|
|
|
|
Opowiadanko by Mya- pełna wersja  |
| Autor |
Wiadomość |
mya-serafia
Mya


Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: 2.40
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 22 Dołączyła: 18 Gru 2007 Posty: 97 Skąd: Będzin/Łagisza
|
Wysłany: 2008-02-07, 20:56 Opowiadanko by Mya- pełna wersja
|

|
|
Jest noc. Ciemna i pochmurna noc. Gdzie okiem sięgnąć wysokie, wiekowe drzewa które swą wielkością przywodzą na myśl olbrzymie ręce sięgające ku gwiazdom. Drzewa te omiatała delikatna mgiełka. Wokół panowała błoga i niepokojąca cisza przerywana tylko szelestem liści poruszanych wiatrem. Lecz tej nocy zakłócało ją coś jeszcze . Przez stare konary spostrzec można było nikłą błękitną poświatę , a wytwarzała ją istota o nieskazitelnie bladej skórze, złotych włosach i mocno pomalowanych oczach w których brakowało tęczówek i źrenic. Jej srebrna zbroja ,o fioletowym odcieniu, migała lekko muskając swym światłem pobliskie pnie drzew. Była zaniepokojona. Jej spojrzenie wędrowało na boki, a prawa dłoń kurczowo zaciskała się na zakrzywionym mieczu. Zdawać by się mogło ,że tak potężna, wspaniała i piękna istota jaką jest Serafia nie powinna niepokoić się niczym.
Wtem zaczęło się coś dziać. Wokół rozległy się dziwne trzaski i błyskały czerwone światła. Mocny podmuch wiatru poruszył złote włosy Serafii które odsłoniły jej przerażoną twarz.
-Nie…
-Stać! Ani kroku dalej suko! Jesteś otoczona!
Rozejrzała się. Między drzewami ciągle pojawiały się nowe postacie w długich, sięgających kostek płaszczach, czarniejszych niż sama noc.
-Kto ośmielił się zagrodzić mi drogę?- spytała choć znała odpowiedź.
-Ha! Patrzcie jaka harda i dumna, nawet przed śmiercią myśli ,że jest niewiadomo kim! Nie poznajesz mnie?!
Zza dębu wyłonił się mężczyzna któremu długie włosy częściowo przysłaniały twarz. Gdy je odgarnął poznała te małe, chytre oczy i wąskie usta. Miała zabić wszystkich świadków, ale jeden uciekł. Ta jego „prawa dłoń” jak sam się zwał, poderżnęła gardło jej wspólnikowi i zwiała przez jakiś ukryty tunel, którego po zdarzeniu Serafia nie mogła znaleźć.
-Tak-powiedziała- poznaję cię…i jak tam twój stary ,dobry szef? Och, przepraszam, zapomniałam ,że wącha już kwiatki od spodu. Przyniosłeś mu na grób swojego śmierdzącego kapcia którego zgubiłeś gdy, miałeś pełno w porach i uciekłeś zamiast mu pomóc? Chyba by nie był z tego powodu zbyt szczęśliwy… Jak myślisz? Co…
-ZAMKNIJ SIĘ!
W jednej chwili zrobił się czerwony z wściekłości, a jego pięści zacisnęły się tak mocno, że przez jego palce widać było kapiącą krew. Spojrzała na to z wyraźną ironią.
-zamknij się…Poprzysiągłem zemstę! Zebrałem, wszystkich kapłanów którzy jeszcze nie stchórzyli przed jakąś blondyną z mieczem i odszukałem cię!- teraz aż sapał z podniecenia-A teraz cię zabiję…albo nie… najpierw tortury, będziesz płakała z bólu ,aż sama zaczniesz błagać o śmierć! Wtedy ja wielkodusznie się zgodzę i osobiście zarżnę jak świnie…- tu uśmiechnął się, wyglądał jak szaleniec którego po trzydziestu latach w oddziale zamkniętym wypuścili na wolność-Twoją głowę przybiję do ściany, a resztę ciała oddam psom! Ha, ha!
Twarz Serafii wykrzywił grymas odrazy. Nawet jak zginę-pomyślała- to wpierw odrąbię temu dupkowi łeb.
-Myślisz, że po prostu weźmiesz mnie przez ramię i zaniesiesz tam gdzie będziesz chciał? Chyba tylko wtedy gdy umrę!
-NO TO GIŃ!!!
Las zapłonął ogniem. Wokół słychać było pomruki wypowiadanych szeptem zaklęć. W jednej chwili Serafia doskoczyła do „prawej ręki” i jednym ,soczystym cięciem , odcięła mu głowę, która nadal z głupim i zdziwionym wyrazem twarzy potoczyła się z głuchym łoskotem po ściółce. Niestety śmierć dowódcy nie złamała jego ludzi. Poczuła jak ogień pali jej stopy, musiała działać. Odskoczyła saltem w tył i uderzyła piorunem w najbliższego. Zginął na miejscu, poruszany jeszcze przez moment silnymi drgawkami. Znów skoczyła w grupę wrogów i znikała co chwilę wśród strumieni krwi i czarnych płaszczach. Z lekkością przeleciała nad słupami dziwnej substancji i odrąbała jednym zamachem trzy głowy. Wtem coś przygwoździło ją do ziemi. Nie była w stanie poruszyć nogami. Wokół wzniosła światłość która jak grom powalała na ziemię kolejnych przeciwników. Zaklęcie przestało działać i znów oddała się w wir walki, co chwila na ziemię padały martwe ciała ,pozbawione członów i bryzgające wokoło jasną, czerwoną krwią . Zostało ich niewielu. Nie mogła dokładnie określić liczby bo wciąż przed oczami błyskały różnobarwne światła i co chwila musiała unikać lecących na nią magicznych sztyletów. Kolejny błękitny piorun uderzył morderczo w kapłana który natychmiast osunął się na ziemię i już nie powstał. Nagle z ziemi wydobyły się niebieskie macki które mocno parząc w skórę powoli odbierały jej siły. Zrobiła unik i z lekkim oszołomieniem ominęła ogniste kule które zmierzały w jej stronę. Odpowiedziała na to błyskawicą ,której nie udało się odebrać życia czarownikowi. Doskoczyła do niego i potężnym uderzeniem rozcięła go na pół. Twarz jej cała była upstrzona krwią ,a włosy aż lepiły się od ściekającej powoli czerwonej cieczy.
-Jeszcze tylko paru…- mruknęła i rzuciła swą bronią jak bumerangiem. Powróciła do niej o wiele bardziej zakrwawiona. Już miała podbiec do przeciwnika gdy usłyszała huk i poczuła tępy ból w głowie. Ujrzała gwiazdy. Powoli osunęła się na ziemię… Dostrzegła brudne dłonie, które mocno złapały ją pod boki, usłyszała też szyderczy śmiech i cichy piskliwy chichot.
Zostało ich tylko dwóch- pomyślała- poczym osunęła się w błogą i ciemną nicość…
***
Zimno… Leżała prawie naga na lodowatej ,kamiennej posadzce obrośniętej delikatnym, miękkim w dotyku mchem. Wodząc dłońmi po gładkich kamieniach wyczuwała zagłębienia i zimną wodę. Przypomniała sobie jak dawno nie piła. Poczuła ostry ból w tyle głowy. Syknęła cicho. Dotknęła swych żeber i znów pod naciskiem swych palców zawyła z bólu. -Bili mnie- pomyślała. Podparła się dłońmi, próbując wstać lecz zawróciło jej się w głowie, upadła.
-Ooo, nasza słodka nieprzytomna już się obudziła… Jak się spało?
Serafia rozwarła powoli powieki. To z pewnością był loch .Ze ścian zwisało mnóstwo łańcuchów, a na podłodze leżały stare ,spleśniałe kawałki jedzenia, i kości… Przechyliła lekko głowę. Naprzeciw niej siedział w wysokim, zdobionym fotelu oprawionym w krwisto-czerwoną skórę, wysoki, młody mężczyzna który spoglądał z lekkim zainteresowaniem na leżącą przed nim postać. Był bardzo przystojny. Na jego bladą twarz opadały kosmyki czarnych włosów przysłaniając lekko, wydatne kości policzkowe i szare oczy.
-Bardzo wygodne… Bić nieprzytomnego…-rzekła Serafia spoglądając na niego.
-Ach tak… Moi ludzie musieli trochę… odreagować… Po tym jak z taką gracją ubiłaś większość naszych, nikt nie pała do ciebie miłością… Po tym wydarzeniu zostało nas niewielu, szczerze mówiąc to trochę mniej niż niewielu…
-Dwóch… zostało was tylko dwóch…
-Można jeszcze dorzucić tego który ma trwale uszkodzony umysł i brak prawego przedramienia, ale kto by się przejmował takimi szczegółami.- uśmiechnął się tajemniczo- można by pogratulować świetnej sprawności którą posiadasz ,ale niestety przez ciebie o wiele mniej kapłanów niż przedtem.
-Jak mnie wytropiliście?
-Pamiętasz tą uroczą staruszkę którą pytałaś o drogę? O, widzę ,że sobie przypominasz… Tak to był nasz człowiek przebrany w celach zwiadowczych… Jak się wspaniale złożyło, akurat ją wybrałaś do pomocy…
Serafia nie mogła uwierzyć w swojego pecha. Nigdy by nie przypuszczała ,że ta babulka mogłaby być szpiegiem… Pozory mylą.
-Kim ty właściwie jesteś?- spytała
-Och nie myśl ,że się jakoś wywyższam ale jestem tutaj szefem całej tej… organizacji…
-Szefem?- tu się zaśmiała- szefa ubiłam niecałe dwa dni temu!
-Myślę, że się mylisz moja droga… Tak się składa ,że kazałem komuś innemu przyjść na ten rytuał. Trzeba przyznać ,że zabiłaś kogoś o wysokiej randze, ale… nie, to nie był dowódca …
-Kpisz sobie ze mnie? To po co to całe osaczenie w lesie? Czemu mnie nie zabiliście tylko zabraliście tutaj?
-Moja słodka, ile ty zadajesz pytań… Jak już wspomniałem zabiłaś kogoś o wysokiej randze, co również nas rozjuszyło. Poza tym myślałaś ,że to ja więc byłaś też sporym zagrożeniem dla mnie, a w końcu wykryłabyś ,że on nie był mną i poczęłabyś zapewne poszukiwania prawdziwego guru tej działalności… No i w końcu jestem ciekaw… Dla kogo pracujesz?
Znowu szok. Wiedziała ,że ta sekta to działalność na ogromną skalę i bardzo niebezpieczna ,ale nigdy nie spodziewała by się ,że mają dostęp do takich informacji. Teraz będzie ją wypytywać o to dla kogo pracuje. Za żadne skarby nie zamierzała im tego zdradzić.
-Widzę ,że milczysz… Może zawołam tu kogoś kto przekona cię do zmiany zdania. Długo nie będziesz milczała.
-Wołaj kogo chcesz i tak nic nie powiem.
-Kobiety są takie uparte…Straż!
Serafia usiadła. Do lochu wkroczyło dwóch zbrojnych podzwaniając kolczugami. Echo ich stalowych kroków roznosiło się po pomieszczeniu.
-Przyprowadźcie tu naszego…specjalistę… mam dla niego przyjemną robótkę…
Jej oczy rozszerzyły się- tortury- pomyślała… -przyprowadzą specjalistę, będzie mnie katował ,aż w końcu w cierpieniu wykrzyczę jego nazwisko- wzdrygnęła się lekko i spojrzała na zamykające się z przenikliwym piskiem stalowe drzwi, a potem na wąskie okno które dawało nikły błękitny blask na całą scenę. Coś w nim mignęło. Dała by głowę ,że ujrzała czyjąś twarz. Zerknęła na człowieka który siedział przed nią. Chyba ni spostrzegł niczego niepokojącego, patrzał się tylko na swoje dłonie, a jego twarz nie zdradzała niczego.
***
Wysoka postać w ciemnofioletowym płaszczu przechadzała się przez wiejskie uliczki. Spod obszernego kaptura nie było widać twarzy, tylko kosmyki długich, szarych włosów, przeplatanych ciemniejszymi pasmami. Nieznany osobnik podszedł do drzwi obskurnej karczmy na której widniały różne ogłoszenia. Żadne nie mówiło o tym czego dowiedział się od pewnego handlarza którego spotkał na szlaku. Wszedł. Było tu mnóstwo ludzi, wszyscy jakby przybici wpatrywali się w dna swoich wpół wypitych kufli. Niektórzy z nich z szczerym zainteresowaniem spoglądali na przybysza. Usiadł w kącie, z dala od ciekawskich oczu. Podeszła do niego barmanka w skąpej sukience i o uroczym uśmiechu.
-Co podać?- spytała słodkim głosem
-Jedno piwo
Odeszła zgrabnie poruszając biodrami. Po chwili znów przyszła i położyła na stole kufel pełen złotego płynu.
-Dziękuję- rzekł i podał jej pieniądze, lecz ona nie odeszła tylko dosiadła się do niego.
-Co cię tu sprowadza wędrowcze? Rzadko widujemy tu takich… zagranicznych…- uśmiechnęła się lekko- Zazwyczaj są to kapłani Sakkary którzy czasami tu wstępują, o nawet tam- wskazała ruchem głowy na przeciwległy kąt Sali- są jacyś. Rozmawiają o czymś żwawo jakby coś ważnego się miało wydarzyć. Na ulicach się ich nie widuje, tylko przechodzą i od razu zmierzają do fortu…
-Jakiego fortu- spytał z zainteresowaniem
-Och, sama nie wiem co tam się znajduje… czasami- zniżyła głos do szeptu- słychać tam wrzaski jakby ludzi mordowano, a wiem co mówię bo mieszkam opodal… Zdarza się też ,że gdy jakiś chłop ,czy mieszczanin podskoczy kapłanom, to dzień nie minie ,a już zgłaszają jego zaginięcie…
-No to już wiem gdzie szukać
-Słucham?- spytała z zaciekawieniem
-Nic takiego, dziękuję- dopił piwo, wstał i udał się w stronę wyjścia. Zanim wyszedł spojrzał jeszcze ukradkiem na postacie w czarnych płaszczach rozmawiające żywiołowo. Zdołał usłyszeć dwa słowa. „Serafia” i „dziś”. Wyszedł. Znów zalało go słońce. Dzień był piękny. Rozejrzał się dookoła i ujrzał to czego szukał. Dwie wysokie wieże górowały nad miastem. Tam musi być fort. Pomyślał i udał się szybkim marszem w ich stronę…
***
Darkhood nie jest podobne do innych miast. Nie ma tu tak wysokich fortyfikacji jak w Twierdzy Kruka czy zamku Braverock. Jest otoczony w miarę wysokim murem z kamienia lecz niestety gorszej jakości niż we wspomnianych wcześniej miastach. Ale mieszkańcy nie narzekają. Mimo iż czasem zginie jakieś bydło to ogółem jest tu spokojnie. Oczywiście jeśli chodzi o napady zwierząt takich jak wilki, albo wargi. W centrum miasta znajduje się wysoki, z czterema wieżami fort, pod którym znajduje się bardzo duży, pełen różnych nie odkrytych jeszcze przez nikogo zakamarków ,loch. Czasami słychać tam głośne jęki i krzyki jakby nawiedzały go jakieś upiory, ale plotki głoszą ,że to nie upiory ,ale żywi ludzie, bandyci , którzy są chwytani przez tajemnicze postacie skryte pod czarnymi kapturami i w tych podziemiach torturowani. Mieszkańcy przechodząc koło niego zerkają podejrzliwie ,może nawet z jakimś respektem czy strachem na tą budowlę. Dlatego gdy ujrzeli oni kolejnego człowieka którego twarz przysłaniał cień tak ,że nie można było jej dostrzec, poczuli niepokój. Osoba ta pewnym krokiem zmierzała do owego fortu. Wzbudzało to ogromne zainteresowanie mimo iż ostatnio dość często widuje tu się takich ludzi. A co je tak wywoływało? Może to, że owy osobnik nie krył broni. Wręcz przeciwnie, trzymał ją mocno zaciśniętą w prawej dłoni, gotową w każdej chwili do ataku. Już był bardzo blisko celu. Doszedł, ale nie poszedł od razu do bramy tylko do cienkich, małych okienek które widniały równym rzędzie tuż przy ziemi. Zaglądał po kolei do każdego, aż w końcu zatrzymał się. Przykucnął i przysunął twarz do zakratowanej szybki. Wstał i podszedł do bramy. Teraz już wiedział gdzie szukać.
***
Kolejny krzyk rozdarł ciszę panującą w zacienionym lochu, w którym jedynym źródłem światła było małe ,zakurzone okienko. Wysoki mężczyzna przyłożył do twarzy białą chustę by ostry, nieprzyjemny zapach palonego ,żywego mięsa nie dotarł do jego nozdrzy. Przykuta paskami do łóżka Serafia zwijała się z bólu gdy po raz czwarty ,rozgrzany do białości pręt dotknął jej skóry. Gorący pot spływał po jej białym ciele, a ręce kurczowo zaciskały się na brzegach łoża. I znowu ból. Z jej gardła wydobył się przerażający wrzask, taki ,że aż grube ściany zadrgały, a przez okienko przebiegła rysa pęknięcia.
-Dość już… -powiedział spokojnie mężczyzna z wysokiego fotela- myślę ,że nasz aniołek już dobrze przemyślał moje słowa… To jak powiesz nam kto jest twoim szefem?
-Nigdy…-wyszeptała z trudem
-Myślę ,że popełniasz wielki błąd złociutka… Jeżeli nie powiesz teraz- uśmiechnął się złowieszczo- to powiesz i tak, trochę później, ale po długiej zabawie mojego pomocnika, który, uwierz mi, ma jeszcze wiele ciekawych sposobów ,aby pomóc ci w mówieniu…
-Róbcie ze mną co chcecie… Ja i tak się nie poddam- powiedziała po czym splunęła na twarz torturującego który zareagował na to uderzając pięścią w jej piękną twarz. Tym razem z jej ust wydobyła się krew.
-Koniec tej zabawy, teraz naprawdę poczujesz co to jest ból!
Znów ją uderzył, ale tym razem między żebra. Serafia na chwilę straciła oddech ,a w tym czasie torturujący zaczął szykować narzędzia, ostrząc je i maczając w jakiejś substancji. Anielica znów odzyskała oddech. Postanowiła działać. Zdała sobie sprawę ,że to może być jej ostatnia nadzieja. Zaczęła szeptać słowa zaklęcia i gdy poczuła moc w dłoniach ,wykonała nimi specjalny ruch. Poczuła jak odchodzą z niej siły. A nikły ,błękitny blask powędrował ku sufitowi. Nie udało się… Nie to chciała uzyskać…
-Czyżbyś próbowała użyć swych mocy?- na twarzy szarookiego pojawił się grymas pogardy- myślisz ,że nie spodziewałem się tego? Na wszelki wpadek sprowadziłem tu …coś.
Serafia zerknęła na sklepienie lochu. Ujrzała dwa stworzenia których niebieskie macki błądziły po omszałych kamieniach tworzących regularne łuki.
-Odnogłowy- powiedziała z jękiem…Gdyby miała przy sobie swój miecz z pewnością poradziłaby sobie z tymi stworzeniami ,ale niestety…
-Tak ,to właśnie one…-powiedział szyderczo- przypnij ją mocniej Frey… Jeszcze nam może uciec…
-Tak jest panie- rzekł po czym zaczął dociągać pasy, a skóra Serafii momentalnie zrobiła się czerwona- teraz się zabawimy- po tych słowach wziął do ręki dziwnie zakrzywiony sztylet i powoli podszedł. -zaraz znów poczuję ból- pomyślała i przymknęła powieki.
***
-Stać! Hik. Kto idzie?- pijany strażnik spojrzał nieprzytomnie na przybysza
- Nie twój zasrany interes, wpuść mnie natychmiast bo inaczej porozmawiamy.
-A niby czemu miałbym cię ,hik, wpuścić?
-Drugi raz nie będę powtarzał- powiedział i przysunął swą broń pod gardło strażnika.
-Yyy, proszę… proszę wejść ,hik, szanowny panie
-Dziękuję- odrzekł i odsunął zielonkawe ostrze co rycerz pilnujący bramy przyjął z wyraźną ulgą. Kraty odsunęły się powoli ukazując szeroki hol w którym krążyło mnóstwo zakapturzonych postaci. Dzięki swojemu strojowi łatwo mógł się w ten tłum wmieszać i odszukać wejścia do lochów. Rozglądał się dyskretnie obserwując każdy niepokojący ruch który mógłby świadczyć o tym ,że ktoś zauważył ,że nieproszony gość wtargnął do fortu dzięki pijanemu strażnikowi. Było tu bardzo wiele drzwi i nie miał pojęcia które to mogą być. Przystawał przy niektórych nasłuchując, bo być może usłyszałby jakiś krzyk który świadczyłby o tym ,że tam się to miejsce znajduje… Że tam ona jest… Ale odpowiedź sama go znalazła. Przez tłum ludzi przeciskali się odtrącając na boki innych, dwaj mężczyźni niosący bezwładne ciało elfki. To była jego szansa. Zbliżył się do nich na tyle aby nie być zauważonym ,ale tak by móc prześlizgnąć się razem z nimi w drzwiach. Podeszli do drewnianych drzwi okutych metalem. Jeden podszedł otworzyć dużą, mosiężną kłódkę gdy drugi podtrzymywał nieprzytomną kobietę. Była piękna. Jej długie do pasa ,kręcone ,blond włosy opadały na kształtne piersi które delikatnie podnosiły się gdy zaczerpywała powietrza. Miała delikatne, można by rzec, królewskie rysy twarzy ,które w tym momencie wyrażały błogą nieświadomość zdarzenia. Gęste ,czarne rzęsy przysłaniały wpół przymknięte powieki, a czerwone jak jarzębina usta były lekko otwarte. Na jej lewym ramieniu widniał zielony tatuaż przedstawiający drzewo w ogniu.
-Otwarte- powiedział mężczyzna i odsunął się by zrobić miejsce dla swojego partnera. Gdy tamten niezgrabnie przechodził, nasz bohater wszedł tuż za nim. Gdy zamknęły się drzwi nie mógł dłużej czekać. Ze świstem wysunął swą broń i rzucił się na kapłanów.
-Co?! Jak się tu dostałeś skurwysynie? Niech no ja dorwę tego pijaczynę to mu…- nikt już nigdy nie dowiedział się co chciał on zrobić biednemu strażnikowi bo właśnie jego głowa potoczyła się z głuchym tąpnięciem po podłodze, a bezwładne ciało opadło na ziemię rozlewając wokół brudną, czarno-czerwoną krew. Został jeszcze jeden. Nie był on podobny do innych kapłanów Sakkary którzy zazwyczaj byli bladzi i mieli bardzo drobną, kruchą budowę ciała. Ten z którym miał do czynienia był zupełnym przeciwieństwem znanego mu rysopisu. Miał szerokie bary, bardzo umięśnione ręce i był o głowę od niego wyższy. Wyglądał bardziej jak osiłek niż czarodziej. Rzucił się on na niego szeroko rozstawiając swe ramiona do morderczego uścisku, ale potknął się o ciało swego towarzysza. Wtedy wykorzystał sytuację. Wziął pewniej w dłoń swoją broń i jednym ,zamaszystym ruchem rozciął jego ciało na pół. Z kapłana wydobył się jeszcze cichy kwik ,a jego członki biły jeszcze przez chwilę o ziemię, aż w końcu zamarł w bezruchu. W komnacie znajdowały się schody, które sięgały głęboko w dół. Spojrzał jeszcze raz na elfkę.
-Wybacz moja droga ,ale nie mogę cię tam ze sobą zabrać. Ale nie martw się… wrócę tu , jeszcze z kimś…
Wziął ją na ramie i położył ostrożnie w rogu pomieszczenia, przykrywając płaszczem. Pocałował ją w czoło i podszedł do schodów. Były wilgotne i porośnięte mchem, a w rogach porozwieszane jak łańcuchy widniały pajęczyny. Zrobił pierwszy, powolny krok… Cdn… |
_____________________________________________________________________ "Yes, he sleeps nakedly, while I always sleep fully dressed.
He is full of Life, I am mostly depressed.
I guess, that's why I wish that he would want to take a walk with me
through lonely Fields of Sorrow, the only place I've ever seen..."
 |
| Ostatnio zmieniony przez mya-serafia 2008-02-23, 20:01, w całości zmieniany 2 razy |
|
|
|
 |
YubY
Bumelant :>


Wersja gry S1: UW: 2.28
Klan S1: Strażnicy Frostgardu
Wersja gry S2: ZE: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wiek: 25 Dołączył: 15 Kwi 2007 Posty: 212 Skąd: Piaseczno
|
|
|
|
 |
mya-serafia
Mya


Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: 2.40
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 22 Dołączyła: 18 Gru 2007 Posty: 97 Skąd: Będzin/Łagisza
|
Wysłany: 2008-02-22, 18:36
|

|
|
Ooo Myślałam ,że nikt nie daje komentarzy bo nikomu się to opowiadanie nie podoba... Jestem mile zaskoczona, no chyba ,że tylkoz uprzejmości tak piszecie |
_____________________________________________________________________ "Yes, he sleeps nakedly, while I always sleep fully dressed.
He is full of Life, I am mostly depressed.
I guess, that's why I wish that he would want to take a walk with me
through lonely Fields of Sorrow, the only place I've ever seen..."
 |
|
|
|
 |
Fire Master

Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wersja gry S3: Nie mam gry
Dołączył: 10 Lut 2007 Posty: 579
|
Wysłany: 2008-02-22, 18:44
|

|
|
Mi także się to opowiadanie podoba Dlaczego? Ano dlatego, że jest odpowiednio dużo opisów jak i posuwania akcji do przodu. Dla porównania: opowiadania Kalii i thek'a mają bardzo dużo opisów. Niektórzy to lubią, inni nie - ja należę do tej drugiej grupy Natomiast opowiadanie Devil Huntera stawia na posuwanie akcji na przód - prawie w ogóle nie ma tam opisów. Chociaż jego opowiadanie nie stoi na jakimś wysokim poziomie intelektualnym, to jednak jest ogólnie lubiane, bo większość lubi jak ciągle się coś dzieje. Przyznam, że ja też, a jednak trochę szkoda, że nie ma tam opisów. W Twoim opowiadaniu jest jedno jak i drugie - obie rzeczy w odpowiednich ilościach |
|
|
|
 |
Riki Bomori
Riki theBoner


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wiek: 23 Dołączył: 28 Sty 2008 Posty: 111 Skąd: Płock
|
Wysłany: 2008-02-22, 19:58
|

|
|
Ja tego opowiadania na początku nie czytałem , ale dobre jest. Będzie kolejna część? |
_____________________________________________________________________ "A holy vampire hunter who was blessed by the light. His name means "cross."
His rival is a Slovenian vampire, Kudlak, and their battle is unparalleled. They both assume various animal forms such as pigs, cows, and horses, but his forms can be recognized by their white color. It is said that evil can never overcome light, and each battle ends with Kresnik victorious." |
|
|
|
 |
mya-serafia
Mya


Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: 2.40
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 22 Dołączyła: 18 Gru 2007 Posty: 97 Skąd: Będzin/Łagisza
|
Wysłany: 2008-02-22, 20:08
|

|
|
Bardzo dziękuję :* Ja tam też nie lubię dużo opisów... A opowiadanie Devila jest bardzo zabawne i chyba dlatego jest takie popularne... Vimme Vivaldi - myślę ,że napiszę kontynuację skoro wam się nawet podoba |
_____________________________________________________________________ "Yes, he sleeps nakedly, while I always sleep fully dressed.
He is full of Life, I am mostly depressed.
I guess, that's why I wish that he would want to take a walk with me
through lonely Fields of Sorrow, the only place I've ever seen..."
 |
|
|
|
 |
Kalia
w(y)kurzacz trolli


Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: IB/WS: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 27 Dołączyła: 13 Lut 2007 Posty: 1945 Skąd: Zielonka k. Warszawy
|
Wysłany: 2008-02-22, 21:01
|

|
|
mya, bynajmniej nie piszemy z uprzejmości Opowiadanko jest naprawdę niezłe. A przeczytałam je dużo wcześniej tylko nic nie pisałam, żeby nie robić bałaganu (tak jak w moim i theka ). |
_____________________________________________________________________
| Gauri napisał/a: | Wpisuję Cię na listę osób, którym Kalia może niechcący urwać głowę przy samych kostkach |
Oh, I love this job...
Polecam: http://takbardzozle.blogs...2-pisownia.html |
|
|
|
 |
mya-serafia
Mya


Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: 2.40
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 22 Dołączyła: 18 Gru 2007 Posty: 97 Skąd: Będzin/Łagisza
|
Wysłany: 2008-02-22, 21:18
|

|
|
Wzruszyłam się naprawdę Ja myślałam ,że tu jakieś tragedie pisze ,że nawet jednego koma nie dostałam, a tu taka niespodzianka Dziękuję :* Wiem ,że to jeszcze nie jest doskonałe ,ale popracuję nad tym |
_____________________________________________________________________ "Yes, he sleeps nakedly, while I always sleep fully dressed.
He is full of Life, I am mostly depressed.
I guess, that's why I wish that he would want to take a walk with me
through lonely Fields of Sorrow, the only place I've ever seen..."
 |
|
|
|
 |
galgan

Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wiek: 18 Dołączył: 04 Sty 2008 Posty: 127 Skąd: miasto k. Bydgoszczy
|
Wysłany: 2008-02-24, 08:37
|

|
|
Nie no, odpowiadnie superowe . Poprostu mnie zamurowało . Czekam z niecierpliwieniem na następną część .
PS. Shei, może jak mya skończy pisać to opowiadanie, wrzucisz to na stronkę, co ? |
| Ostatnio zmieniony przez galgan 2008-02-24, 08:37, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
mya-serafia
Mya


Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: 2.40
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 22 Dołączyła: 18 Gru 2007 Posty: 97 Skąd: Będzin/Łagisza
|
Wysłany: 2008-02-24, 19:29
|

|
|
Dzięki galgan Myślę ,że niedługo dopisze kolejny kawałek... A i mam prośbę.. Nie potrafię wymyśleć fajnego imienia dla mrocznego elfa... Żeby było takie typowo elfickie no i... fajne |
_____________________________________________________________________ "Yes, he sleeps nakedly, while I always sleep fully dressed.
He is full of Life, I am mostly depressed.
I guess, that's why I wish that he would want to take a walk with me
through lonely Fields of Sorrow, the only place I've ever seen..."
 |
|
|
|
 |
Peace
Pacyfista


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Wersja gry S3: FE
Wiek: 21 Dołączył: 09 Lis 2007 Posty: 92 Skąd: Pleszew
|
Wysłany: 2008-02-27, 22:03
|

|
|
emmm... Nathiel? hehe nie wiem nathiel mi się z jeleniem kojarzy (nie wiem czemu)
nice opowiadanie |
_____________________________________________________________________
| Cytat: | | Dwie rzeczy są nieograniczone – wszechświat i ludzka głupota. Co do tego pierwszego nie mam jednak pewności. |
Albert Einstein |
|
|
|
 |
Kalia
w(y)kurzacz trolli


Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: IB/WS: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 27 Dołączyła: 13 Lut 2007 Posty: 1945 Skąd: Zielonka k. Warszawy
|
Wysłany: 2008-02-28, 13:36
|

|
|
mya, co do tego imienia, to mogę ci podać sposób, z którego czasem korzystałam gdy nie miałam pomysłu:
zamykasz oczy i na oślep wpisujesz kilka liter, a potem przyglądasz się temu i na bazie tego zlepka coś układasz |
_____________________________________________________________________
| Gauri napisał/a: | Wpisuję Cię na listę osób, którym Kalia może niechcący urwać głowę przy samych kostkach |
Oh, I love this job...
Polecam: http://takbardzozle.blogs...2-pisownia.html |
|
|
|
 |
dav3d
Bad Boy


Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Platforma S2: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 24 Dołączył: 01 Lip 2007 Posty: 437 Skąd: Poznań
|
Wysłany: 2008-02-29, 18:37
|

|
|
Albo ściągnąć taki program jak "fantasy game editor" |
_____________________________________________________________________ mój blog o boksie
zapraszam
 |
|
|
|
 |
Lord Bartek
mistrz Gladów

Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.11.2
Wiek: 19 Dołączył: 22 Mar 2008 Posty: 19 Skąd: z daleka:P
|
Wysłany: 2008-04-23, 08:04
|

|
|
niezłe opowiadanie. Czekam na 2 część.
Pozdrawiam |
_____________________________________________________________________ http://jankwakowo.myminicity.com/
Z góry dzięki |
|
|
|
 |
DzEM

Wersja gry S1: UW: 2.28
Wiek: 24 Dołączył: 20 Mar 2008 Posty: 51 Skąd: Biała Podlaska
|
Wysłany: 2008-04-23, 19:15
|

|
|
mya-serafia ale sie rozpisałaś. Fajne opowiadanko |
|
|
|
 |
|
|
|
|
|
| Strona wygenerowana w 0,44 sekundy. Zapytań do SQL: 13 |
|
|