|
|
|
|
Smak niesławy  |
| Autor |
Wiadomość |
Shocker

Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Dołączył: 20 Cze 2009 Posty: 4 Skąd: Porto Vallum
|
Wysłany: 2009-06-21, 21:19 Smak niesławy
|

|
|
Od razu zapowiadam, że opowiadanie w późniejszych rozdziałach rozgrywa się w Ankarii, lecz nie jest zgodne z fabułą Sacred.
Prolog
Byłem magiem. Wielkim magiem na służbie króla krainy Dalimor. Rozkazywałem wszystkim magom w krainie. Wszyscy żyli w pokoju, oprócz garstki drobnych złodziejaszków i bandytów zamieszkujących jaskinie i kanały pod miastami, którzy w nocy wychodzili na „łowy”. Na początku nie stanowili żadnego problemu do czasu...
Rozdział I Rewolucja
Pewnego dnia król Tor wezwał mnie do swoich komnat, by porozmawiać o zwiększającym się zagrożeniu. Przyszedłem ostatni z wszystkich ważnych ludzi królestwa i zaraz zaczęła się rozmowa.
Król zaczął:
-Kazałem wam tutaj przyjść, ponieważ grupy przestępcze zaczynają być coraz odważniejsze. Napadają na dobrze chronione karawany, co świadczy o tym, że jest ich coraz więcej i są coraz silniejsi. Łupią także farmy, co zmniejsza dostawy żywności do miast. Macie jakieś propozycje co do tego ?
Wtedy wykrzyknął Eryk, prawa ręka króla:
-Wezmę oddział, wyszukam ich i bez problemu zmiotę z powierzchni Ziemi !
-Nie Eryku ! Może i jesteś śmiały, lecz to raczej samobójstwo.
-Ale królu...
-Milcz !
Inni nie mieli żadnych propozycji, aż w końcu odezwałem się ja.
-To, że ich armia się powiększa jest przyczyną zapewne podatków. Są one za wysokie, więc wieśniacy wolą do nich dołączyć. Na razie zmniejszmy podatki i zapewnijmy ochronę rolnikom. Dajmy najlepsze konie zwiadowcom i wyślijmy do wszystkich miast. Niech informują nas o każdym ataku ze strony banitów. Poczekamy, dowiemy się o nich trochę i zaczniemy z nimi walkę od ich czułego punktu. Jak wiadomo już od dawna ich przywódcom jest niejaki Mark. Gdy pojmiemy lub zabijemy go, w ich szeregach zapanuje chaos.
-Dobry pomysł Roy. Niech i tak się stanie.
Nikt się nie sprzeciwiał, więc zaraz spotkanie się skończyło. Postanowiłem zajść na bazar, aby zakupić obiecany przez kupca strój. Gdy szedłem, z domu wybiegł człowiek i zaczął krzyczeć:
-Bracia, przestańmy chować się po norach ! Zacznijmy rewolucje !
Zaraz przed moimi oczami pojawiło się wielu bandytów. Nie spodziewałem się. Zaczęli zabijać niewinnych. Nie oszczędzali nikogo. Dzieci, matki staruszkowie ginęli przed moimi oczami. Ten widok nie trwał długo, ponieważ zaraz mnie ogłuszono. W końcu obudziłem się. Miasto wyglądało już inaczej. Stało w ogniu. Leżąc jeszcze zauważyłem Eryka, który wybiegł z zamku. Zaczął zabijać bandytów wraz ze strażnikami. Piruet, cięcie, unik, blok i tak na okrągło. Nie zauważył jednak kusznika, który zaczął oddawać celne strzały w jego kierunku. Pierwszy bełt przebił rękę. Eryk złamał go drugą ręką, lecz w tym samym momencie poleciał drugi bełt i następnie trzeci, i czwarty. Eryk naszpikowany bełtami padł na ziemię i zginął. Zaraz przetarłem oczy i wstałem. Wszystko trwało bardzo szybko. Ciągle w moim kierunku biegli bandyci, których zabijałem kulami ognia. Zamiast być ich coraz mniej, było ich coraz więcej. Postanowiłem uciec z miasta. Skierowałem się w stronę lasu, ponieważ myślałem że ich tam zgubię. Nic z tego. Biegłem i biegłem aż do lecz nie dojrzałem skarpy. Spadłem w dół do rzeki i straciłem przytomność.
Spodziewajcie się kolejnych rozdziałów |
| Ostatnio zmieniony przez Shocker 2009-06-21, 22:09, w całości zmieniany 7 razy |
|
|
|
 |
Gauri
WHY HELLO THERE


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: ZE: 2.65.2
Wersja gry S3: FE
Platforma S3: PC
Wiek: 23 Dołączył: 22 Kwi 2008 Posty: 252 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 2009-06-21, 21:53
|

|
|
No, jest kilka zastrzeżeń.
1. | Shocker napisał/a: | | Macie jakieś propozycje co do tego ? |
Dziwnie brzmi. Może ,,Macie propozycje, jak temu zaradzić?"
2. | Shocker napisał/a: | | Nie Eryku ! Może i jesteś śmiały, lecz to raczej samobójstwo. |
Król kategorycznie zabrania wykonania najoczywistszej operacji. Wynika z tego, że król nie wierzy Erykowi, nie ufa. Przynajmniej ja to tak widzę.
3. | Shocker napisał/a: | | farmerom |
Farmerzy to w Ameryce są
4. | Shocker napisał/a: | | zaczniemy z nimi walkę z ich czułego punktu |
Lepiej chyba by było ,,zaczniemy z nimi walkę, celując w ich czuły punkt." Poza tym, po co wysyłać zwiadowców, by znaleźli ów czuły punkt, skoro już go znają? (Mark)
5. | Shocker napisał/a: | | Ten widok nie trwał długo, ponieważ zaraz mnie ogłuszono. |
Wynika z tego, że po ogłuszeniu wszystko przestało się dziać. Lepiej odpuścić sobie ,,Ten widok nie trwał długo". W dodatku nie wiadomo jak bohater został ogłuszony. Mógłbyś to opisać.
6. | Shocker napisał/a: | | Po kilku minutach leżenia obudziłem się. |
Po pierwsze- skoro Roy był ogłuszony, to skąd wiedział, ile czasu minęło? Po drugie, jak w kilka minut zaczęło płonąć całe miasto?
7. | Shocker napisał/a: | | Zaczął zabijać bandytów wraz ze strażnikami. |
Trochę brzmi, jakby bandyci walczyli wespół ze strażnikami. Lepsze byłoby ,,Razem ze strażnikami zaczął walczyć z bandytami.
8. | Shocker napisał/a: | | Piruet, cięcie, unik, blok |
A to to ja chyba gdzieś widziałem
9.Kusza strzela BEŁTAMI, a wygląda na to, że chyba strzałami
10. | Shocker napisał/a: | | Pierwsza przebiła rękę. Eryk złamał ją, lecz w tym samym momencie poleciała druga i następnie trzecia i czwarta. |
Eryk złamał rękę, czy strzałę (bełt)? Można to odczytać dwojako
Potem też jest dwuznaczność, ktoś tępy mógłby pomyśleć, że nadleciała następna ręka
11. | Shocker napisał/a: | | Eryk naszpikowany strzałami padł na ziemię i zginął. |
,,Eryk naszpikowany strzałami (bełtami) padł na ziemię i zmarł/poległ/umarł/wszystko, tylko nie zginął.
12. | Shocker napisał/a: | | których zabijałem kulami ognia. |
Trochę dziwnie to brzmi, nie wiem, jak to nazwać, ale coś tu nie gra
13. | Shocker napisał/a: | | biegłem lecz nie dojrzałem skarpy |
Ni cholery nie wiadomo, co ma skarpa do końca miasta.
14. | Shocker napisał/a: | Spadłem w dół do rzeki i straciłem przytomność.
| Nie wiadomo, czy rzeka przepływa przez miasto, czy też jest gdzieś na obrzeżach.
15. Ach i zapomniałem - banici to wygnani z królestwa, nie z miasta
To tyle. Brakuje kilku przecinków, ale ogólnie jest nieźle jak na debiut. Powodzenia i weny życzę |
_____________________________________________________________________
 |
| Ostatnio zmieniony przez Gauri 2009-06-21, 21:56, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Shadow
Jestem iluzją koguta.


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Klan S1: nie mam
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wiek: 19 Dołączył: 10 Sty 2009 Posty: 209 Skąd: Przewrotne
|
Wysłany: 2009-06-21, 21:54
|

|
|
Powiem tak.. bardzo ciekawa historia .. Tylko, czy nie wydaje ci się, że zwykli bandyci w mieście magów mogli doprowadzić do aż takiego buntu Może przesadzam, ale wolałbym, aby pojawił się większy wróg od zwykłych banitów. Oczywiście nie wiem co planujesz w następnych rozdziałach, więc mogę szybko zwrócić honory . Dla mnie opowiadanko zapowiada się ciekawie Roy |
_____________________________________________________________________
|
|
|
|
 |
Shocker

Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Dołączył: 20 Cze 2009 Posty: 4 Skąd: Porto Vallum
|
Wysłany: 2009-06-21, 22:25
|

|
|
Hmm Gauri co do drugiego to Eryk w tym opowiadaniu był takim bardziej bez muzgim osiłkiem. Co do bełtów to zmieniłem to już przed napisanie twojego posta Piruet, cięcie, unik, blok - to napisałem gdy przypomniał mi się Wiedźmin, bo tam było podobnie Geralt mówił: Znam te ruch piruet, cięcie, blok. Czy jakoś tak. Co do tych strzał ( teraz już są bełty ): "Pierwsza przebiła rękę". No tak ale przed tym było jeszcze: "Nie zauważył jednak kusznika, który zaczął oddawać celne strzały w jego kierunku." A więc każdy, kto czytał od początku do końca wiedział by, że łamie bełt ( strzałe ), a nie rękę. A jeżeli chodzi o tych drobnych bandytów Shadow, to oni urosli w siłę, więc byli w stanie dokonać wielkiej rewolucji. Dodatkowo brali uzbrojenie z wspomnianych karawan |
| Ostatnio zmieniony przez Shocker 2009-06-21, 22:26, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Gauri
WHY HELLO THERE


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: ZE: 2.65.2
Wersja gry S3: FE
Platforma S3: PC
Wiek: 23 Dołączył: 22 Kwi 2008 Posty: 252 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: 2009-06-21, 22:54
|

|
|
Bezmózgi osiłek prawą ręką króla? Łeee....
Ja wiem, że było, że oddawał celne strzały, ale można to było tak zrozumieć. Pierwsza przebiła rękę, złamał ją
Ogólnie parę takich nieścisłości i dwuznaczności się wkradło, poza tym jest ok. |
_____________________________________________________________________
 |
|
|
|
 |
Shocker

Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Dołączył: 20 Cze 2009 Posty: 4 Skąd: Porto Vallum
|
Wysłany: 2009-06-21, 23:09
|

|
|
Rano postaram się zacząć pisać drugi rozdział. Mogę zdradzić, że zaczynać się będzie na równinie Tyr Hadar i bohater poczuje jak to być niesławnym. Od tego nazwa opowiadania |
|
|
|
 |
Madrik

Wersja gry S1: S+: 1.8.96
Wersja gry S2: Nie mam gry
Dołączył: 14 Cze 2009 Posty: 12 Skąd: Pcim
|
Wysłany: 2009-06-22, 10:46
|

|
|
Kusza, to nie karabin maszynowy. Lekkie kusze myśliwskie można napiąć ręką i załadować w kilkanaście sekund. 4 bełty to w takim wypadku prawie minuta strzelania. Wiecie ile można na polu bitwy zrobić przez minutę? Na pewno więcej niż niż tylko udać, że się grozi palcem kusznikowi.
Problem polega na tym, że taka lekka kusza jest niegroźna dla człowieka w zbroi. A rozumiem, że Eryk nie poleciał do walki w szlafroku?. Jeśli miał zbroję, to kusznik potrzebował by ciężkiej kuszy naciąganej windą. A tu już ładowanie może potrwać nawet kilka minut.
Lepiej jest zastąpić kusznika łucznikiem. W Bitwie pod Azincourt 6000 angielskich łuczników rozstrzelało 20 000 francuskich rycerzy w pełnych zbrojach i na koniach. Łucznik z długim łukiem (oczywiście wyszkolony) był w stanie trafiać cel o wielkości rycerza na koniu za każdym razem, średnio co 5 sekund.
Łuk refleksyjny mógł przebić zbroję płytową z odległości 100m, o czym się boleśnie przekonali Krzyżowcy na krucjatach.
Dlatego - albo dobry łucznik, albo jeden - skuteczny bełt. Przy okazji - wiesz jak ciężko byłoby złamać bełt kuszniczy w ranie? To prawie centymerowy pręt bardzo twardego drewna i krótkiego, którego bardzo mało wystaje po wbiciu się w ciało.
Kiedyś też pisałem sobie opowiadanka i doszedłem do wniosku, że zanim się napisze "I ściął mu głowę szpadą" - trzeba się dowiedzieć co to jest ta szpada, jak cięzko jest ściąć tą głowę i czy tą szpadą jest to możliwe. Inaczej okaże się, że miecz dwuręczny waży 20kg (w rzeczywistości ok 2,5kg) a heros wywija nim jak kijkiem do szaszłyków.
Ale pomalutku się wyrobisz. Pamiętaj tylko o wspomaganiu weny Tak robili wszyscy liczący się pisarze. |
|
|
|
 |
Shadow
Jestem iluzją koguta.


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Klan S1: nie mam
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wiek: 19 Dołączył: 10 Sty 2009 Posty: 209 Skąd: Przewrotne
|
Wysłany: 2009-06-22, 11:05
|

|
|
| Madrik napisał/a: | | A rozumiem, że Eryk nie poleciał do walki w szlafroku? | No tak, ale bandyci zaatakowali ich znienacka po jakimś tam ważnym posiedzeniu, nikt się nie spodziewał, że miasto zostanie napadnięte . Więc Eryk mógł być w normalnych szatach (lub w czym się tam chodziło w dawnych czasach . |
_____________________________________________________________________
|
|
|
|
 |
Shocker

Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Dołączył: 20 Cze 2009 Posty: 4 Skąd: Porto Vallum
|
Wysłany: 2009-06-22, 12:14
|

|
|
No tak, ale to świat Fantasy przypominam ! |
|
|
|
 |
Meredith
Awww, so cute D:


Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Platforma S2: PC
Wiek: 19 Dołączyła: 23 Gru 2008 Posty: 226 Skąd: Mielec
|
Wysłany: 2009-06-22, 13:22
|

|
|
| To mogłeś napisać że to jakiś bełt wspomagany magią, np. po wbiciu się w ciało wydziela truciznę i zabija człowieka. Ogólnie żadnych błędów nie widzę, ale dlaczego przed pytajnkiem jest spacja? |
_____________________________________________________________________ [quote=TheC]Widzisz Shadow, hybryda demona z anarchistką, skubana nie? [/quote] |
|
|
|
 |
Shocker

Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Dołączył: 20 Cze 2009 Posty: 4 Skąd: Porto Vallum
|
Wysłany: 2009-06-22, 16:11
|

|
|
Rozdział II Krew Elfów
Obudziłem się gdzieś na brzegu rzeki. Słyszałem jej piękny szum. Po raz pierwszy w życiu zacząłem się nim ekscytować. Powoli zacząłem otwierać oczy. Zobaczyłem twarz człowieka... Nie
to jednak był elf ! Dawno ich nie widziałem. W Dalimorze występują bardzo rzadko. Jedna elfka odezwała się do mnie:
-Witaj człowieku, przyprowadziła Cię rzeka. A teraz śpij, ponieważ jesteś bardzo wyczerpany.
-Ale gdzie ja jestem ?
Zaraz padłem z wyczerpania. Gdy wstałem, zauważyłem, że przenieśli mnie do swojego obozu. Dowiedziałem się od elfów, że spałem kilkanaście godzin. Zabrali mnie do swojego dowódcy. Była to szczupła i piękna kobieta. W ręku trzymała łuk.
Zaraz odezwała się do mnie.
-Witaj, dawno nie widzieliśmy tu człowieka. Jak się nazywasz ?
-Piękna pani, jam jest Roy, wielki mag krainy Dalimor.
-Nigdy o takim nie słyszałam.
Wtedy poczułem się bardzo dziwnie. Po raz pierwszy w życiu spotkałem kogoś, kto mnie nie znał. Zaraz zadałem pytanie, które ciągle mnie dręczyło.
-Gdzie ja jestem ?
-Na równinie Tyr-Hadar, w krainie Ankarii.
Wtedy pomyślałem, że gorzej być już nie mogło. Dalimor jest daleko na zachodzie, a prawie wszystkie moje rzeczy odpłynęły z prądem rzeki. Będę musiał najpierw odzyskać siły, a potem zdobyć przydatne rzeczy na powrót. Na razie odpoczywałem, lecz pewnego dnia dojrzałem niedaleko obozu elfy. Te jednak były inne. Poszedłem do dowódcy i spytałem się o to. Dowiedziałem się, że są to lodowe elfy. Rasa, która dawno temu przyrzekła walkę z leśnymi elfami. Lecz za chwilę lodowe elfy zaczęły zbliżać się coraz bardziej do obozu i zabiły jedną ze strażniczek. Wtedy użyłem deszczu meteorytów. Wszystkie zginęły. Zostałem ponownie wezwany do dowódczyni obozu. Zaczęła rozmowę.
-Bardzo ładny pokaz magii. Może i jesteś tym wielkim magiem. Jak już odzyskasz siły będziesz nam potrzebny. Zabijesz dla nas lodowe elfy.
-Dobrze.
Skłamałem. Dalej odpoczywałem w obozie, do momentu kiedy dostałem wiadomość, że jutro mają zaatakować nieprzyjaciele. Skierowałem się wtedy w stronę wyjścia z obozu. Zagadałem do jednej ze strażniczek.
-Chcę wyjść z obozu.
-Nie możesz. Rozkaz dowódcy.
Musiałem znaleźć inny sposób. Wpadłem na pomysł wymknięcia się w nocy. Gdy już zapadła ciemność, po cichu wspiąłem się na drzewo i przeskoczyłem za wyjście. Zacząłem biec ile sił. Trwało to długo, aż dojrzałem przejście przez rzekę. Biegłem dalej, do momentu, kiedy ujrzałem mury. Wszedłem do miasteczka i spytałem mieszkańca gdzie jestem. Odpowiedział, że jest to miasto Mascarell. Byłem już zmęczony, więc przespałem się pod jednym z domów. Na zajutrz poszedłem do tawerny, ponieważ pomyślałem, że tam znajdę jakąś prace. Nie było tam żadnej, lecz podsłuchałem rozmowę ludzi przesiadujących tam:
-Hej słyszałeś ? Leśne Elfy z Tyr-Hadar zostały wyrżnięte w pień przez Lodowe Elfy, a ich wioska została spalona. Nie ocalili nikogo.
-Hehe i dobrze im tak.
Wtedy pomyślałem: „Roy, coś ty zrobił ?!”
|
| Ostatnio zmieniony przez Shocker 2009-06-22, 16:29, w całości zmieniany 2 razy |
|
|
|
 |
Meredith
Awww, so cute D:


Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Platforma S2: PC
Wiek: 19 Dołączyła: 23 Gru 2008 Posty: 226 Skąd: Mielec
|
Wysłany: 2009-06-22, 16:38
|

|
|
Powiem jedno: Za szybko Obudził się i jest w rzece, zemdlał jest w obozie, wyszedł elfy zgineły... Więcej akcji poproszę |
_____________________________________________________________________ [quote=TheC]Widzisz Shadow, hybryda demona z anarchistką, skubana nie? [/quote] |
|
|
|
 |
Shocker

Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Dołączył: 20 Cze 2009 Posty: 4 Skąd: Porto Vallum
|
Wysłany: 2009-06-22, 16:43
|

|
|
Elfy zginęły rano, ponieważ wcześniej jest napisane, że mają zostać zaatakowane na drugi dzień. A co do reszty, to jedyne co mugłbym wcisnąć między snem a budzeniem się to co mu się śniło, lecz uważałem, że jest to raczej zbędne |
| Ostatnio zmieniony przez Shocker 2009-06-22, 18:41, w całości zmieniany 2 razy |
|
|
|
 |
Madrik

Wersja gry S1: S+: 1.8.96
Wersja gry S2: Nie mam gry
Dołączył: 14 Cze 2009 Posty: 12 Skąd: Pcim
|
Wysłany: 2009-06-23, 07:12
|

|
|
Budzę się - przepłynąłem rzeką hektar drogi i parę morg. Jestem na wpół utopiony, pewnie z hipotermią. Znajdują mnie Elfy, które dawno nie widziały człowieka, mimo iż o kawałek potrzebny do przebiegnięcia komuś mocno wyczerpanemu (200 metrów?) jest wielkie miasto. Drobiazg.
Odpoczywam sobie. Idą inne elfy - śmiertelni wrogowie, wszyszcy ich widzą i zamiast od razu profilaktycznie rozstrzelać, to stoją i nic nie robią. A ja sobie stoję i patrzę - takie biedny i słaby, bez perspektyw na przyszłość.
A śmiertelni wrogowie sobie w pląsach podchodzą, zabijają ot tak sobie jakąś strażniczkę (pewnie dekoracją była he he), a cała wioska elfow - niezłych łuczników podobno, stoi patrzy się i nic nie robi. No to ja ten biedny, na wpół żywy gostek przywołuje broń masowej zagłady ot tak, gładząc pół armii wroga.
Nagroda? Ej ty! Chodż tu - dobry piesek, jutro zrobisz tę sztuczkę jeszcze raz, masz ci tu kość.
No to ja biedny uciekam - wielki mag, co gładzę pół armii - od tych nieruchawych Elfików, co to w apatii pogrążone, bo to przecież jakieś głupki być muszą.
Żeby było ciekawiej, to skaczę po drzewach (dostojny mag i to pewnie w sile wieku), zamiast sobie wyjść obok tych tępych strażników, co sami siebie nie bronią.
Przebiegam sobie te 200m (no ile może przebiec przez las wpół żywy topielec, bez wprawy fizycznej? To Mag, a nie barbarzyńca Cocon z Ofelii... ) Do tego przełażę przez miejski mur obronny - zbudowany zdaje się po to, żeby przez niego nie przechodzić, jak przez siatkę do sąsiada i dowiaduję się, że w czasie mojego biegu wyrżneli całą wioskę.
Świetnie - Elfy podobno ludzi na oczy nie widziały, a tu tempo roznoszenia się wiadomości lepsze niż CNN z satelitami...
I oczywiście dylemat moralny - Co on zrobił? No faktycznie? Co on zrobił... Nasuwa się na myśl nadużycie substancji psychoaktywnych, przez rzeczonego maga i to w ilości mocno szkodliwej...
Dobra rada - Nie pisz na wyścigi. Nikt cię nie goni. Jak kogoś wciaga historia, to poczeka dzień dłużej czy tydzień dłużej na kolejny odcinek. Zaplanuj sobie z grubsza historię PRZED pierwszym odcinkiem. Nie pisz na bieżąco, bo się pogubisz. Najlepiej pisać w edytorze tekstowym (choćby okienkowy Word pad) całe opowiadanie i kopiować kolejne fragmenty. Nie tracisz wtedy ciągłości fabuły i nie stawiasz bohatera nagle w absurdalnych sytuacjach. Dlaczego wielki mag, co gładzi całe zastępy wrogów nie zgładził tych wrogów wcześniej, albo czemu nie wykorzysta swojej wielkiej magii (przecież nie jest byle wypierdkiem, tylko głównym magiem w całym rejonie - czyli jest w miarę szacownym obywatelem w latach mocno posuniętym, bo nie zostaje się najwyższym magiem z ogłoszenia w gazecie, tylko jest to ukoronowanie wieloletniej kariery) do powrotu do domu.
Nie umie stać się niewidzialny? Nie zna teleportacji? Co to wielki mag i tylko kulki ogniste i deszcze meteorów? To po prostu absurd.
Zauważ, że zawsze w tych sensownych systemach fantasy, magia daje wielką siłę, ale zawsze ma jakiś haczyk, dzieki któremu większość ludzi woli jednak miecz i własne bicepsy. Magia jest alternatywą i to wątpliwą i niebezpieczną. Gdyby była taka prosta jak u ciebie, to rodzi się pytanie czemu kowal używa paleniska, skoro może kulę ognistą użyć do rozgrzania stali, albo czemu Ów wielki mag mając taką potęgę do dyspozycji nie użył jej wcześniej? To co? Taki głupi ten wielki mag, że muchę biję armatą, a kota nie umiał przepędzić?
Jak już napiszesz tekst, dobrze jest go dać do przeczytania komuś obcemu - rodznie, kolegom - komuś nie związanemu z tworzeniem, żeby ucziciwie przeczytał i wyłapał niezgodności, które autorowi umknęły. Innym sposobem, jest schowanie dzieła na kilka tygodni "do szuflady" i przeczytanie go na nowo po dłuższym czasie - zdziwiłbyś się ile wtedy "kwiatków" wychodzi.
Ale śmiało - próbuj dalej. Każdy się musi kiedyś nauczyć. |
| Ostatnio zmieniony przez Madrik 2009-06-23, 07:32, w całości zmieniany 3 razy |
|
|
|
 |
Shocker

Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Dołączył: 20 Cze 2009 Posty: 4 Skąd: Porto Vallum
|
Wysłany: 2009-06-23, 11:18
|

|
|
O co ci chodzi, że niby przechodzi przez mury ? Wszedł normalnie do miasta. Widać, że czepiasz się na siłę Co do tej zabitej strażniczki, to Roy pierwszy ją zauważył, więc odrazu użył magii. A Roy jest z początku postacią, która chce jak najszybciej wrócić do swojej krainy, a nie "bawić się" w cudzą wojnę. I dla twojej wiadomości piszę w Wordzie ! |
| Ostatnio zmieniony przez Shocker 2009-06-23, 11:26, w całości zmieniany 2 razy |
|
|
|
 |
|
|
|
|
|
| Strona wygenerowana w 0,4 sekundy. Zapytań do SQL: 13 |
|
|