|
|
|
|
Śmierć to dopiero początek część III  |
| Autor |
Wiadomość |
Alcalata
Death and Glory


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Klan S1: Freedom
Wersja gry S2: Nie mam gry
Klan S2: Freedom
Wiek: 22 Dołączył: 18 Mar 2008 Posty: 172 Skąd: Ancaria
|
Wysłany: 2008-03-22, 11:54 Śmierć to dopiero początek część III
|

|
|
...i Shaddar poznał swego wroga, a wielki był gniew jego...
Niedaleko wieży maga, pośród ulicznego zgiełku, dom swój posiadał znawca wszystkich chorób, druid imieniem Sevis. Dom jego, niewielkich rozmiarów, porastały mchy, których gdzie indziej w Ancarii nie można było znaleść. Druid niskiego wzrostu przypominał krasnoluda, długa broda, krępa budowa.
Razu pewnego do wioski zawitała dziwna istota. Ni to elf, ni to człowiek. Silnie zbudowany, zielonooki mąż. Odziany w zbroje, u pasa miecz, hełm na głowie. Udał się bezzwłocznie do druida.
-A któż mnie nachodzi? - zapytał zaciekawiony druid.
-Elf - odrzekł mężczyzna.
-Me imie Sevis - przedstwił się druid.
-Me Lauranin - odrzekł elf.
-Czy to ty Lauraninie? Lauranin z Tyr-Haddaru? - zapytał z niedowierzaniem Sevis.
-Tak to ja. Niestety nie mogę ci powiedzieć dlaczego tak sie zmieniłem. Nie pamiętam cię. Nie pamiętam nic, prócz bitwy. - rzekł zasmucony elf.
-Tak więc, co cię sprowadza do starego druida?
-Moja pamięć wiem, że wy, druidzi znacie się na neurologii, potraficie przywrócić pamięć. - rzekł Lauranin.
-Tak, lecz muszę dowiedzieć się jak to się stało, jak straciłeś pamięc.
-Nie mogę tego powiedzieć. - powiedział Lauranin i odszedł.
We wiosce była karczma, elf zaszedł do niej, i poprosił o wolny pokój.
-Jest wolny pokój? - spytał
-Nie ma, wsztsto zajęte. - odparł karczmarz.
-Szkoda, miałem się pozbyć tego. - pokazał woreczek ze złotem. Karczmarzowi oczy błysnęły, prawie jak złoto, które wysypało się na podłogę.
-Witamy w naszych skromnych progach, wędrowcze, imie moje Will, czy życzy sobie pan jeszcze czegoś - zapyrał uradowany karczmarz.
-Spokoju i jadła. - odparł elf
-Tak jest dobry człowieku - rzekł karczmarz.
-Nie jestem człowiekiem, jestem elfem. - rzekł Lauranin.
Karczmarzowi wypadł z ręki kufel, tłukąc się z łoskotem o ziemie.
-El.. elf... elfem...? - spytał przerażony karczmarz.
-Tak, coś nie tak? - odrzekł elf.
-N-n-nie sir.
-To dobrze, ide do swojego pokoju - wręczył karczmarzowi woreczek z pieniędzmi i pochwycił klucz - chcę, aby mi nie przerywano.
-Tak jest. Dopilnuję tego osobiście. - rzekł karczmarz wpatrując się w woreczek ze złotem.
Lauranin wszedł po schodach na góre, wąski korytarz cały był drewniany, oświetlony blaskiem jaki dawały świece, wydawał się bardzo stary, jakby miał sie zapaśc. Elf pomyślał ,,To pewnie czary.''
Udał sie do swojego pokoju numer 14. W pokoju było łóżko, mały stoliczek, przy nim krzesło, w rogu stał kufer.
Lauranin podszedł do krzesła i usiad na nim. Zamknął oczy, w nadzieii, że przypomni sobie co działo się przed bitwą.
Godziny mijały na dworze robiło się ciemno, księżyc wpadł przez okno, oświetlając elfa. Lauranin otworzył oczy. Chwile jeszcze przechadzał się po pokoju i udał się spać.
Elf znów szedł przez ciemny kamienny korytarz, wszędzie byłi polegli w bitwie. Jego oczom ukazały się dzwi. Chciał je otworzyć, nie powiodło się to, więc zapukał. Nikt mu nie odpowiedział.
Zawiedziony, usiadł na pobliskiej ławce.
Ku jego przerażeniu, martwe elfy wstały i maszerowały do niego. Przemówiły głosem pełnym żalu, rozpaczy, nienawiści:
-Lauraninie, czy nas słyszysz? To ty, TY, który igrasz sobie ze śmiercią, ściągnołeś na nas potępienie, nasze martwe ciała nigdy nie zastaną spokoju. Lauraninie!! Czy nas słyszysz? To przez ciebie zginęła Galadiel!
Lauranin zobaczył wśród zombie Galadiel, nieumarli zbliżali się do niego.
-Lauraninie? Czy to ty? Dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego nie pochowałeś naszych ciał? - przemówiła do niego Galadiel, krocząc ku niemu.
-Ja... Nie wiedziałem... Nie wiedziałem, że to takie ważne... - rzekł beznadziejnym tonem elf i mówił dalej - wybaczcie mi, wybaczcie bracia moi, - powiedział przez łzy.
-Musimy zostać pomszczeni! Musimy! - zombie rzuciły się na niego.
Lauranin chciał chwycić miecz. Nie było go. W głowie mu zawirowało. Ugryzł go zombie.
,,To juz koniec'' pomyślał.
Ból w klatce piersiowej narastał, elf poczuł pot na czole. Walcząc z bólem pomyślał ,,Więc, to znowu był sen''. Ból zmalał na tyle, aby Lauranin otworzył oczy.
Wstał, przeciągnął się i zszedł na dół. Ku jego ździwieniu karczma była pusta. Za ladą siedział karczmarz z woreczkiem złota w ręku.
-Widzę, żeście się zaprzyjaźnili. - oznajmił Lauranin.
-Co? Ach, tak. - powiedział beznamiętnie karczmarz.
-Czemu tu tak pusto? - spytał Lauranin.
-Bo elf zagościł do mej karczmy.
-No i? - zapytał elf
-No i właśnie to, że elfom zakaz jest wstępu do królestwa pod karą śmierci. - odrzekł karczmarz.
-Więc, dużo się stało podczas mojej nieobecności...
-Jak widać, tak. - powiedział ostro karczmarz.
Do karczmy wbiegł zbrojny fachmistrz z Braverock.
-Ukryj się! - szepnął karczmarz. Lauranin nie śmiał się sprzeciwiać. Wbiegł na górę i zaknął dzwi od pokoju.
-Słyszeliśmy, że wczoraj w karczmie był tu elf. - powiedział zbrojny tonem znawcy.
-Tak był, lecz nie zagościł tu długo. Wygnałem go, nie chce mieć z takimi nic do czynienia. - odparł karczmarz.
-Nie wierzę ci karczmarzu. Musim przeszukać każdy kąt w tej karczmie. - rzekł ze złością zbrojny.
-Jak sobie chcecie. - powiedział karczmarz.
Lauranin usłyszał przewracanie różnych przedmiotów i krzyk karczmarza ,,To jest cenne!'' krzyczał. Przez dzwi podsłuchał, że ktoś zmierza do jego pokoju.
Elf nie wiedział co robić. Spostrzegł okno. Podbiegł do niego otworzył cicho. Wybiegł przez nie na dach. To był błąd.
-Mamy cię elfie. Nie uciekniesz nam! - rzekł kapitan straży liczącej około 30 osób.
Lauranin bez słowa wbiegł do pokoju. Pochwycił swój miecz, założył na plecy i wybiegł z pokoju, tym razem juz dzwiami.
Na korytarzu czekał na niego ów zbrojny, który przeszukiwał inne pokoje. Blask ostrza i na zmiemi wylądował fachmistrz.
Karczmarz wręczył mu mały skrawek pergaminu, z pieczęcią i dodał:
-Nigdy mnie nie widziałeś, jasne?
-Jasne. - odprał elf.
Lauranin nie wiedział jak to zrobi. ,,Jak walczyć z trzydziestoosobowym batalionem?'' - pomyślał.
Nie myśląc więcej, pochwycił spowrotem miecz i wybiegł z karczmy. Czekano tam juz na niego.
6 ludzi mierzących w niego kuszą. Reszta uzbrojonych w miecz, lub topory.
-Teraz nam nie uciekniesz, ty [*aaa psik!!*] elfie! - krzyknął kapitan.
-Zobaczymy. - odparł elf i rzucił się do walki z mieczem nad głową.
Pierwsze cięcie Lauraninowego miecz i na ziemi leżał kapitan, który krzyczał do niego przed chwilą.
Żołnierze nie byłi mu dłużni. W mgnieniu oka wystrzeliło ku niemu 6 bełtów. Lauranin instynktownie odbił je mieczem. Zdziwił się niezmiernie, że sześc na raz.
Braverock'cy szermierze rzucili się na niego, niczym watach a wilków na sarenkę.
Błysk ostrza i na ziemi leżą kolejne trupy. Kolejna fala bełtów, tym razem 2 ugodziły Lauranina. Elf skrzywił się z bólu, lecz nie poczuł go. Uśmiechnął się ponuro i ruszył na kuszników.
Kolejna fala śmierci wywołana przez elficki miecz. ,,Atak, zasłona, cięcie'' - powtarzał sobie w myślach elf, dla ułatwienia walki.
Lauranin został trafiony z tyłu w plecy, przewrócił się. Stał oko w oko z ostatnim wojownikiem batalionu.
Rzucił w niego mieczem a szermierz zawył z bólu i upadł na ziemie. Elf krwawił, bardzo krwawił.
-Powiedz czego ode mnie chcieliście, a skróce ci męki! - krzyknął.
-My.. Ty... elf... wróg... - i wyzionął ducha.
Elf wiedział, że niedługo zemdleje - tracił dużo krwi.
Pośpiesznie udał się do druida, zaostawiając przed karczmą poległych.
-Sevi... Sevisie! - krzyknął ostatkiem sił.
-LAURANINIE?! Co ci się stało?! - zapytał ze strachem w głosie druid.
-Walka... w karczmie.... pomóż, trace dużo krwi. - rzekł elf.
Znowu kroczył ciemnym, kamiennym korytarzem. Zobaczył dzwi, otworzył je w środku byli Galadiel i Sevis. Byli martwi. Lauranin instynktowie chwicił za miecz. Tym razem go znalazł.
-Jesteś wreszcie - powiedziała Galadiel
-Oczekiwaliśmy cię, elfie. - rzekł druid.
-Dlaczego? Co chcecie ze mną zrobić? - zapytał ze strachem elf.
-Sprowadzasz śmierć gdziekolwiek się znajdziesz. Musimy położyc temu kres... - powiedziała Galadiel.
Sevis i elfka rzucili się na niego. Lauranin chciał zadać cios, lecz nie potrafił.
,,Bogowie, gdzie jesteście?'' - pomyślał.
Znowu ból i pot na czole, obudził Lauranina. Otworzył oczy. Był w małej chacie, obok nieko krzątał się w kuchni druid, gotując strawę.
-Och, nareszcie wstałeś elfie. Masz to cię wzmocni. - poczym wręczył mu zieloną miksture.
Lauranin wypił wszystko jednym łykiem. Natychmiest poczuł przypływ sił.
-Zostaniesz tu u mnie. Nikt nie podejrzewa, że możesz u mnie być. - rzekł druid.
-Ale... ja... - sprzeciwiał się elf.
-Żadnych ale, zostajesz tu do czasu wyzdrowienia! - oburzył się Sevis.
-Dobrze... Zostane do jutra i wyruszę w drogę - rzekł po czym spowrotem położył głowę na poduszce.
W głowie słyszał tylko słowa ,,Sprowadzasz śmierć gdziekolwiek się znajdziesz''.
Pozdrawiam c.d jak będziecie chcieli, bo nie wiem czy to nie jest do kitu =/ |
|
|
|
 |
Alcalata
Death and Glory


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Klan S1: Freedom
Wersja gry S2: Nie mam gry
Klan S2: Freedom
Wiek: 22 Dołączył: 18 Mar 2008 Posty: 172 Skąd: Ancaria
|
Wysłany: 2008-03-22, 17:16
|

|
|
On czuje ból, tylko gdy ma ten sen. A stał oko w oko z ostatnim wojownikiem to przenośnia, myślałem że wiesz co to... A to, że skrzywił się to odruch. Skrzywił sie, ale go nie poczół. Tak jak np. boisz się, że zostaniesz udeżony, sykniesz z bólu a tak naprawde nie zostałeś.Z tą kuszą to sama sobie wyjaśnij Każdy wie o co chodzi. |
_____________________________________________________________________ Nigdy nie zapomnij, skąd pochodzisz, bo zapomnisz, gdzie już byłeś.
[img]http://miniprofile.x...sznka.png[/img]
[img]http://img266.imageshack.us/img266/9518/sznka.png[/img]
[img]http://www.ubar.pl/img_1171_normal.gif[/img]
[img]http://www.ubar.pl/img_14651_normal.gif[/img]
Najlepsza Leśna Elfka w Tabeli
Triumph or Agony - Top 5 HC ladder
Szukam hostera na S:UW - kontakt w profilu |
|
|
|
 |
Sacreedino


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Klan S1: Strażnicy Frostgardu
Wersja gry S2: ZE: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 25 Dołączył: 01 Lut 2008 Posty: 251
|
Wysłany: 2008-03-27, 00:42
|

|
|
| Alcalata napisał/a: | | prawie jak złoto, które wysypało się na podłogę. |
A to złoto było inne
| Alcalata napisał/a: | | Podbiegł do niego otworzył cicho. |
Laurenin podbiegł, tylko nie napisałeś co otworzył. (domyślam się, że chodzi o drzwi)
| Alcalata napisał/a: | | Blask ostrza i na zmiemi wylądował fachmistrz. |
Fechmistrza oślepił blask tego ostrza, że aż z wrażenia padł?
| Alcalata napisał/a: | | zapyrał |
Troszke błędów, szczególnie ortograficznych ma, ale opowiadanie pomysłowe, przesycone akcją |
_____________________________________________________________________
[/url] |
|
|
|
 |
Alcalata
Death and Glory


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Klan S1: Freedom
Wersja gry S2: Nie mam gry
Klan S2: Freedom
Wiek: 22 Dołączył: 18 Mar 2008 Posty: 172 Skąd: Ancaria
|
|
|
|
 |
|
|
|
|
|
| Strona wygenerowana w 0,26 sekundy. Zapytań do SQL: 12 |
|
|