logo



FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
ProfilProfil  Nie masz wiadomościNie masz wiadomości  Wyloguj [ Arch ]Wyloguj [ Arch ]

Poprzedni temat «» Następny temat
Cyron zwany walecznym cz.2    Ignoruj ten temat
Autor Wiadomość
cyronek24 
Mów mi Mistrzu



Wersja gry S1: UW: 2.21
Wersja gry S2: 2.31
Platforma S2: PC
Dołączył: 16 Lip 2009
Posty: 12
Skąd: Węgorzewo
Ostrzeżeń:
 4/7/9
Wysłany: 2009-08-31, 13:45   Cyron zwany walecznym cz.2

Jest to kontynuajca znanej sagi (xD) mojego opowiadania. Po dość nie za dobrych komentarzach, postanowiłem poprawić akcje książki. Najlepiej przeczytać pierwszą część, bo wtedy będzie wiadomo o co w tej opowieści chodzi. Zapraszam do czytania i oceniania.

Rozdział III
Cyron skierował się w stronę karczmy, ciągle patrząc się na przyjaciół. Ocknął się uderzając głową w drzwi. Mozolnie otworzył je, wszedł do karczmy i usiadł na ławce przy stole. Rozwiązał mieszek i wysypał zawartość na stół. Miał tam tylko kilka sztuk złota znalezionych w mieszku Jukana. Posiadał również swoje największe skarby: pamiątki po kolegach. Nagle przypomniał mu się moment „wymiany”. Każdy dał każdemu coś, co miał. Oczywiście bez przymusu, oni tego chcieli.
-Podać coś? – Zapytał karczmarz sprzątając stół.
-Yyy tak, tak. – „Przebudził” się Cyron.-Jest może kaczka i kasza?
-Tak, mamy. A do picia?
-Piwo poproszę.- Bez wahania odpowiedział.
Po dziesięciu minutach jedzenia było gotowe. Cyron pożywił się.
-Dobrze. Pokrzepiłem się ile się należy?
-Razem siedem sztuk złota.
Cyron zapłacił i odszedł. Idąc myślał: „Zaraz,, jeżeli chcę się dowiedzieć gdzie mieszkałem i czy w ogóle moja matka żyje…właśnie, co mam zrobić? Historię zapisują… kronikarze, a więc trzeba zobaczyć kronikę! Tak, to jest to! Kronika! Tylko gdzie mieszka kronikarz? Trzeba się popytać szlachtę albo tych bardziej wykształconych.”
I poszedł w stronę dworku szlacheckiego, gdzie był szlachcic siedzący w ogrodzie na ławeczce. „Jak tu do niego zagadać? Hm…” –myślał.
Cyron wszedł do ogrodu.
-Witaj panie ty jedyny mi możesz pomóc.-Ukłonił się
-Precz mi stąd! – Władczo krzyknął szlachcic.
Cyron bez słowa odszedł, lecz zobaczył młodzieńca, z miło wyglądającym wyrazem twarzy.
-Wojowniku.-Zagadał młodzieniec – Mój ojciec nie lubi ludzi, przepraszam, jeśli cię urażę, zwykłych.
-Nie ma sprawy.-Odpowiedział Cyron.
-Może ja ci pomogę. Jaka to była ta sprawa?
-A, więc ja szukam kronikarza. Może wiesz gdzie on mieszka?
-Tak, wiem. Mieszka w Brohertah, naszej stolicy. Ma na imię Linmiror.
-A stolica to w którą stronę?
-Nie wiesz?
-Nie. Bo ja byłem gladiatorem i całe życie spędziłem w lochach.
-Aha, to idź na północ.-Młody szlachcic wskazał drogę.
-Dziękuje bardzo. Żegnaj.
-Powodzenia.
Cyron poszedł piaszczystą drogą wskazaną przez młodzieńca. W około otaczały go lasy i niezmierne piękno kwiatów, i krajobrazu. Jak okiem sięgnąć nie było widać miasta. Może syn szlachcica się pomylił? Cyron czekała długa droga.

Rozdział IV
„Uff, jak gorąco.”- myślał Cyron zatrzymawszy się przy źródle.- „Dalej nie widać miasta, chociaż stoję na wysokim pagórku”. - Rozejrzał się wokół za poszukiwaniem noclegu. – „Może ten las da mi schronienie?”
Poszedł do lasu. Szedł w głąb lasu, aby znaleźć w najlepszym wypadku jakiś opuszczony dom. Nagle zatrzymał się. Zobaczył jakieś istoty podobne do ludzi. Może wybierze się z nimi do Brohertah? Zbliżał się w ich stronę. Przypatrzył się im z dala. I cofnął się. To były mroczne elfy. „Co teraz robić? Uciekać? Jest ich jakieś dziesięć. To na pewno nie ich wioska. Wtedy było ich by z kilkaset” - rozmyślał. Miał już uciec, ale zobaczył dwóch ludzi przywiązanych do pala. „Nie mogę ich tak zostawić na śmierć.” Z tyłu usłyszał szelest i chrzęst łamanych gałęzi. Obejrzał się i szybko schował się za kamień. To był następny elf. Pewnie zwiadowca. Gdy elf odszedł trochę dalej, Cyron cicho podszedł go od tyłu, i złapał go za szyję. Elf próbował się bronić, ale bez skutku. Trzymając go za szyję podeszli bliżej jego kumów. Elficcy wojownicy namierzyli łuki na Cyrona, lecz zobaczyli że trzyma topór przed szyją ich przyjaciela.
-Czego żądasz w zamian za puszczenie naszego oficera? - Zapytał się elf, który torturował ludzi.
-To wasz oficer? – Zdziwił się Cyron. – Więc puśćcie tych dwojga ludzi i dajcie 100 sztuk złota na głowę.
-Ale te złoto… One nam jest potrzebne… - Jąkał się elf.
Cyron przybliżył topór do elfickiego oficera.
-Rób, co karze! – Rozkazał oficer.
Jeden z elfów rozwiązał sznur i wydostał ludzi. Gdy elf zapłacił, cała trójka rzuciła się w te pędy za las. Mściwe to były elfy, więc oficer rozkazał ich gonić.
Ze względu na lekkość i spryt elfów, dogoniły Cyrona i dwójkę uciekinierów. Cyron krzyknął żeby schować się do drewnianego domu. Gdy zobaczyli że elfy już są koło nich, Cyron odwrócił się i zabił elfa jednym uderzeniem w twarz toporem. Widząc siłę Cyrona i rozharataną twarz kolegi umierającego w konwulsjach, zrezygnowali z zabicia Cyrona i uciekli.
-Uff. – Zmęczył się – Kim wy jesteście i co chciały od was elfy?
-Ja jestem Tihdas, kupiec, a to mój najemnik Dasfah.
-Witam. – Przywitał się najemnik.
-To czego chciały od was elfy? – Dopytywał się Cyron.
-Torturowali nas, bo chcieli się dowiedzieć gdzie stacjonują nasze wojska. W lesie gdzie nas porwali, jest ich baza zwiadowcza.
-Aha… a gdzie wy podróżujecie?
-Do Brohertah sprzedać tą wspaniałą zbroję.
Kupiec pokazał wspaniałą zbroję błyszczącą i połyskującą jak tysiąc diamentów.
-To czeka nas wspólna podróż. Pozwól, że też będą twoją strażą. – Zaśmiał się Cyron.
I poszli w bezkres świata, gdzie w oddali jest Brohertah.

Rozdział V

Mijały godziny. Każda godzina marszu w ogromnym upale była jak wieczność. Wszyscy byli ogromnie zmęczeni. Ale nareszcie jest! Miasto o murach wysokich jakby sięgające nieba, żaden wróg ich nie sforsuje.
Cyron, Tihdas i Dasfah przyśpieszyli kroku. Weszli ogromną bramą do miasta. Tam była istna forteca. Żołnierze uzbrojeni w miecze, kusze i potężne uzbrojenie. Dalej stały katapulty, balisty i trebusze. To było potężne miasto.
-No, na nas czas. Nie przedstawiłeś się szlachetny wojowniku. A więc kim jesteś? – Zapytał się Tihdas.
-Jestem Cyron. - Odpowiedział.
-A po co w ogóle tu przybyłeś? – Dopytywał się Dasfah.
-Poszukuje kronikarza Linmirora. Może wiecie gdzie on mieszka.
-Widzisz Cyron, my nie wiemy. Ale wiem że mieszka koło pałacu.
-Zawsze coś. Dobra, dziękuję. Życzę powodzenia i żegnajcie.
-Żegnaj. – Odpowiedzieli Tihdas i Dasfah.
Cyron kręcił się po mieście. „Miasto wielkie jest co prawda, ale nie musi być problemów z odnalezieniem pałacu” – Rozmyślał. Gdy tak szedł, dostrzegł budynek różniący się od innych. To musi być pałac. Podszedł bliżej. Obok stały kamienice, tylko gdzie mieszka Linmiror? Postanowił zapytać się kupca sprzedającego futra.
-Kupcze, wiesz gdzie znajduje się dom kronikarza Linmirora? – Zapytał się.
-Wiem, ale informacje drogo kosztują. – Odpowiedział posępnie kupiec.
-Ile chcesz? – Cyron wyjął mieszek i otworzył go.
- Dwadzieścia sztuk złota.
-Hm, no dobra niech ci będzie. - Cyron Wysypał na stolik złoto. – Więc, gdzie on mieszka?
-Widzisz te kamienicę? – Kupiec wskazał palcem brunatny budynek.
-Ano widzę.
-No to mieszka na samej górze.
-Dobra, dzięki. - I poszedł.
Wszedł przez drzwi i poszedł na górę. Stanął przy drzwiach i zapukał.
-Proszę wejść. – Na odzew zabrzmiał ochrypnięty głos.
Cyron wszedł cicho i obejrzał się po skromnym mieszkaniu. Poszedł kilka kroków dalej, i zobaczył starca wodzącego piórem po kajecie. Był to przygarbiony starzec trzymający przy boku drewnianą, pięknie zdobioną laskę. Pisał nieprzerwanie, jakby nie namyślając się długo, co ma napisać.
Staruszek wstał powoli i spojrzał na Cyrona.
-Czego poszukujesz wojowniku? – Zapytał cicho i ochryple.
-Witaj, Linmirorze. Przybyłem tu, aby dowiedzieć się więcej o historii mojej rodzimej wioski.
-O, młodzianku. To chyba będzie duży problem. Kronika to kilka tomów.
Linmiror podszedł do swojej biblioteczki, i przyniósł kilka tomów ksiąg i położył je na stole.
-Może chcesz mleka? – Zapytał się starzec.
-Jeśli to nie sprawi kłopotu, to poproszę.
-Dałbym ci coś do pożywienia, ale wybacz, nie należę do bogaczy. Moje śniadanie i wieczerza to tylko chleb, mleko i czasem robię twaróg. Czasem zdobędę na jakieś święto kaczkę. Żyję głównie z żebrania. – Wyżalił się.
-Smutny żywot prowadzisz. Idźże Linmirorze odpocząć, ja tu sobie poradzę.
Linmiror położył mleko na stół i odbył wieczorną modlitwę. Cyron w tym czasie czytał kronikę. Starzec zdążył już się pomodlić, i położył się do łóżka.
-Ja spać będę. Przygotuje ci koc i poduszki, w razie jak zmorzy cię sen.
-Nie, nie trzeba. Nie trudź się. Będę całą noc czytał kronikę, a jeżeli będę chciał spać, to zasnę na krześle. Dobranoc.
-Dobranoc. - Odpowiedział Linmiror i zasnął.
Cyron czytał kronikę. Łatwiej by mu było, jeżeli znałby swój wiek. Wiedział tylko, że w chwili porwania miał osiem lat. Bez przerwy czytał. Za oknem migotało światło pochodni. Jednak Cyron bezwarunkowo zasnął na krześle i obudził się w południe.
-No, obudziłeś się. Zaraz będzie obiad. – Rzekł Linmiror.
-To na pewno nie ten tom. Przeczytałem go całego i z pewnością to nie ten. – Wskazał na księgę.
-Być może. A pewno jesteś głodny.
-Zaraz Linmirorze. Na razie nie przygotowuj jedzenia. Za chwilę wrócę. – Odrzekł Cyron i wyszedł z mieszkania.
„Koło pałacu jest często rynek. Teraz tak też może być”- Myślał. Nie zajęło mu czasu na znalezienie rynku bo był stosunkowo blisko. Podszedł do kupca, i kupił bażanta, ser, warzywa, przyprawy i ziółka dla starca na różne choroby. Pobiegł szybko do domu Linmirora. Wszedł przez drzwi i zadowolony położył wszystko na stole.
-O mój Boże! Przyniosłeś znakomite jedzenie. – Zdziwił się Linmiror.
-To na obiad. – Cyron był uszczęśliwiony szczerym uśmiechem starca.
-Przypiekę tylko bażanta i jemy obiad. – Linmiror rozpalał ogień.
Po sytym obiedzie, Cyron zabrał się do ponownego czytania kroniki. Czytał nocami, ale w dzień też nie próżnował. Po kilku dniach, natrafił na taką oto wzmiankę: „Nie wszystkie wioski da się obronić. Tegoż dnia, nieznajomi żołnierze napadli, zrabowali, i spalili wioskę Roihog. Niektóre domy przetrwały, ale, po co komu już te domy? Część zdołała uciec przed niechybną śmiercią, większość zabito. Kobiety i dzieci trafiły do niewoli. Niewiadomo, kto był sprawcą napadu. Może to jakiś obcy król chce wszcząć wojnę, a może to oddział rabusiów. Jednak tak czy owak, jeżeli znajdą sprawcę czeka śmierć męczeńska.”
Cyron zamyślił się: „Może to chodzi o moją wioskę? Dużo się zgadza. Jednakże dobrze sprawdzić, czy to chodzi o moje rodzinne strony.”
-Linmirorze, znalazłem to, czego szukam. Jestem pewien.
-Cyronie, dużo było takich napadów. Na pewno chcesz szukać twojej wioski? A jeżeli to nie ta, i na darmo tam pójdziesz?
-Może to właśnie ta? Warto zobaczyć.
-Dobrze, więc ruszaj.
-No to nadszedł czas na pożegnanie. - Cyron wziął swoje rzeczy. – Żegnaj, Linmirorze.
-Żegnaj Cyronie.
Cyron już miał wyjść, gdy przypomniał sobie, w jakiej sytuacji jest starzec. Nie namyślając się długo, dał mu kilkanaście sztuk złota, co było dla Linmirora bogactwem.
-Oh, dziękuję. To dla mnie? – Linmiror był zachwycony.
-Tak. Żyj dobrze Linmirorze. - I odszedł.

Rozdział VI

Nadchodziła już noc. Cyron postanowił przespać się w zrobionym przez siebie szałasem. Zachód słońca był piękny. Czerwona poświata okrywała ognistą powierzchnię Słońca. Ptaki przestawały świergotać. Tafla jeziora falowała za pomocą wiatru. Cyron za pomocą gałęzi rozpalił ognisko w nadziei, że odstraszy drapieżniki.
Noc była spokojna i ciepła. Niewiadomo jak daleka droga jeszcze go czeka, i jakie spłata figle. Cyron obudził się w pełni sił. Ale przypomniał sobie, że nie zapytał się nawet, gdzie leży Roihog. „Co za pech! Nie zapytałem się Linmirora, w która stronę trzeba iść, aby dotrzeć do mojej wioski! Wiem tylko, że leżała, a może nadal leży blisko Brohertah. Nieuniknione, że wioskę odbudowali”. Cyron spojrzał w niebo i uniósł w górę dłonie mówiąc: „Nie daj Boże, aby zmienili nazwę wioski!”. I poszedł za mury zielonego lasu, zbudowanego z drzew.
Podróż Cyrona do krótkich nie należała. Jednak po drodze nie spotkał żadnego wilka, tura, ani innego zwierza. Idąc zobaczył zabudowaną wioskę tętniącą życiem. Dalej rzutem oka można było dostrzec wioskę, w której czarno odziani ludzie tańczyli wokół połyskującego, niebieskiego diamentu. Cyron podszedł bliżej mrocznej wioski. Zobaczywszy szaty i magiczne artefakty ludzi, na jego oczach pojawił się strach. „Kapłani Sakkary! Choć byłem większość mojego życia gladiatorem, nawet dziecko o nich wie. Ale czemu obydwie wioski zachowują się wobec siebie pokojowo?” Cyron pobiegł do „lepszej” wioski, i postanowił się zapytać, o co chodzi z tymi Kapłanami Sakkary. Obok domu na ławeczce siedział starzec. Zapewne cieszył się szacunkiem, ponieważ każdy przechodzień mówił mu „dzień dobry”. Podszedł do niego, i odezwał się.
-Witaj waćpanie. – Przywitał się.
-Witaj wojowniku. Czego potrzebujesz?
-Jestem Cyron. Poszukuję mojej rodzimej wioski.
-Miło mi, jestem Hidar.
-O, nazywasz się podobnie jak mój stryj. Ale do rzeczy. Czemu w drugiej wiosce znajdują się Kapłani Sakkary?
-To długa historia, ale ci ją wyjaśnię. Dawno temu, mieszkaliśmy właśnie tam, gdzie są Kapłani Sakkary. Nasza wioska tętniła życiem jak obecnie ta, w której przychodzi mi żyć teraz. Stacjonowały tu nasze wojska. Pewnego dnia, wszyscy rycerze z wioski wybrali się na wojnę. Prosiliśmy, błagaliśmy, aby trochę wojowników zostało, bo było by nieszczęście, jakby ktoś nas zaatakował. Niestety, nie posłuchali się. Pewnej letniej nocy, nieuniknione stało się jawą. Przybyli wrodzy rycerze, wyrżnęli w pień i spalili naszą wioskę. Moja rodzina zginęła, lub została porwana. Mój kochany brat został zabity, bratanka porwali, szwagrową też. Ja zdążyłem uciec. Teraz pozostaje mi żyć tu samemu z rodziny. Może kiedyś ich spotkam? Ale w to jednak wątpię. Postanowiliśmy założyć wioskę tu, a nie na gruzach starej. Mieszkaliśmy w szałasach, dopóki nie zbudowaliśmy nowej wioski. Pracowaliśmy dzień i noc harując jak woły. Po kilku latach, dokładnie nie pamiętam ilu, zbudowaliśmy nową wioskę. Kapłani Sakkary dostrzegli gruzy starej, i o wiele mniejszym czasie zbudowali wioskę! Jakby za pomocą czarnej magii. Robili napady na nas, ale nasze mieszczaństwo radziło sobie z nimi. Pewnego dnia, nasz wielmożny i uczciwy hrabia, postanowił zbudować krzyże w około wioski. Pomogło. Kapłani Sakkary żyją z Czarnej magii, kultu diabła i wszelakich demonów. Zatem, boją się krucyfiksów i naszej religii. Byli śmiałkowie, którzy próbowali ich wybić. Na próżno. Wzywają oni demony, którzy są ich podstawową siłą armii. To na tyle.
-No, ciekawa historia. Ale zaraz, bratanka, szwagrową porwali, a brata zabili… Zaraz jak się nazywała tamta wioska?
-Roihog synku.
-Ach, tak. Te wydarzenie od tamtych czasów dzieli parędziesiąt lat?
-No, dokładnie dwadzieścia trzy lata.
-A twój bratanek miał wtedy ile lat, jak go porwano?
-Miał wtedy osiem lat.
-Może szczęśliwym trafem to jest moja rodzinna wioska. A może zbieg okoliczności. Twój bratanek nazywał się właśnie Cyron, brat Etey.
-Dokładnie! Czyżby… czyżby jesteś moim bratankiem?
-Raczej tak! To nie może być zbieg okoliczności!
Radość Hidara i Cyron była nie do opisania. Wreszcie rodzina się odnalazła. Jednak trzeba było pokonać inne trudności. Między innymi Cyron przyrzekł sobie zgładzić kapłanów Sakkary.
_____________________________________________________________________
"Ludzkość musi położyć kres wojnie, bo inaczej wojna położy kres ludzkości."

A oto wierszyk napisany przez Ezrille i Peaca:

Cyronek
Cyronek to Mariusz, co z mazur pochodzi,
lecz jego powieść mu nie wychodzi.
Więc gdy wysłucha wszystkich naszych rad,
w opowiadaniu swoim znajdzie wreszcie ład.
Ale jest wesoły i długo się nie smuci,
i czym prędzej do pisania powróci.

Supcio wierszyk :P

Chesz wiedzieć co ja ćwiczę? Zobacz ten film: http://video.google.com/v...57954592099898#
Piszę poprawnie po polsku
.
 
 
     
olasold 
Poszukiwacz kodów



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wiek: 22
Dołączył: 28 Sty 2009
Posty: 22
Skąd: Słup
Wysłany: 2009-08-31, 15:57   

Zdecydowanie się z sakarą

Akcja dzieje się za szybko, fabuła mało wciągająca.

Odpuść sobie, bo ci to nie wychodzi

Sorry
_____________________________________________________________________


Potężny smok :


Fajna strona :D
 
 
     
Kowalka_umysłów 



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Klan S1: Freedom
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wiek: 22
Dołączyła: 30 Lip 2008
Posty: 232
Skąd: Nocy
Wysłany: 2009-08-31, 16:27   

Nie odpuść sobie, tylko ćwicz :p .
_____________________________________________________________________
[center]
:eat: [color=red][size=18]I'm CHEATER EATER![/size][/color] :eat:
[img]http://img259.images...93776.png[/img]
[color=orange]Zapraszam do spamowania na www.fd.pun.pl[/color]
[img]http://i-point.nazwa.pl/host/upload/2397/woma1.png[/img]
[/center]
 
 
     
cyronek24 
Mów mi Mistrzu



Wersja gry S1: UW: 2.21
Wersja gry S2: 2.31
Platforma S2: PC
Dołączył: 16 Lip 2009
Posty: 12
Skąd: Węgorzewo
Ostrzeżeń:
 4/7/9
Wysłany: 2009-08-31, 18:33   

sakkara16 napisał/a:
Według mnie, w ogóle się nie poprawiłeś. Akcja pędzi jak wściekła małpa, zdania są krótkie i w ogóle.
cyronek24 napisał/a:
-A stolica to w którą stronę?
-Nie wiesz?
-Nie. Bo ja byłem gladiatorem i całe życie spędziłem w lochach.
-Aha, to idź na północ

Jakby nie był gladiatorem, to by go skierował na wschód albo na południe? :lol:
Dam ci radę: odpuść sobie pisanie.


Ty w ogóle coś ogarniasz? Bo on nie wie gdzie stolica jest. Naucz się czytać, to pogadamy. :x Kowalka Umysłow-dziex xD

Olasold, co mam innego napiać? Ciągle ma zabijać? W poeprzedanie części gadaliście, że akcja dzieje się za szybko :x to co ja mam zrobić?
_____________________________________________________________________
"Ludzkość musi położyć kres wojnie, bo inaczej wojna położy kres ludzkości."

A oto wierszyk napisany przez Ezrille i Peaca:

Cyronek
Cyronek to Mariusz, co z mazur pochodzi,
lecz jego powieść mu nie wychodzi.
Więc gdy wysłucha wszystkich naszych rad,
w opowiadaniu swoim znajdzie wreszcie ład.
Ale jest wesoły i długo się nie smuci,
i czym prędzej do pisania powróci.

Supcio wierszyk :P

Chesz wiedzieć co ja ćwiczę? Zobacz ten film: http://video.google.com/v...57954592099898#
Piszę poprawnie po polsku
.
Ostatnio zmieniony przez cyronek24 2009-08-31, 18:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Kowalka_umysłów 



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Klan S1: Freedom
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wiek: 22
Dołączyła: 30 Lip 2008
Posty: 232
Skąd: Nocy
Wysłany: 2009-08-31, 18:59   

Wszystko leci jednym wątkiem, brak tutaj jakiejś oryginalności, opisy są znikome. Poza tym powtórzeeeenia.

Ty:
Cytat:
Cyron skierował się w stronę karczmy, ciągle patrząc się na przyjaciół. Ocknął się uderzając głową w drzwi. Mozolnie otworzył je, wszedł do karczmy i usiadł na ławce przy stole.



Ja:
Cytat:
Cyron skierował swoje kroki w stronę starej karczmy, skąd przylatywały do niego piękne zapachy jedzenia, alkoholu i dziewczyn. Miał ochotę na pierwsze i drugie, chociaż dzieleniem łoża z dwoma panienkami też by nie wzgardził. Zawachał się chwile widząc sypiące się dachówki i odpadający z budynku tynk, lecz po chwili wszedł, po drodze zawadzając głową o zbyt niską futrynę. Zachwiał się, lecz szybko odzyskał równowage i wkroczył dumnie do budynku.
Gospoda była skromna - na ścianach parę świec płonących drobnym światłem, przy długich, drewnianych ławach zrobionych z jakiegoś magicznego drzewa drzemało paru pijaczków, chociaż widać było też kuso ubrane panie lekkich obyczajów i poważnych szlachciców przybyłych w poszukiwaniu przyjemności. Niektórzy goście rzucali w stronę Cyrona nieprzyjazne spojrzenia, lecz ten się nie przejmował. Usiadł przy stole trzymając się z dala od ludzi - miał ich już dzisiaj dosyć.


Widzisz różnicę? Trzeba się rozpisywać, w końcu to nie dziennik, a saga jest ;D.
Poza tym nie musisz cały czas trzymać się głównego wątku, a na przykład wplątać bohatera w jakąś akcję - ratowanie księżniczek, ratowanie ludzi od rabusi, miłość, próba otrucia, spiski...
_____________________________________________________________________
[center]
:eat: [color=red][size=18]I'm CHEATER EATER![/size][/color] :eat:
[img]http://img259.images...93776.png[/img]
[color=orange]Zapraszam do spamowania na www.fd.pun.pl[/color]
[img]http://i-point.nazwa.pl/host/upload/2397/woma1.png[/img]
[/center]
Ostatnio zmieniony przez Kowalka_umysłów 2009-08-31, 19:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
olasold 
Poszukiwacz kodów



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wiek: 22
Dołączył: 28 Sty 2009
Posty: 22
Skąd: Słup
Wysłany: 2009-08-31, 19:25   

Kowalka taka podmiana ci wyszła. :wink:


Dobra zmieniam zdanie popraw się to pogadamy.
_____________________________________________________________________


Potężny smok :


Fajna strona :D
 
 
     
Ezrile 



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Klan S1: White Warriors
Wersja gry S2: ZE: 2.65.2
Klan S2: White Warriors
Platforma S2: PC
Wiek: 42
Dołączyła: 15 Lip 2009
Posty: 58
Skąd: Katowice
Wysłany: 2009-08-31, 19:30   

Kowalka_umysłów napisał/a:
Nie odpuść sobie, tylko ćwicz :p .


Zdecydowanie zgadzam się z K-ją, ćwicz, ćwicz i jeszcze raz ćwicz, pisz zdania złożone. Nie kończ zbyt szybko dialogów między postaciami, dodaj trochę grozy i tajemnicy, która zbyt szybko się nie rozwiąże...i będzie nieźle. Powodzenia :spoko:
_____________________________________________________________________
"Nasza młodość jest czymś w rodzaju osobistego Olimpu, gdzie żyją jedyni bogowie, jakich stworzyliśmy. Tam wiara i wyobraźnia są najpotężniejsze, tam byliśmy niewinni, zanim staliśmy się naiwni a wreszcie cyniczni. I obojętnie, czy pamiętamy wszystkie szczegóły czy tylko fragmenty, młodość jest niewyczerpana" Jonathan Carroll



[img]http://miniprofile.x...zrile.png[/img]
Ostatnio zmieniony przez Ezrile 2009-08-31, 19:34, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
cyronek24 
Mów mi Mistrzu



Wersja gry S1: UW: 2.21
Wersja gry S2: 2.31
Platforma S2: PC
Dołączył: 16 Lip 2009
Posty: 12
Skąd: Węgorzewo
Ostrzeżeń:
 4/7/9
Wysłany: 2009-08-31, 21:06   

No widzę tylko kobity mnie docieniają xD Kowalka umysłów, ładnie oisujesz, zrobię to co piszesz. xD
_____________________________________________________________________
"Ludzkość musi położyć kres wojnie, bo inaczej wojna położy kres ludzkości."

A oto wierszyk napisany przez Ezrille i Peaca:

Cyronek
Cyronek to Mariusz, co z mazur pochodzi,
lecz jego powieść mu nie wychodzi.
Więc gdy wysłucha wszystkich naszych rad,
w opowiadaniu swoim znajdzie wreszcie ład.
Ale jest wesoły i długo się nie smuci,
i czym prędzej do pisania powróci.

Supcio wierszyk :P

Chesz wiedzieć co ja ćwiczę? Zobacz ten film: http://video.google.com/v...57954592099898#
Piszę poprawnie po polsku
.
 
 
     
Padeq 


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.40
Platforma S2: PC
Wiek: 34
Dołączył: 20 Paź 2008
Posty: 13
Skąd: Konin
Wysłany: 2009-08-31, 22:38   

Nie tylko kobiety cię doceniają:)Zawsze należy pomóc komuś kto chce coś stworzyć,nie słuchaj tych co ci odradzają jakąkolwiek pracę twórczą.
Mimo wszystko zgodzę się z przedmówcami,nie wychodzi najlepiej ci pisanie ale nie z powodu braku wyobraźni ale raczej poczucia "porządku".Innymi słowy każde kolejne zdanie musi być płynnie połączone z poprzednim,czytelnik (przynajmniej ja)gdy czyta cokolwiek nie zauważa poszczególnych zdań a raczej poprzez płynnie poprowadzoną narrację odczytuje całość,która w mniejszym lub większym stopniu ma wpływ na wyobraźnię(jaki-zależy już od umiejętności autora)
Jeżeli mógłbym dać ci radę,która wydaje mi się mądra(mi pomogła)brzmiałaby ona tak:Opisując historię bohatera staraj używać się jak najprościej zbudowanych zdań,swobodnie kształtujących w umyśle czytelnika obraz świata.Nic na siłę-czytelnik jest wystarczająco pojętny,niektórych rzeczy nie trzeba powtarzać kilkukrotnie.To trochę tak jak w dawnych czasach,gdy opowieści przekazywano z ust do ust,w blasku ogniska roztaczając przed słuchaczami magię niewyobrażalnych i bohaterskich czynów :D
I pamiętaj jeszcze o jednym-->nigdy się nie poddawaj,ćwicz i co najważniejsze nanoś poprawki na napisany tekst-nawet już napisane opowiadanie wciąż ewoluuje i się zmienia,tylko od ciebie zależy w co:)
Pozdrawiam.
 
     
cyronek24 
Mów mi Mistrzu



Wersja gry S1: UW: 2.21
Wersja gry S2: 2.31
Platforma S2: PC
Dołączył: 16 Lip 2009
Posty: 12
Skąd: Węgorzewo
Ostrzeżeń:
 4/7/9
Wysłany: 2009-09-01, 15:29   

Heh, ;) dzięki. Również pozdrawiam ; :wink:
_____________________________________________________________________
"Ludzkość musi położyć kres wojnie, bo inaczej wojna położy kres ludzkości."

A oto wierszyk napisany przez Ezrille i Peaca:

Cyronek
Cyronek to Mariusz, co z mazur pochodzi,
lecz jego powieść mu nie wychodzi.
Więc gdy wysłucha wszystkich naszych rad,
w opowiadaniu swoim znajdzie wreszcie ład.
Ale jest wesoły i długo się nie smuci,
i czym prędzej do pisania powróci.

Supcio wierszyk :P

Chesz wiedzieć co ja ćwiczę? Zobacz ten film: http://video.google.com/v...57954592099898#
Piszę poprawnie po polsku
.
 
 
     
Sakkara 
Tja... no to comeback.


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Platforma S2: PC
Wiek: 21
Dołączył: 06 Wrz 2008
Posty: 139
Skąd: forum.sacred.pl
Ostrzeżeń:
 5/7/9
Wysłany: 2009-09-01, 18:56   

Szczerze mówiąc fabuła jest dość fajna, ale twój błąd polega na tym że za szybko piszesz akcję. Z niektórych rozdziałów przy opisach można by było wyciągnąć parę stron, ale ty zapominasz o opisach, a to najważniejsze w książce. Próbuj pisać parę razy każdy rozdział opisując prawie wszystko (no, bo przecież kolor oczu atakującej myszy się nie liczy, no nie?) aż w końcu wyjdzie hit na miarę "Zapomnianego" autorstwa Liściaka. Ćwicz, a będzie dobrze.
Pozdrawiam, CIAhO.
 
     
Kowalka_umysłów 



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Klan S1: Freedom
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wiek: 22
Dołączyła: 30 Lip 2008
Posty: 232
Skąd: Nocy
Wysłany: 2009-09-01, 19:20   

Sakkara napisał/a:
Szczerze mówiąc fabuła jest dość fajna, ale twój błąd polega na tym że za szybko piszesz akcję.


Jak już to opisujesz albo rozwijasz akcję. Poza tym się powtarzasz :P .
_____________________________________________________________________
[center]
:eat: [color=red][size=18]I'm CHEATER EATER![/size][/color] :eat:
[img]http://img259.images...93776.png[/img]
[color=orange]Zapraszam do spamowania na www.fd.pun.pl[/color]
[img]http://i-point.nazwa.pl/host/upload/2397/woma1.png[/img]
[/center]
 
 
     
Gauri 
WHY HELLO THERE



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: ZE: 2.65.2
Wersja gry S3: FE
Platforma S3: PC
Wiek: 23
Dołączył: 22 Kwi 2008
Posty: 252
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2009-09-01, 19:38   

Sakkara napisał/a:
hit na miarę "Zapomnianego" autorstwa Liściaka.

Aleś mi komplementa trzasnął xD Dzięki :P
Ja również podzielam zdanie innych. Jak Ci nie wychodzi, to popraw. Przeczytaj cały rozdział i jak gdzies czujesz, że cos jest nie tego, to popraw. Słowo, zdanie, akapit. Byleby Tobie się podobało i żebyś Ty czuł, że to jest fajne.
_____________________________________________________________________
 
     
Sakkara 
Tja... no to comeback.


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Platforma S2: PC
Wiek: 21
Dołączył: 06 Wrz 2008
Posty: 139
Skąd: forum.sacred.pl
Ostrzeżeń:
 5/7/9
Wysłany: 2009-09-01, 22:33   

Liść napisał/a:
Aleś mi komplementa trzasnął xD Dzięki :P

nie ma sprawy :) ale to nie było żeby ci się podlizać czy coś, po prostu bardzo podoba mi się Zapomniany :P Mam nadzieję że kiedyś doczekamy się sequelu w nowym uniwersum :D
 
     
Madrik 


Wersja gry S1: S+: 1.8.96
Wersja gry S2: Nie mam gry
Dołączył: 14 Cze 2009
Posty: 12
Skąd: Pcim
Wysłany: 2009-09-02, 16:02   

Problem polega na tym, że nie myślisz. ;p Wyobrażasz sobie jakąś scenę i piszesz jej nie opis, tylko streszczenie. Dialogi to w ogóle jeden wielki chichot. :lol:
Nie jesteś konsekwentny, a twój bohater nie ma rysu psychologicznego. Czym się w życiu kieruje, jaki ma zasady itd?

Przykład:

Cytat:
I poszedł w stronę dworku szlacheckiego, gdzie był szlachcic siedzący w ogrodzie na ławeczce. „Jak tu do niego zagadać? Hm…” –myślał.
Cyron wszedł do ogrodu.
-Witaj panie ty jedyny mi możesz pomóc.-Ukłonił się
-Precz mi stąd! – Władczo krzyknął szlachcic.
Cyron bez słowa odszedł, lecz zobaczył młodzieńca, z miło wyglądającym wyrazem twarzy.
-Wojowniku.-Zagadał młodzieniec – Mój ojciec nie lubi ludzi, przepraszam, jeśli cię urażę, zwykłych.
-Nie ma sprawy.-Odpowiedział Cyron.


Wielki, umięśniony Gladiator z toporem, z którym ponoć się nie rozstaje...

Cytat:
„Jak tu do niego zagadać? Hm…” –myślał


A co? Dziewczyna na potańcówce? Zagadać musi? :shock:
To czemu nie: "Hey! Yo! Dziadek! Ale masz ekstra blokhaus, poczatujemy?"
:mg:
Nie umie normalnie rozmowy zacząć?

Cytat:
Cyron wszedł do ogrodu.
-Witaj panie ty jedyny mi możesz pomóc.-Ukłonił się
-Precz mi stąd! – Władczo krzyknął szlachcic.


O pieniądze przyszedł prosić? To co on, biedak życiem przygnieciony? O jałmużnę prosi?
Nic dziwnego, że go dziadek posłał w diabły.

Cytat:

Cyron bez słowa odszedł, lecz zobaczył młodzieńca, z miło wyglądającym wyrazem twarzy.


"Z miłym wyrazem twarzy". Primo.
Jeszcze raz - Wielki facet z toporem - Gladiator, spada jak panienka obrażona, albo jak petent z pod zamkniętego okienka? To gdzie on ma za przeproszeniem jaja?

Cytat:
Wojowniku.-Zagadał młodzieniec – Mój ojciec nie lubi ludzi, przepraszam, jeśli cię urażę, zwykłych.
-Nie ma sprawy.-Odpowiedział Cyron.


A to są niezwykli ludzie? Jacy? Spiderman? Einstein?
Po pierwsze, może poczytaj coś o społeczeństwach feudalnych. Warstwy społeczne, wzajemne zależności i stosunki.
Nasza "Panienka" bez słowa odchodzi... Młodzieniec z "miło wyglądającym wyrazem twarzy" leci do wielkiego, umięśnionego faceta z toporem i przeprasza w taki sposób, że dopiero jemu należałoby w mordę strzelić. Chyba ten młodzian ma coś nie tak z orientacją wiadomojaką , albo jest durniejszy od własnego koca.
A nasza "Panienka" - Nie ma sprawy ziom... :lol:

Cała ta scenka jest tak sztuczna i nonsensowna, że po prostu tragicznie śmieszna.
A to tylko jeden z przykładów.
Zupełny brak logiki. Szlachcic sobie siedzi przed domkiem na ławeczce, jak jakiś starzyk ze Śląska. Gdzieś ty takiego szlachcica widział.
"Dworek szlachecki" niczym willa w Aninie, przy drodze z ławeczką. Ech...

Masz pomysły. Chęci. Ale zupełnie brak ci wiedzy o tym, o czym piszesz. Nie ustaliłeś cech bohatera i pobocznych postaci. Nie trzymasz się głównych założeń. Gdzie się Gladiator czytać nauczył? Do szkoły publicznej chodził? Jeszcze w latach 50-tych, w Polsce było ok. 45% analfabetów. W Stanach do dziś mają ponad 30% niepiśmiennych i ok. 40% takich, co czytać niby umieją, tylko dukają po literce.
W czasach średniowiecznych i antycznych Analfabetami było blisko 90% społeczeństwa.
A biednego niewolnika - gladiatora - z założenia przeznaczonego do ubicia, do szkoły posłali. Pewnie po to, by przeciwnikom obraźliwe listy posyłał. :spoko:
Twój Gladiator - całe życie w lochach zamknięty, bity, wystawiany do walk, by zabijać i być zabijanym, jest grzeczny, kurcze, jak pensjonarka z klasztoru i przemocą się brzydzi. A chwilę później terrorysta z lasu... Ustal jakieś realia. :wink:

Generalnie jest duża poprawa, ale musisz jeszcze dużo poćwiczyć i pamiętać, że dialogi nie składają się z 3 zdań:
- Cześć, gdzie idziesz i kto jesteś?
- Cyronek jestem i idą przed siebie.
- A to idź...
Spróbuj tak zagadać do kogoś obcego na ulicy... :jupi:
_____________________________________________________________________
"Widzisz, mój uczniu. Magia to wspaniałe narzedzie, ale ma brzydki zwyczaj zawodzić w trudnych chwilach. I właśnie dlatego, warto mieć przyjaciela Kowala, który umie wykuć porządny miecz."
Ze "Wspomnień Zebranych" Arcymistrza Klobergena Starego, Mistrza z Mascarell.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Możesz zmieniać swoje posty
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Możesz załączać pliki na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Powiadom znajomego o tym temacie
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Śledź odpowiedzi w tym temacie
Oznacz temat jako nieczytany

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,48 sekundy. Zapytań do SQL: 13