|
|
|
|
Srebrna Krew  |
| Autor |
Wiadomość |
Alcalata
Death and Glory


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Klan S1: Freedom
Wersja gry S2: Nie mam gry
Klan S2: Freedom
Wiek: 22 Dołączył: 18 Mar 2008 Posty: 172 Skąd: Ancaria
|
Wysłany: 2008-10-19, 23:07 Srebrna Krew
|

|
|
RADA TRZECH
*Rok 1217, cztery lata po wielkiej wojnie. Królestwo ludzi zostało podzielone. Elfy nie wychylały nosa zza bezpiecznego lasu. Krasnoludy drążyły tunele, w poszukiwaniu bogactw. Orkowie tworzyli własne państwo.
W owym czasie w Zamku Mystydle zebrało się trzech radnych. Ubiór ich nie różnił się od innych braci, lecz to co się pod nim kryło, wyróżniało ich najbardziej spośród wszystkich istot w całej Ancarii. Zamek nie był pilnie strzeżony, bowiem nie posiadał nawet murów. Domy magów nie przypominały tych każdemu znanych. Bogato zdobione, mieniły się różnymi kolorami. Na środku warowni stał duży budynek, w nim gromadzili się owi radni.*
-Bracia, zebraliśmy się tu, aby zadecydować o losie Ilis. *Rzekł mag, ubrany w złotą szatę, która mieniła się błękitem.*
-Cóż konkretnie chciałbyś przedyskutować? Czy chcesz, aby podjęła trening u nas, czy zostawimy ją z matką? *Ozwał się krasnolud, paląc fajkę i drapiąc się po głowie.*
-Krasnoludy... zawsze postawicie sprawę jasno... Tak! Własnie o tym mówię, co ty o tym sądzisz Nizz? *Spytał mag mrocznego elfa, którego najwyraźniej nie interesował temat rozmowy.*
-Czy wszystkie mroczne elfy są takimi bezczelnymi ignorantami?! *Oburzył się krasnolud i uderzył pięścią w stół, przy którym obradowali.*
-Jeżeli chcecie znać moje zdanie na tem temat... no dobrze. Ilis jest wprawna wojowniczką, ale nie możemy jej narzucać walki, czy magii - ona sama musi odkryć swój prawdziwy talent. *Powiedział siląc się, aby jego ton nie przypominał sarkazmu.*
-Sprzeciw! Jej matka WYRAŹNIE powiedziała, że to my mamy zadecydować. *Dodał krasnolud.*
-Tak więc głosy, kto za a kto przeciw. Jest nas trzech, więc ta ''wielka rada'' nie będzie trwała zbyt długo. *Stwierdził mag i ciągnął dalej.* Zastanawiam się tylko, co z innymi rasami.
-Ja jestem za daniem jej wolnego wyboru, to jeszcze dziecko! W wieku 16 lat chcecie ją pozbawić własnej woli, aby przez całe życie nie miała swojego zdania? *Rzekł elf, sam dziwiąc się, że jest tak opiekuńczy.*
*Na twarzy krasnoluda malowało się ździwienie.*
-Od kiedy to mroczne elfy mają jakikolwiek wybór?
-A co ci do tego, niedorostku? *Burknął elf.*
*Krasnolud gwałtownie wstał.*
-Spokój! *Krzyknął mag.*
-Jeszcze jednen taki wyskok i wracam do kopalni! *Obraził się mały towarzysz.*
*Do stołu, przy którym siedzieli dwóch goblinów przyniosło tace z jedzeniem. Rozdali siedzącym to co na nich było i oddalili się. Atmosfera rozluźniła się, każdemu poprawił się humor.*
-Tak, więc przegłosowane. Oddaje swój głos na to, aby Ilis sama podjęła wybór. *Rzekł mag.*
*Wszyscy zgodzili się jednogłośnie. Wstali od stołu i podali sobie ręce na pożegnanie.*
-Obyśmy się jeszcze zobaczyli. *Powiedział krasnolud do towarzyszy.*
SMAK KRWI
*Padał śnieg. Na dworze stała kobieta z złotymi włosami i wpatrywała się w ślady na śniegu. Była młoda, jej delikatna cera na to wskazywała. U pasa zwisał miecz, na plecach coś co przypominało skrzydła. Wydawało się, że nie czuje otaczającego ją chłodu. Nie miała źrenic, całkiem białe oczy, tak przenikliwe, tak mądre, jakby wszystko wiedziały. Pochyliła się nad owym śladem i dotknęła go w celu sprawdzenia, czy jest ciepły. Wstała i pochwyciła sztylet zaczepiony przy nagolennikach.
Ruszyła skradając się, najwyraźniej nie chciała być usłyszana. Weszła w małą polankę obsypaną śniegiem, wszędzie rosły iglaste drzewa pokryte bielą. Na środku owej łączki stał wilk sporzywajacy martwe ciało konia. Zarumienione od mrozu policzki kobiety pokryły się łzami. Podniosła ręce do góry i wtem jej ostrze zaczęło się jarzyć błękitem. Emocje wzięły górę nad czynami. Rzuciła się w rozpaczy na wilka.
Morderca odwrócił się do niej gwałtownie. Dziewczyna zatrzymała się, patrzyli sobie w oczy... Wilk warczał i szczekał. Kobieta stała niewzruszona, spoglądajac jedynie w jego ślepia. To stało się w przeciągu sekundy.
Bestia rzuciła się na nią. W następnej chwili kobieta leżała, na twarzy czuła coś lepkiego i ciepłego. Musiała mocno krwawić, otworzyła oczy, dotknęła głowy i zobaczyła czerwoną krew. Wilk leżał na jej nogach przygniatając ją, był martwy, sztylet tkwił w jego szyji.
Panika targnęła dziewczyną. Próbowała podnieść wilka, lecz ten nienaruszony. Bestia była wiela, miała z 120 cm wzrostu w kłębie. Pochwyciła miecz, który wisiał jej u pasa i wbiła w wilka, odcinając jego głowę.
Morze krwi wylało się z niego, głowa która ważyła chyba najwięcej leżała zdala od ciała. Kobieta wyczołgała się spod niego i ruszyła w stronę konia. Ten leżał martwy. Znów poczęła płakać. Upadła na kolana i zakryła twarz rękoma. Łzy zmyły krew. Zobaczyła, że nie ma żadnej rany... Więc to była krew wilka. Wstała i otarła rękawem twarz. Wyciągnęła sztyley z wilka, otarła o kawałek materiału, pozbywając się krwi i schowała go na swoje miejsce, z miecze zrobiła to samo.
Wyszła z polanki, na której to wszystko się wydarzyło. Szła w drogę powrotną przez zaśnieżone pustkowa doliny Icreek, mijając góry i ruiny po dawnym imperium jej sióstr. Marzła niesamowicie, ale złość rozpalała ją od środka, pozwalając przetrwać. Doszła do wielkiej bramy z mostem. Owe wrota były otwarte od wieków, w końcu nikt tu niczego nie ruszał. Weszła przez nie. Za nimi stał pomnik serafii, spojrzała na niego i oddała mu chołd kłaniając się. Szła dalej do wielkiego budynku - klasztoru Serafii. Po przejściu przez krętą ścieżkę zastała dość duży plac, był tóż przed wiejściem do pomieszczenia. Stał tam lodowy gigant tępo spoglądajac w jej stronę.
Strach sparaliżował jej młode ciało chciała pochwycić miecz, lecz nie mogła zapanować nad rękami. Potwór zbliżał się do niej z wielką pałką w ręce. Chciał zadać cios...*
-Nie!! *Rozległ się krzyk zza potwora.*
Odgłos wypuszczanej strzały przeszył powietrze i trafił giganta w kark. Potok krwi wylał się z rany, a monstrum padło, jak ścięte drzewo. Dziewczyna była uratowana. *
-Ilis! Ile razy mam ci mówić, że nie masz opuszczać zamku bez mojej wiedzy?! *Zakrzyczała serafia, ale kobieta jej nie słuchała. Rzuciła jej się na szyje.*
-Jesteś ranna? *Spytała jeszcze raz zabójczyni giganta.*
-Nie, to krew wilka. *Rzekła Ilis, jej głos był łagodny i ciepły. Zdawało się, że topi otaczające ich lody.*
*Popatrzyły sobie w oczy, po czym jedna z nich rzekła.*
-Wejdź do środka i ogrzej się. Widać, żeś strapiona. Ilija pewnie już czeka z ciepłą zupą. *Dodała z uśmiechem i razem weszły do środka. Wewnątrz budynku panowała ciepła atmosfera. Zawieszone pochodnie z dziwnych błękitnych kryształów dawały cudny blask na otoczenie i zapewniały ciepło. Gdzie tylko spojrzeć, wszędzie wisały obrazy przedstawiające serafie i ich dokonania na tle wieków. Po prawej stronie stał posąg serafi z napiętą cięciwą łuku, zdawało się że emanuje niebiańską aurą, błyszczał błętkim, a raczej błyszczalo odbijające się od niego światło owych kamieni pełniących rolę pochodni.
Z lewej strony były dwa pomieszczenia. W jednym z nich można było wyczuć zapach gotowanych warzyw i pieczonego mięsa, w drugim zaś była niewielka biblioteczka.
Naprzeciw były duże dębowe drzwi, prawdopodobnie elfickiej roboty, gdyż obfitował w różne runy. Za drzwiamy kryła się tajemnica całego klasztoru. Otóż był tam umieszczony jeden z żywiołów Ancari. Został tam przemieszczony z Frostgartu, gdyż nie był tam zbyt dobrze chroniony. *
-Ach... Ilija chyba się postarała! *Powiedziała starsza kobieta, zabójczyni giganta, wciągajac nosem zapach unoszący się w powietrzu.*
Szły do pokoju, w którym słychać było krzontającą się w kuchni kobietę.
-Ilis! *Krzyknęła Ilija, zobaczywszy krew na twarzy siosty.*
-Nie, nie to nic! To nie moja krew, tylko wilka. *Uspokoiła ją i wzięła kawałek materiału leżący na stole i wytarła nim twarz.*
*Usiadły do stołu, a Ilija podała im gorącą zupę.*
-Opowiadaj, więc siostro cóż ci się przytrafiło. *Ponagliła ją i usiadła razem z nimi.*
*Wnętrzności Iliji skórczyły się natychmiast. Przypomniała sobie o stracie konia. Była tak oszołomiona atakiem olbrzyma, że nawet nie pamiętała o tym.*
-M-mój koń... *Mówiła przez zły.* W-wilk go... Ja musiałam... ale było za p-późno.
-To nie twoja wina. *Pocieszała ją matka, która do tej pory się nie odzywała.*
*Natępne chwile upłynęły w ciszy. Ilis jadła, Ilija wierciła się na krześle, a matka nalewała whisky*
-Wypijmy, za wszystkich poległych!
*I wypiły. Żołądek Ilis wrócił do normalności, whiski paliła ją w przełyku, ale zagłuszał ten bój żal po stracie przyjaciela.*
WYBÓR
*Wiatr w górach wiał niemiłosiernie, niosąc ze sobą wieści z dalekego południa. Oto do bram Klasztoru Serafi zawitał człowiek.
Nie był przesadnie umięśniony. Jego ubiór stanowił standardowy ekwipunek żołnierza Korony: szara zbroja, niebieski hełm, kolczuga i niebieski kaftan. Jechał na koniu. Owe zwierze miało na sobie zbroję i uzdę, której zwięczeniem był metalowy róg.
Otwarły się wrota Twierdzy Icreek i wjechał żołdak na ich ziemie. Minął posąg i dojechał do miejsca śmierci giganta. Zsiadł z rumaka i przywiązał go do nieopodal rosnacego słupa. Wszedł na schody i zapukał kołatką w drzwi.*
-Otwierać w imieniu Korony! *Ozwał się głosem niezbyt miłym, za to szorstkim i grubiańskim.*
*Kroki w środku zwiastowały, że ktoś nadchodzi. Uchyliły się drzwi. Na wojaka patrzyła teraz para oczu bez źrenic.*
-Coście tu chcieli? *Powiedziała kobieta.*
-Możem wejść, czy musiał będę opowiadać na tym mrozie? *Odrzekł starając się nie patrzeć w ślepia serafi.*
-Wchodźcie i mówcie co chcecie, bo gości nie lubimy. Szczególnie takich jak wy. *Dodała.*
*Dziesiętnik wszedł do środka i zdjął hełm. Spod niego wyłoniła się twarz skarana wieloma bliznami. Włosy opadały mu na ramiona, były kruczo-czarne.*
-Przybywam do Ilis. *Zwrócił się do matki.*
-Nie ma jej. *Odrzekła zbita z tropu.*
*Wtem zza rogu wyszła Ilis.*
-Mamo pomożesz na... *Urwała na widok żołnierza.*
-Właśnie widze jak jej nie ma.
-No dobrze jest. Co chcecie od niej? *Spytała matka wyraźnie zdenerwowana.*
*Konny przysunął sobie najbliżej stojące krzesło i spoczął na nim. Hełm położył na stoliku po jego lewej stronie.*
-Korona domaga się ciebie w roli paladyna. Masz stawić się razem ze mną w garnizonie w Porto Vallum, lub - dodał smętnie - jechać do Mystydle nauczać się magi. Wybór zależy od ciebie, ale jedziesz teraz, zaraz. Korona cie potrzebuje.
-Ja... *Zaczęła Ilis, nie wiedziała co powiedzieć.*
-Jesteś ostatnią zdolną do walki serafią! *Upierał się żołnierz.*
-Ja pojadę! *Krzyknęła matka.*
*Żołnierz się zaśmiał.*
-TY już pokazałaś na co cię stać. To przez ciebie książe Mascarell gryzie piach.
-Mówiłam, że to był wypadek! Zasadzka!
*Żołnierz nie kończył.*
-Jade z tobą na służbę Koronie. *Rzekła Ilis, ale wolałaby tego nie wypowiedzieć. Najlepiej by było, gdyby nic nie musiała mówić.*
-Świetnie! Jedziemy zaraz! *Ucieszył się i wstał z krzesła.*
-Czekajcie! Ilis chodź za mną.
*Matka zaprowadziła ją głęboko w klasztor, gdzie nigdy sie nie zapuszczały. Był to bowiem przeogromny budynek. Wokół walały się szczątki goblinów. Matka uklękła przy starej, wielkiej skrzyni i wyjęła z niej coś, co przypominało Skrzydła.*
-To skrzydła mojej babci. Są w rodzinie od wielu setek lat, bowiem my serafie nie starzejemy się. Weź je i niech ci dobrze służą.
*Ilis obdarzyła ją uściskiem. Założyła je na siebie i wtem pomieszczenie wypełniło światło.*
-Piękne...
*Wrota klasztoru zamknęły się z trzaskiem, a dwoje jeźdźców jechało przed nimi powolnym kłusem. Serafia zwiesiła głowę do ziemi i rozmyślała co stanie się dalej.*
Mam nadzieje, że się spodoba. To takie wprowadzenie, więc może się wydać troche niezrozumiałe. Następne części rzucą rozwieją cień wątpliwości. |
_____________________________________________________________________ Nigdy nie zapomnij, skąd pochodzisz, bo zapomnisz, gdzie już byłeś.
[img]http://miniprofile.x...sznka.png[/img]
[img]http://img266.imageshack.us/img266/9518/sznka.png[/img]
[img]http://www.ubar.pl/img_1171_normal.gif[/img]
[img]http://www.ubar.pl/img_14651_normal.gif[/img]
Najlepsza Leśna Elfka w Tabeli
Triumph or Agony - Top 5 HC ladder
Szukam hostera na S:UW - kontakt w profilu |
| Ostatnio zmieniony przez Alcalata 2008-10-19, 23:08, w całości zmieniany 2 razy |
|
|
|
 |
Kowalka_umysłów


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Klan S1: Freedom
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wiek: 22 Dołączyła: 30 Lip 2008 Posty: 232 Skąd: Nocy
|
Wysłany: 2008-11-16, 17:14
|

|
|
Rada trzech
*Rok 1217, cztery lata po wielkiej wojnie. Wampirzyce, pragnące krwi, wysyłały swe nietoperze do ludzkich osiedli. Czarnoksiężnicy, wiecznie siedzący w swych wieżach opracowywali coraz to straszniejsze zaklęcia i testowali je na swoich niewolnikach. Demony, jak zwykle nie przejmujące się niczyim losem robiły to co zwykle. Zabijały.
W tym czasie w starej wieży Shadara w Piekielnej Grani zebrali się przedstawiciele trzech wielkich rodów. Duchy ciemności na nich widok złośliwie szeptały: jedyne co ich łączy, to cel… gdyby nie on to byśmy mieli więcej dusz do pożarcia… I, o dziwo, te plotki były prawdziwe. Przy stole z czarnego drewna siedzieli trzej wędrowcy, najpotężniejsi przedstawiciele swych rodów: Wampirzyca, demonica i czarnoksiężnik. Ta pierwsza była delikatną, bladolicą kobietą, odzianą w czarny jedwab, z wszystkowidzącymi oczami i ustami czerwonymi od krwi. Jej ruchy były spokojne i pełne wdzięku. Demonica była jej przeciwieństwem. Choć też była piękną kobietą, była zupełnie inna. Jej oczy były pełne okrucieństwa, na jej twarzy nigdy nie zagościły dobre uczucia. Jej krok był ciężki, jednak gdy chciała, mogła poruszać się ciszej niż wiatr. W oczekiwaniu na czarnoksiężnika wyciągnęła swoje długie, pokryte łuskami nogi na stół i zaczęła klnąć pod nosem. Po chwili do sali wkroczyła wysoka postać, ubrana w tajemnicze, jakby utkane z ciemności szaty. Spoglądała na piekielnych wysłanników wąskimi, pozbawionymi źrenic oczami pełnymi uczuć, o których nikt nie pamięta. Rękoma, odzianymi w rękawice ze smoczej skóry przeczesywał swoje długie, proste, srebrne włosy. Nawet lekceważąca wszystkich demonica na jego widok usiadła prosto i starała się spoglądać w jego oczy. Wampirzyca przyglądała się odległym górom . Za oknem prószył śnieg, a kruki krakały kolejną smutną opowieść. Czas mijał.*
-Mówimy, co robimy, czy nie?! *zniecierpliwiona demonica uderzyła dłonią w stół* Jak ja mam z wami, śmiecie, współpracować?!
-Cóż, musisz się przyzwyczaić do śmieci. Ciesz się, że urodziłaś się Płomienną i nie chce mi się wyciągać różdżki żeby cię całkiem spopielić *czarnoksiężnik prawdopodobnie odezwał się pierwszy raz od wieków. Ptaki umilkły. Sveyia starała się opanować sytuację*
-Myślę, że powinniśmy zaatakować Braverock. Tam mieszkają słabi śmiertelnicy, a jednocześnie spotkamy tam kapłanów Sakarry, którzy nas wspomogą. *wampirzyca widocznie rozluźniła się. Miała już pewność że mag jej nie zabije. Spoglądała na swoich towarzyszy*
-Mnie to nie obchodzi. *Burknęła demonica.* Byle bym mogła kogoś pozabijać.
-O, nie. Ty sobie nie pozabijasz. *Zdecydowanym głosem powiedział Saphir.* Po wojnie nasze siły są zmniejszone. Nie mamy wyjścia. Wyślijmy Lilith.
-JĄ?! Przecież to jeszcze szczyl! *demonica podniosła się ze stołka* Nie lepiej wysłać MNIE?!.
-Może i szczyl, ale nie byle jaki. Kto jest za?
Wampirzyca, wyraźnie bojąca się mrocznego mistrza podniosła drżącą dłoń. Wściekła demonica rozłożyła swoje skrzydełka i nie oglądając się za siebie odleciała ku południu.
Wilczy krzyk
*Lilith spoglądała swymi ognistymi oczyma na niebo. Ciemne chmury tłoczyły się nad Szczytem Grozy, a przepełniony krwią księżyc wędrował swym rydwanem po nieboskłonie. W powietrzu w poszukiwaniu kolejnych ciał ofiar bitwy krążyły sępy. Demonica schyliła się. To zdecydowanie były ślady innego demona. Kiedy poczuła słodki zapach krwi, oblizała się łakomie. Zaczęła węszyć w powietrzu. Wróg był blisko.*
-O pani, Jego Królewska Mość cię wzywa! *krzyknęła z wieży lekko przerażona służąca.*
-Przekaż mu, że już idę!
*Dziewczyna zniknęła za oknem, zaś Lilith podążyła w stronę pałacu. Po chwili przystanęła. *Jeszcze zawołam Writzza* pomyślała. Zagwizdała. Wilk nie przybiegł. Zagwizdała drugi raz. Nadal nic. Zapokojona gwizdała, lecz nigdzie nie widziała swojego zwierzęcia. Po chwili w głębi lasu usłyszała rozpaczliwe wycie. Lilith znała mowę wilków. Osunęła się zrozpaczona na ziemię i załkała. Wriztt, jej ukochany wilk, padł z ręki Serafii. Zdecydowanie musi się zemścić. Pognała do zamku, lecz po drodze upadła na twardą ziemię. Zemdlała.*
Wieść od Króla
*Parę godzin później Lilith się zbudziła. Poczuła na sobie miękką puchową kołdrę. Koło jej fotela siedział ubrany w gronostaje król. Był on jej ojcem, dziewczyna nieraz była dumna z jego wygranych na wojnie i z jej królewskiego rodu. Jej nazwisko, Do’learien, było znane od najdalszych krańców Doliny Łez aż po Wyspę Piratów. Największe zniszczenia siała właśnie ta demoniczna rodzina. Nieraz już Braverock był odbudowywany przez spowodowane przez demony Do’learienów zniszczenia. Po chwili Lilith usiadła na łóżku i ciekawskim wzrokiem wpatrywała się w ojca. Zwykle mało ze sobą rozmawiali, a już nigdy nie miał w zwyczaju siedzieć na krześle dla służących. Takim był dumnym człowiekiem.*
-Witaj córko. Czujesz się już lepiej?- *ojciec przyglądał się swojej córce. Jeszcze niedawno bawiła się swoimi laleczkami voo-doo, a teraz już miała wybrać się na wojnę. Ciekaw był, czy kiedyś wyrośnie na tak piękną kobietę, jak jej matka.*
-Witaj tato. Czuję się już dobrze, choć żal mi mojego wilka. Czy masz dla mnie jakieś wieści? *nie umknął jej uwadze ponaglający wzrok króla.*
-Tak, Lilith. Rada trzech mędrców z wielkich rodów postanowiła cię posłać na bitwę. Wszyscy znamy twe nadzwyczajne zdolności. Braverock rośnie w siłę, a Serafie najwyraźniej planują podbój Grani. Nie martw się o Writzza, był już stary, nawt po nim zostały szczenięta. Myślę, że jednak wyrosłaś już z zabawek Wampirzyc. Zobacz, na pewno poprawi ci się humor.
*Służący, drżąc ze strachu, przyciągnęli do pokoju straszliwe stworzenie. Około metrowy stwór, o piórach ostrzejszych niż najpotężniejsze miecze, czterech kruczych łapach o płonących łapach. Oczy miał krwistoczerwone, o spojrzeniu głębokim tak, że zwykły człowiek by w nim się zgubił na wieki, z krwawym uśmiechem ostrych zębów wielkości dłoni dorosłego człowieka ustąpił służącym. Lilith zauważyła, że jego skrzydła nie są czarne, lecz zbudowane z ciemności, tak samo jak całe jego ciało. Swoimi szponami stawiał na ziemi zwęglone ślady, a gdy szedł, za nim na chwilę następowała ciemność. Usiadł na podłodze koło króla i ku zdziwieniu Lilith dał się pogłaskać władcy po swoich piórach, które mieniły się w świetle niczym stal. Demonica sama wyciągnęła dłoń do stwora, a ten polizał ją ognistym jęzorem.*
-To stworzenie nazywa się Shetheer. Mieszkają one tylko w najdalszym rejonie Doliny Łez, w najgłębszych ciemnościach, gdzie mało kto potrafi zawędrować. Ten jako malec zgubił się i jeden z moich rycerzy go przyniósł do pałacu. Sądzę, że to jedyny oswojony osobnik z tego gatunku. Jeszcze nikt nie wie, do czego jest zdolny *rzekł król na widok zszokowanej dziewczyny.* Jak go nazwiesz?
-On jest… piękny. Taki… diaboliczny. Nie wiesz, jak bardzo już go pokochałam i jak ci jestem wdzięczna. *Uśmiechnęła się.* Niech się zwie Gwiazda Ciemności.
*Po chwili dziewczyna przygotowywała swoją zbroję i długi miecz do walki, a Gwiazda Ciemności bawił się w chowanego z ukochaną siostrzyczką Lilith, Senrią. Lilith po chwili wyruszyła roześmiana wraz z wojskiem i nowym zwierzątkiem, odziana w zbroję i płaszcz utkany z nocy.* |
_____________________________________________________________________ [center]
♥ [color=red][size=18]I'm CHEATER EATER![/size][/color] ♥
[img]http://img259.images...93776.png[/img]
[color=orange]Zapraszam do spamowania na www.fd.pun.pl[/color]
[img]http://i-point.nazwa.pl/host/upload/2397/woma1.png[/img]
[/center] |
| Ostatnio zmieniony przez Kowalka_umysłów 2009-01-31, 18:09, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Sakkara
Tja... no to comeback.

Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Platforma S2: PC
Wiek: 21 Dołączył: 06 Wrz 2008 Posty: 139 Skąd: forum.sacred.pl
|
Wysłany: 2008-11-19, 21:00
|

|
|
| czy te ostatnie trzy historyjki to kontynuacja czy przeróbka? xd |
|
|
|
 |
Alcalata
Death and Glory


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Klan S1: Freedom
Wersja gry S2: Nie mam gry
Klan S2: Freedom
Wiek: 22 Dołączył: 18 Mar 2008 Posty: 172 Skąd: Ancaria
|
|
|
|
 |
Glaadiator
WOJTEX


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Platforma S2: PC
Wiek: 20 Dołączył: 04 Sty 2009 Posty: 23 Skąd: Częstochowa
|
Wysłany: 2009-01-29, 15:49
|

|
|
| fajne 7/10 |
_____________________________________________________________________ Wchodzcie i komentujcie:
http://sacred.blog.pl |
|
|
|
 |
Kalia
w(y)kurzacz trolli


Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: IB/WS: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 27 Dołączyła: 13 Lut 2007 Posty: 1945 Skąd: Zielonka k. Warszawy
|
Wysłany: 2009-01-31, 13:29
|

|
|
| Alcalata napisał/a: | | Kowalka pisze to opowiadania razem ze mną, więc to takie jakby dwa fronty. Ona opisuje poczynania demona, a ja serafii, komentujcie |
O, to tak jak ja z thek'iem kiedyś Tylko on mi zrobił brzydki numer w historyjce i się wszystko rozjechało...
A teraz wam poprzeszkadzam
| Alcalata napisał/a: | | Domy magów nie przypominały tych każdemu znanych |
Może lepiej 'powszechnie znanych'?
| Alcalata napisał/a: | | w nim gromadzili się owi radni. |
To 'owi' można spokojnie wyrzucić I tak wiadomo, o kogo chodzi, bo przez cały czas nie było mowy o nikim innym, a wyraz tylko zaburza rytm czytania
Btw, musicie stosować to *, a nie klasyczne - ? Nie wiem, może przewrażliwiona jestem, bo za dużo czytam, ale z tym czymś mi niewygodnie, bo gwiazdkę w tekscie stosuje się do zaznaczania odnośników/komentarzy na dole strony. Imo lepiej byłoby zmienić to na normalne oznaczenia:
- albo tekst mówiony w "...", po czym - i komentarz narratora.
- albo - tekst mówiony - i komentarz.
| Alcalata napisał/a: | | ździwienie |
'zdziwienie'
| Alcalata napisał/a: | | Rozdali siedzącym to co na nich było |
Nie brzmi apetycznie... Tym bardziej przyniesione przez goblina...
| Alcalata napisał/a: | | z złotymi włosami |
'ze złotymi włosami'
| Alcalata napisał/a: | | Była młoda, jej delikatna cera na to wskazywała. |
Może: '..., na co wskazywała jej delikatna cera.'?
| Alcalata napisał/a: | | U pasa zwisał miecz, na plecach coś co przypominało skrzydła |
To coś też zwisało?
| Alcalata napisał/a: | | Nie miała źrenic, całkiem białe oczy, tak przenikliwe, tak mądre, jakby wszystko wiedziały |
Trochę pokręcone... Uporządkuj to trochę, np.: 'Miała całkiem białe, pozbawione źrenic oczy,...'.
| Alcalata napisał/a: | | Pochyliła się nad owym śladem |
Znowu ten 'owy' - zupełnie nie pasuje to do całej reszty tekstu... Jeśli nie piszesz staropolszczyzną, to takimi wtrętami tylko rozwalasz cały rytm. Ufff... widzę, że więcej tu takich niespodzianek, ale już nie będę ich wytykac, bo wyjdzie na to, że mój komentarz będzie dłuższy od waszego opowiadania...
| Alcalata napisał/a: | | sporzywajacy |
'spożywający', choć ja raczej napisłabym 'posilający się na', bo spozywać to można raczej posiłek, siedząc w cieplutkim domciu
Btw, to wszystko o walce, to trochę dziwne - wcześniej Elf twierdzi jakoby Ilis była wprawną wojowniczką, a tutaj, mając miecz, idzie na wilka ze sztyletem, daje się zaskoczyć, panikuje na widok krwi - w dodatku nieswojej... proszę o uściślenie faktów...
| Alcalata napisał/a: | | lecz ten nienaruszony |
Ech, juz sam poprawiaj błędy, ja je tylko wycytuję...
I trochę powtórzeń - wilk, wilk, wilka, wilka...
| Alcalata napisał/a: | | Wyszła z polanki, na której to wszystko się wydarzyło. |
Przez które drzwi wyszła?
'tuż'
| Alcalata napisał/a: | | Odgłos wypuszczanej strzały przeszył powietrze i trafił giganta w kark. |
Odgłos trafił? No to niezły huk musiał być...
| Alcalata napisał/a: | | po czym jedna z nich rzekła. |
Miło by było wiedzieć, która
| Alcalata napisał/a: | | krzontającą |
'krzątającą'
| Alcalata napisał/a: | | Wnętrzności Iliji skórczyły |
Chyba Ilis. I 'skurczyły'.
| Alcalata napisał/a: | | ale zagłuszał ten bój żal po stracie przyjaciela. |
?
| Alcalata napisał/a: | | Otwarły się wrota Twierdzy Icreek |
Wcześniej napisałeś, że 'od wieków były otwarte' czy jakoś tak...
| Alcalata napisał/a: | | do nieopodal rosnacego słupa |
| Alcalata napisał/a: | | -Coście tu chcieli? |
Polecam raczej czas teraźniejszy
| Alcalata napisał/a: | | ślepia serafi |
...
| Alcalata napisał/a: | | Co chcecie od niej? |
Moze lepiej 'czego'?
| Alcalata napisał/a: | | Wokół walały się szczątki goblinów. |
Ale musiał być zacap...
To tak w skrócie o tej części - zapowiada się naprawdę fajnie, ale 'trochę' błędów pasowałoby poprawić i przede wszystkim zdecydować się, jakim stylem piszesz. Bo tak pół na ćwierć na trzy-czwarte to strasznie niewygodnie się czyta. Albo pisz normalnym językiem współczesnym ablo poprzekładaj wszystko na staropolszczyznę (co będzie trudne i dla ciebie i dla czytelników).
| Kowalka_umysłów napisał/a: | | Demony, jak zwykle nie przejmujące się niczyim losem robiły to co zwykle |
| Kowalka_umysłów napisał/a: | | na nich widok |
'ich'
| Kowalka_umysłów napisał/a: | | klnąć |
'kląć'
| Kowalka_umysłów napisał/a: | | -Chcesz zginąć? |
Auuu... Do tej pory szło mi się fajnie, a tu taki zgrzyt... Okrągłe 0 grozy... Na takie stwierdzenie przedstawiona wcześniej demonica mogłaby jedynie wypiąć się na niego. osoby pewne swojej mocy raczej nie rzucają takimi ogryzionymi formułkami. Moze wymyśl mu jakąś ciekawą 'obietniecę' dla demonki jeśli ta nie pohamuje swojego rozlatanego języka
| Kowalka_umysłów napisał/a: | | Sveyia starała się opanować sytuację |
Who? Nie znam...
| Kowalka_umysłów napisał/a: | | widok chowającego miecz do pochwy Saphira |
Po co Szafirkowi miecz, skoro jest czarnoksiężnkiem? Jeszcze jakiś rytualny kawałek sztyletu to rozumiem, ale zanim magik by się mieczem zamachnął na demonicę, ta by go pięć razy usmażyła. Tym bardziej, że wyraźnie nie ma dla niego szacunku.
| Kowalka_umysłów napisał/a: | | Wściekła demonica rozłożyła swoje skrzydełka i nie oglądając się za siebie odleciała ku południu. |
Mam nadzieję, że siedzieli przy dużym, otwartym balkonie...
| Kowalka_umysłów napisał/a: | | *Dziewczyna zniknęła za oknem. [...] Zemdlała.* |
Rozwiń to trochę, bo fragment wygląda ciekawie, ale sam tekst jest raczej streszczeniem, nie opisem zdarzeń. Jak będzie trochę dłuższy, to na pewno nie zaszkodzi Acha, no i raczej demony nie mdleją ot tak, a tutaj tak wygląda dziwnie jakoś...
| Kowalka_umysłów napisał/a: | | odbudowywany przez spowodowane przez demony Do’learienów zniszczenia |
Jak może być odbudowywany przez zniszczenia? Może lepiej: 'musiał być odbudowywany z powodu zniszczeń poczynionych przez'?
| Kowalka_umysłów napisał/a: | | Takim był dumnym człowiekiem. |
Stawiałabym raczej na demona
| Kowalka_umysłów napisał/a: | | a Serafie najwyraźniej planują podbój Grani. |
A to im się zebrało...
| Kowalka_umysłów napisał/a: | | czterech kruczych łapach o płonących łapach |
?
| Kowalka_umysłów napisał/a: | | ustąpił służącym. |
A część druga - zdecydowanie lepiej pod względem stylu. Tylko trochę błędów w szyku wyrazów jest. Nie chciało mi się wszystkich wyciągać - spróbuj przeczytać tekst na głos, to zauważysz, w którym miejscu rytm ci się załamuje
Ogónie ciekawe, czekamy, co dalej |
_____________________________________________________________________
| Gauri napisał/a: | Wpisuję Cię na listę osób, którym Kalia może niechcący urwać głowę przy samych kostkach |
Oh, I love this job...
Polecam: http://takbardzozle.blogs...2-pisownia.html |
|
|
|
 |
Kowalka_umysłów


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Klan S1: Freedom
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wiek: 22 Dołączyła: 30 Lip 2008 Posty: 232 Skąd: Nocy
|
Wysłany: 2009-01-31, 13:33
|

|
|
"czterech kruczych łapach o płonących łapach"
Jak zwykle musiałam jakąś pierdołę walnąć xDDD. Poprawię jak będę miała czas . |
_____________________________________________________________________ [center]
♥ [color=red][size=18]I'm CHEATER EATER![/size][/color] ♥
[img]http://img259.images...93776.png[/img]
[color=orange]Zapraszam do spamowania na www.fd.pun.pl[/color]
[img]http://i-point.nazwa.pl/host/upload/2397/woma1.png[/img]
[/center] |
|
|
|
 |
Alcalata
Death and Glory


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Klan S1: Freedom
Wersja gry S2: Nie mam gry
Klan S2: Freedom
Wiek: 22 Dołączył: 18 Mar 2008 Posty: 172 Skąd: Ancaria
|
|
|
|
 |
Kalia
w(y)kurzacz trolli


Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: IB/WS: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 27 Dołączyła: 13 Lut 2007 Posty: 1945 Skąd: Zielonka k. Warszawy
|
Wysłany: 2009-01-31, 18:19
|

|
|
| Alcalata napisał/a: | | Uu.. krytyka ostra |
No a jak
| Alcalata napisał/a: | | to chyba od nowa napisze |
Hmmm... w zasadzie może to być dobry pomysł, bo rzeczywiście zmiana tych wszystkich kawałków i tak właśnie do tego by się niemalże sprowadziła
Ale imo to dobrze - trochę przypomina robienie postaci w Sacredzie, tak sobie teraz pomyślałam. Się robi raz, sprawdza, co nie działa, robi drugi i wtedy zazwyczaj jest już ładnie |
_____________________________________________________________________
| Gauri napisał/a: | Wpisuję Cię na listę osób, którym Kalia może niechcący urwać głowę przy samych kostkach |
Oh, I love this job...
Polecam: http://takbardzozle.blogs...2-pisownia.html |
|
|
|
 |
Kowalka_umysłów


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Klan S1: Freedom
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wiek: 22 Dołączyła: 30 Lip 2008 Posty: 232 Skąd: Nocy
|
Wysłany: 2009-01-31, 18:23
|

|
|
Kalia. Ty jesteś Edward(iną) ze Zmierzchu czy jak? Dziś cały czas piszesz przede mną to co ja chciałam . W sumie się zgadza... wampirzyco |
_____________________________________________________________________ [center]
♥ [color=red][size=18]I'm CHEATER EATER![/size][/color] ♥
[img]http://img259.images...93776.png[/img]
[color=orange]Zapraszam do spamowania na www.fd.pun.pl[/color]
[img]http://i-point.nazwa.pl/host/upload/2397/woma1.png[/img]
[/center] |
|
|
|
 |
Yohi


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wiek: 19 Dołączył: 06 Lut 2009 Posty: 38
|
Wysłany: 2009-02-06, 20:32
|

|
|
Pierwszy post naprawdę bardzo dobre, drugiego jeszcze nie przeczytałem ale już się do tego zabieram. |
_____________________________________________________________________
by Granv |
|
|
|
 |
buszmen 27
człowiek z buszu


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Klan S1: Zakon Ciemności
Wersja gry S2: 2.43
Klan S2: Zakon Ciemności
Platforma S2: PC
Wiek: 20 Dołączył: 03 Lut 2009 Posty: 83 Skąd: prudnik
|
Wysłany: 2009-02-06, 20:44
|

|
|
| piewsza część lepsza od drugiej ale ogólnie 8/10 |
_____________________________________________________________________ [img]http://miniprofile.x...en277.png[/img]
[img]http://img3.imageshack.us/img3/3890/userbarstarwars.png[/img]
[img]http://img188.imageshack.us/img188/7632/22866.png[/img]
[img]http://img686.imageshack.us/img686/6595/24911.png[/img]
[img]http://img686.imageshack.us/img686/6271/17955.jpg[/img]
[admin=Shei]nie używaj scrolla z obrazkami w sigu, bo rozwala szablon w tematach [/admin] |
|
|
|
 |
|
|
|
|
|
| Strona wygenerowana w 0,61 sekundy. Zapytań do SQL: 13 |
|
|