dobrze znany :"oh,mądry,piękny,300-letni i w ogóle naj,strzela z łuku i wyrywa laski na spiczaste uszy".
Tytuł by się przydał,ale szczerze mówiąc to >tu będzie nazwa opowiadania...< przykuło moją uwagę :)
_____________________________________________________________________
"W zgodzie z naturą czyli nie otwieraj grobów idioto"
_____
Wybaczcie klasyczne słownictwo. :)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Możesz zmieniać swoje posty
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Możesz załączać pliki na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Powiadom znajomego o tym temacie
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Śledź odpowiedzi w tym temacie
Oznacz temat jako nieczytany

Skocz do:  
Szybka odpowiedź


Wygaśnie za Dni
 
 
 
 
 
 
Opcje
Dodaj podpis (może być zmieniony w profilu)
Powiadom mnie gdy ktoś odpowie
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,49 sekundy. Zapytań do SQL: 13