logo



FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
ProfilProfil  Nie masz wiadomościNie masz wiadomości  Wyloguj [ Arch ]Wyloguj [ Arch ]

Poprzedni temat «» Następny temat
Jak wyobraźnia lub jej brak rozpętała "wojnę"...    Ignoruj ten temat
Autor Wiadomość
blanca 


Wersja gry S1: S+: 1.8.96
Dołączyła: 30 Sie 2007
Posty: 0
Wysłany: 2008-01-26, 21:24   Jak wyobraźnia lub jej brak rozpętała "wojnę"...

straszne... jakowyś... no... straszne... przeczytałam 1/2 i "przymykam powieki ziewając donośnie... " A "obłaskawienie boskie" stanie sie chyba moim zyciowym mottem... jakowyś... tak... bedzie.... zaliwżdy... yhy yhy yhy...
Ostatnio zmieniony przez 2008-02-01, 10:31, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
Kalia 
w(y)kurzacz trolli



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: IB/WS: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 27
Dołączyła: 13 Lut 2007
Posty: 1946
Skąd: Zielonka k. Warszawy
Wysłany: 2008-01-27, 10:37   

blanca, bardzo konstruktywny komentarz, nie powiem... :roll: Gratuluję zmysłu twórczego ;/ Normalnie popisałaś się stylem... Gratz... Może byś dokładniej napisała, o co ci chodzi, a nie rzucasz jakieś nieskładne aluzje, które chyba tylko wkurzenie innych użytkowników forum mogą mieć na celu.

Btw - ten fragment, którego tak się czepiłaś napisał mati i nie sądzę aby on, coś w nim zmienił, bo od bardzo długiego czasu nie widziałam go na forum.
_____________________________________________________________________


Gauri napisał/a:
Wpisuję Cię na listę osób, którym Kalia może niechcący urwać głowę przy samych kostkach ^^

:vampir: Oh, I love this job... :]

Polecam: http://takbardzozle.blogs...2-pisownia.html
Ostatnio zmieniony przez 2008-01-27, 18:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
blanca 


Wersja gry S1: S+: 1.8.96
Dołączyła: 30 Sie 2007
Posty: 0
Wysłany: 2008-01-27, 17:49   

a dziekuje bardzo za pochwale mojegoi zmysłu twórczego. Przy tej okazji - gratuluje beztroskiej próznosci.
Ta "nieskladna aluzja" inspirowana była forma tekstu, który miałam
wątpliwą przyjemność przeczytać. Jednym słowem - chciałam dostosować sie
do uprawianej przez was stylistyki. Skoro się nie domyśliłaś, lub nie
spostrzegłaś powiązania między jednym a drugim - to juz Twój problem.
Nie mam w naturze oszczedzania jadu, nie glaszcze po główce, nie pochlebiam czyjejś
"twórczości" tylko dlatego. ze tak należy. Staram sie być szczera i
obiektywna w swoich osądach. Jesli traktujesz powaznie swoje zapedy literackie -
powinnac doceniac krytyczne opinie. a ty w tej komicznej, niezgrabnie zakamuflowanej frustracji
skupiasz sie na ich formie, uderzasz w coś, czego nie rozumiesz. Byleby tylko uderzyc.
Ale skoro domagasz sie konkretów, prosze:
Na poczatku zaznaczam, ze do fabuły sie nie przyczepie. To totalnie nie
moja bajka, ale domyślam sie, ze kogos jest ona w stanie zainteresowac.
Pozwole sobie tylko zauwazyc, ze rzucajac sie na "taki" temat - jestes bliska popelnieniu literackiego sepuku. Jakis czas temu powstał ranking najchetniej czytanych ksiazek w historii. W pierwszej dziesiatce znalazł sie min. Orwell, Dostojewski, A.E. Poe uznani przez krytykow mistrzowie słowa pisanego. Ale na pierwszym miejscu znalazł sie... Tolkien, uwielbiany przez czytelników, a przez recenzentów,doswiadczonych badaczy literatury okrzykniety mistrzem galopujacej grafomanii. Zmierzam do tego, ze "Władca pierscieni" juz był. Format tolkienowskiej trylogii bardzo latwo jest powielac, ale bardzo trudno jest w tym procesie kopiowania schmatu basniowosci wyzbyc sie tak charakterystycznego dla tego gatunku kiczu. Ale do rzeczy.
- Opowiadanie to krótki utwór epicki, cechuja go: prosta akcja,
jednowątkowa fabuła, i szeroko rozumiany brak zasad gatunkowych. Podstawa
warsztatu literackiego.
Powiesc natomiast, to juz wiekszy kaliber - duza ilość bohaterów,
wielowatkowść, bogata fabuła... Zabierając sie do czytania powiesci, jestes
gotowa na wszystko. Twoim celem ( z zalozenia ) jest przejście przez
fabułe. Ale jesli jestes wytrawnym odbiorca - bedziesz w stanie wyszukac w
nierzadko opasłym tomisku najmniejsze nawet detale: watki poboczne, subtelne zabawy slowem, logiczne
roszady i zagwozdki.
Do swiadomego przeczytania powiesci musisz stac sie gotowa. Bo świadome czytanie to nie jest odbębnienie pracy domowej, przewertowanie lektury w oparciu o bryki z kiosku. Musisz to robic z wlasnej woli - poswiecic na to swoj czas, zrezygnowac z innych zajec, skupic sie, miec swiadomosci, z na koncu calego procesu dopadnie cie refleksja, ktorej byc moze latwo sie nie pozbedziesz.
A czytanie opowiadania? To zajecie na jeden strzal! SIadasz,
bierzesz do ręki, czytasz. Albo Ci sie podoba, albo nie. Albo zostaje Ci w głowie. albo ucieka. O ile oczywiście, uda Ci sie je przeczytac w calosci. Ja nie dalam rady.
Przynajmniej nie za pierwszym podejsciem. Nie udalo mi sie, bo ...
Wy - autorzy nie daliście mi pretekstu, zebym spróbowala. A powinniscie mi
przedstawić wizję pieknej teczy, na koncu ktorej jest garnek ze zlotem i
namówic mnie, zebym szla dalej. I co najwazniejsze - przekonac, ze ta
podróż mi sie opłaci. A Wy zrobiliście wszystko na odwrót.
A zaczyna sie tak:
"Wysoka trawa.. głęboka noc.. błysk źrenic i szelest jakowyś..
Przystanęła.. zmrużyła oczy... rzuciła ofiarę na ziemię.. Przysiadła w
trawie rozglądając się uważnie wokół.. Bezpiecznie..". I... tak... daleju... Domyslam się, ze ten długi, powolny wstęp miał na
celu wprowadzenie mnie-odbiorcy w nastój Waszego
przedsięwziecia. Poniekad sie udało.
Juz prawie czulam, ze jest ciemno, zimno i ponuro. Ju prawie zasypialam... Ale nie dalam sie w nadziei, ze drugi akapit przyniesie wybudzenie.
"Bieg... Coraz szybciej... Odwieczny bieg życia..." Ech... Rozczarowanie. Liczyłam na:

"Nagle - gwizd!
Nagle - świst!
Para - buch!
Koła - w ruch!"

A dostałam:
"Najpierw
powoli
jak żółw
ociężale
Ruszyła
maszyna
po szynach
ospale."

Dobra. Było minęło.
Trzecia część - "Ja to przedstawię z pozycji rolnika... ". A ja na to: "Jątek! Chwyć za widły! To Ogr!". Na wiecej nie mam siły.

"Buch - jak gorąco!
Uch - jak gorąco!
Puff - jak gorąco!
Uff - jak gorąco!
Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
A jeszcze palacz węgiel w nią sypie."

Potem część czwarta, piąta, szósta... I "Kotka znów zapadła w sen".
A ja cudem nie usnełam.

Domyślam sie, ze praca zespołowa dawała wam wiele radości. No i zapewne poczucie przynaleznosci do swojego rodzaju bohemy. Mam tylko wrazenie, ze przy okazji pisania "dziela" przedawkowaliscie absynt.
Chociaz musze przyznać, ze pewna rzecz zaistniala w tej waszej komitywie mnie zaskoczyla.
Przy okazji omawiania XX-lecia na polonistyce wykladowcy z gory zastrzegaja, ze wartościowego
pisarza mozna z miejsca poznac po tym, ze nie nalezał ( a nawet jesli nalezał - to malo aktywnie ) do zadnego zwiazku ani zgrupowania artystycznego. Bo liderzy i najwieksi dzialacze takich ugrupowan zaslyneli głównie jako twórcy manifestów epok, a nie personalnych dziel ( patrz - Przybyszewski ). Najlepsi tworzyli samodzielnie. I nawet jesli do bohemy nalezeli - siedzieli w kacie, palili fajke i odpierali ataki "akwizytorów" pogramowych. A wam sie udało zachować indywidualność! Szkoda tylko, ze daliscie temu wyraz w tak krótkim tekscie. Efektem tego jest brak spójności, chaos i rozbieganie stylistyczne. Bezsprzecznym hitem i dowodem na słuszność mojej krytyki jest wywołany wczesniej fragment z "Jatkiem" w roli głównej. Totalny odpał! Po przeczytaniu tego fragmentu - całość zaczełam postrzegac jako scenariusz przedstawienia przedszkolnego. np.z okazji dnia wampira. Zaczyna sie powaznie, kilkoro szesciolatków przebrało sie za wiatr i dmie w kartonowe drzewka. Pani przedszkolanka spokojnym głosem czyta partie narratora. Pan od rytmiki gra na flecie szkolnym prostym w zwolnionym tempie "wlazł kotek na płotek"... az tu nagle... Na scene wyskakuje sepleniacy, rozkosznie zaróżowiony grubasek w ogrodniczkach oraz kowbojskim kapeluszu i rzecze: "Dzień dobly, nazywam sie Piotlus i mam siedem latek i ja to przedstawie z pozycji rolnika". Wybaczcie, ale skojarzenie samo sie nasunęło.
Poza tym, nie wiem ile osób finalnie pisalo ten tekst, ale wszyscy macie problemy z interpunkcja. Spore problemy. No i naduzywacie wielokropka, co daje poczucie bezcelowej retardacji. A retardacja sprawdza sie jedynie w eposach i powiesciach o wartkiej akcji. Wasza fabuła wlecze jak lokomotywa prowadzona przez pijanego motorniczego, wiec nie ma powodu, zeby jeszcze bardziej ja spowalniac.
Co jeszcze - nieudane próby stylizacji jezyka, naduzywanie ( bezsensowne ) archaizmów ( albo słów, które miały brzmiec jak archaizmy ), brak ciągłości linearnej tekstu, nieproporcjonalnie dlugie opisy, notoryczne powtórzenia, literówki... Moze sie czepiam, ale skoro juz sie publikuje swoje "dzielo" to dobrze jest je najpierw przeczytac, wyłapać błedy, dopracować. Bo inaczej czytelnik moze sobie pomyśleć, ze autor go nie docenił. Z bardziej rażących rzeczy to chyba tyle. A tak wogóle - jaki to opowiadanie ma tytuł???

Na zakonczenie pragne ustosunkowac sie do zarzutu, ze jakoby "rzucam jakieś nieskładne aluzje, które chyba tylko wkurzenie innych użytkowników forum mogą mieć na celu." Otóż nie! Moim celem było jedynie wyrazenie opinii. Jak widzisz, nikt oprócz ciebie sie "nie wkurzył". Daje do myślenia, nieprawdaż?
 
     
Joasia 



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Platforma S2: PC
Wiek: 23
Dołączyła: 19 Paź 2007
Posty: 463
Skąd: Mińsk Maz.
Wysłany: 2008-01-27, 18:10   

Takie pytanie blanca: z choinki się urwałaś czy jak?
blanca napisał/a:
Ta "nieskladna aluzja" inspirowana była forma tekstu, który miałam
wątpliwą przyjemność przeczytać
a ktoś ci kazał :roll:
blanca napisał/a:
Zmierzam do tego, ze "Władca pierscieni" juz był.
A opowiadania co niektóre (w tym i moje) są w tematyce gier a konkretnie w świecie baśni, Sacred, itd.
blanca napisał/a:
a dziekuje bardzo za pochwale mojegoi zmysłu twórczego.
To także nie pozostawię bez komentarza :] Jak się pisze i twierdzi że tak świetnie (bo tak cię można zrozumieć) znasz j. polski to najpierw pisz normalnie, czyli sprawdź swoje liczne błędy ;p
blanca napisał/a:
I... tak... daleju... Domyslam się, ze ten długi, powolny wstęp miał na
celu wprowadzenie mnie-odbiorcy w nastój Waszego
przedsięwziecia.
Właśnie wstępy powinny być długie.
blanca napisał/a:
Staram sie być szczera i
obiektywna w swoich osądach.
To tak jak ja :]
blanca napisał/a:
A tak wogóle - jaki to opowiadanie ma tytuł???
To o ile wiem był "test na wyobraźnie".

Dziękuje za uwagę, jak jeszcze coś znajdę do skomentowania to napisze :P
_____________________________________________________________________
[img]http://img.userbars.pl/32/6231.jpg[/img]

~"Be careful what you wish for cus you just might get it"~

"Pozdrawiam mojego misia i resztę zabawek" xD
 
 
     
blanca 


Wersja gry S1: S+: 1.8.96
Dołączyła: 30 Sie 2007
Posty: 0
Wysłany: 2008-01-27, 20:52   

Podobno prawdziwa sztuka krytyk sie nie boi.
Zdaje sobie sprawe, ze rany zadane krytyką ( zwlaszcza sluszna ) - dlugo sie goja.
Ale szybciej mozna umrzec przez zaglaskanie.


Joasia - Twoje wypowiedzi utwierdzaja mnie tylko w przekonaniu, ze reforma edukacji była błędem. Masz 15 lat i nie znasz proporcji: wstep-rozwiniecie-zakonczenie...
:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
 
     
Kalia 
w(y)kurzacz trolli



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: IB/WS: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 27
Dołączyła: 13 Lut 2007
Posty: 1946
Skąd: Zielonka k. Warszawy
Wysłany: 2008-01-28, 15:13   

blanca napisał/a:
Skoro się nie domyśliłaś, lub nie
spostrzegłaś powiązania między jednym a drugim - to juz Twój problem.

No cóż tak się składa, że zauważyłam, a nawet o tym napisałam :roll:
blanca napisał/a:
Jesli traktujesz powaznie swoje zapedy literackie -
powinnac doceniac krytyczne opinie.

Nie traktuję. Jestem z zamiłowania (i być może w przyszłosci również zawodu) informatykiem, podobnie jak drugi autor - thek. Tak więc studiami polonistycznymi nie musisz mi po oczach świecić, bo akurat tan kierunek zupełnie mnie nie pociąga, a wręcz odpycha.
blanca napisał/a:
a ty w tej komicznej, niezgrabnie zakamuflowanej frustracji
skupiasz sie na ich formie, uderzasz w coś, czego nie rozumiesz.

:o Sorki... chyba masz rację - nie rozumiem. Btw - o człowieku pisze się "ktoś", nie "coś" (no chyba, że wolisz tę formę xD ).
blanca napisał/a:
jestes bliska popelnieniu literackiego sepuku.

Nie, dziękuję, zamierzam jeszcze trochę pożyć. Tak się składa, że nie wszystkie powieści/opowiadania fantasy wzorowane są na Mistrzu, a ta nie ma z jego twórczością chyba nic wspólnego, dlatego bezskutecznie zastanawiam się, skąd do głowy przyszło ci takie porównanie :? Jest to zwyczajne, amatorskie opowiadanie napisane na zmianę przez dwoje ludzi, stąd może wynikać niespójność i drobne nieścisłości w fabule, ale bynajmniej nie jest to praca zakrojona na większą skalę.
blanca napisał/a:
Domyslam się, ze ten długi, powolny wstęp miał na
celu wprowadzenie mnie-odbiorcy w nastój Waszego
przedsięwziecia.

Znowu nietrafiony :D Popatrz uważnie na nick'i autorów poszczególnych fragmentów:
pierwsza część nie jest nasza :!:
blanca napisał/a:
"Bieg... Coraz szybciej... Odwieczny bieg życia..."

A jak niby miałam przejść ze stylu mojego poprzednika na własny? Wyobraź sobie, że nie jest tak łatwo :]
blanca napisał/a:
Liczyłam na:

"Nagle - gwizd!
Nagle - świst!...

Polecam Tuwima :lol:
blanca napisał/a:
A ja na to: "Jątek! Chwyć za widły! To Ogr!". Na wiecej nie mam siły.

Cóż, widać szybka zmiana stylów pisania mocno ci nie służy... Powolna zresztą również, bo skrytykowałaś ją kilka linijek wyżej... Weź sobie może jakąś lżejszą lekturę, ot, choćby w.w. Tuwima, czy Brzechwę, może Konopnicką, tam nie będziesz miała takich problemów, że nagle ci autor styl zmieni, nie będziesz miała nic o ograch itd. Zero problemów ;)
blanca napisał/a:
Mam tylko wrazenie, ze przy okazji pisania "dziela" przedawkowaliscie absynt.

Hmmmm... Nie przypominam sobie xD
blanca napisał/a:
ze nie nalezał ( a nawet jesli nalezał - to malo aktywnie ) do zadnego zwiazku ani zgrupowania artystycznego

W wieku lat 7 chodziłam na balet :P Liczy się do "aktywnego uczestnictwa w zgrupowaniu artystycznym"? xD Bo ostatnio tyle mam ze sztuką wspólnego, że ojej :D Nie no, tym wyskokiem z naszą dwuosobową "bohemą" to mnie rozbroiłaś :rotfl:
blanca napisał/a:
A wam sie udało zachować indywidualność! Szkoda tylko, ze daliscie temu wyraz w tak krótkim tekscie.

Kawałek wyżej na tę własnie indywidualność narzekałaś... No mniejsza z tym. A tekst będzie dłuższy, jeżeli thek'owi będzie się chciało pisać. A jak nie, to zostanie jaki jest.
blanca napisał/a:
Wybaczcie, ale skojarzenie samo sie nasunęło.

Cóż, widać dużo masz kontaktu z dziećmi. Bo (tak na marginesie) ten fragment, który spowodował takie skojarzenia, nie jest integralną częścią teksu (i może być sprzedawany oddzielnie xD ), a jedynie wyjaśnieniem dla czytającego, że poniższy fragment będzie wyglądał inaczej. Taki swojego rodzaju znak ostrzegawczy "uwaga zmiana organizacji ruchu".
blanca napisał/a:
nie wiem ile osób finalnie pisalo ten tekst, ale wszyscy macie problemy z interpunkcja. Spore problemy.

Wzorując się na tobie też będę szczera - ty też nie piszesz idealnie ;) Nie sprawdzałam interpunkcji u ciebie, ale literówki robisz, czasem nawet sporo, z wielkimi literami na początkach zdań też bywa krucho...
blanca napisał/a:
Wasza fabuła wlecze jak lokomotywa prowadzona przez pijanego motorniczego, wiec nie ma powodu, zeby jeszcze bardziej ja spowalniac.

To pewnie przez ten absynt :lol: Jeśli szukasz opowiadań, w których fabuła idzie dużo szybciej do przodu - poczytaj sobie "Wyprawę na koniec Ankarii" galgana - tam nie będziesz musiała męczyć się z takimi dłużyznami jak u nas (jego motorniczy już wytrzeźwiał).
blanca napisał/a:
Bo inaczej czytelnik moze sobie pomyśleć, ze autor go nie docenił.

Czujesz się niedoceniona?
blanca napisał/a:
jaki to opowiadanie ma tytuł???

Nie ma tytułu, bo pierwszy autor go nie nadał. W ogóle daruję ci opisywanie wszystkiego, bo jesteś nowa, ale ten tekst jest już baaardzo stary (starszy niż to forum) i pierwotnie w temacie "Test na wyobraźnię" miało być tylko: jedna osoba zaczyna, druga kończy i tyle było danej historii. Z tym, że ten wątek doczekał się niezwykle długiej kontynuacji. Jeśli bardzo ci to przeszkadza, możesz mu nadać własny tytuł.
blanca napisał/a:
Jak widzisz, nikt oprócz ciebie sie "nie wkurzył"

Tak się składa, że ja też się nie wkurzyłam. Przeceniasz swój wpływ ;) Jak dotąd tylko jednej osobie udało się wyprowadzić mnie z równowagi. A są tu osoby bardziej wybuchowe, dlatego z góry ostrzegłam o zagrożeniu, które zmniejszyć mogło właśnie rozwinięcie wypowiedzi w coś, co wygląda nieco bardziej czytelnie niż taki krótki bełkot.
Joasia napisał/a:
z choinki się urwałaś czy jak?

Nie, miała ochotę kogoś skrytykować, a że znalazła opowiadanie, które jej nie podpasowało, to miała punkt wyjściowy :P
Joasia napisał/a:
a ktoś ci kazał

Patrz j.w.
Joasia napisał/a:
Właśnie wstępy powinny być długie.

Zależy do czego :P No i jednym to odpowiada (tobie), innym nie (blanca). A swoją drogą - kto mi powie, gdzie w tym opowiadaniu jest ten tragicznie długi wstęp? :mg: Bo ja wiem - noszę okulary, ale nawet to nie pomaga... No po prostu nie widzę...
Raen napisał/a:
Może urodzi się z tego oddzielny temat pod wdzięcznym tytułem: Zjadliwa krytyka

O-o-o, Raen, jakbyś była tak miła i podzieliła ten temat :) Opowiadanie niech sobie zostanie, a komentarze pójdą na spacer.
blanca napisał/a:
Podobno prawdziwa sztuka krytyk sie nie boi.

No tak, jak sztukę baleronu skomentujesz, to raczej się nie przejmie :lool:
blanca napisał/a:
rany zadane krytyką ( zwlaszcza sluszna ) - dlugo sie goja.

blanca, wychoduj dłuższe paznokcie, bo niezbyt mocno mnie podrapałaś ;)
blanca napisał/a:
Masz 15 lat i nie znasz proporcji: wstep-rozwiniecie-zakonczenie...

Nie rób z siebie alfy i omegi wiedzy polonistycznej, bo ja nadal nie znalazłam tu tego długiego wstępu...
Raen napisał/a:
blanca napisał/a:
Ale szybciej mozna umrzec przez zaglaskanie


Piękna śmierć.

O, tak... Będę głaskać molinezje w akwarium, może cholery szybciej zdechną, bo mam ich dość, a nikt nie chce wziąć :lol:
_____________________________________________________________________


Gauri napisał/a:
Wpisuję Cię na listę osób, którym Kalia może niechcący urwać głowę przy samych kostkach ^^

:vampir: Oh, I love this job... :]

Polecam: http://takbardzozle.blogs...2-pisownia.html
 
     
thek
[Usunięty]

Wysłany: 2008-01-29, 20:03   

blanca napisał/a:
Staram sie być szczera i obiektywna w swoich osądach
Pani polonistko (o ile mogę tak tytułować ;) ), rzadko szczery osąd jest obiektywny bo sam w sobie zawiera subiektywne odczucia osoby piszącej (mówiącej) o czymś lub kimś
blanca napisał/a:
Jesli traktujesz powaznie swoje zapedy literackie
Kalia się wypowiedziała o sobie a ja mam zdanie identyczne w tym temacie. Jestem informatykiem, nie humanistą. Choć prawdę mówiąc to widząc wielu tych kształcących się obecnie załamywałem nieraz ręce... Bo na profilu humanistycznym mieć problemy z prawidłowym rozbiorem zdania na części zdania i mowy to już naprawdę przesada (przeżyłem w liceum na zastępstwie to wiem) :/ Mam nadzieję, że z taką "chómanistką" nie mam do czynienia.
blanca napisał/a:
a ty w tej komicznej, niezgrabnie zakamuflowanej frustracji
skupiasz sie na ich formie, uderzasz w coś, czego nie rozumiesz. Byleby tylko uderzyc.
Skoro mowa o formie i jej poprawności to wspomniano już tutaj trochę o Twoich niedociągnięciach w tej kwestii, więc nie będę się powtarzał. Nie dlatego by kogokolwiek atakować, bo mam dość swobodne podejście do siebie oraz innych i osoby znające mnie osobiście wiedzą, że niemal wszystko po mnie spływa. A tym bardziej coś co jest krytyką zwykłego zabijania czasu w trochę bardziej konstruktywny sposób niż granie na komputerze. Wątpię czy miałabyś odwagę zaśmiać się w oczy swojemu przełożonemu w momencie gdy mówi coś bezsensownego z obawy przed utratą pracy. Nie sztuka mieć własne zdanie ale sztuką jest umieć je obronić lub przyznać komuś rację gdy popełniliśmy błąd. To ostatnie u Polaków jest wybitnie rzadkie bo uważamy się za nieomylnych - niesłusznie zresztą. Zauważ w jakiej postawiłaś się tu sytuacji. Przykro mi ale samozwańczych autorytetów nie uznaję :)
blanca napisał/a:
Jakis czas temu powstał ranking najchetniej czytanych ksiazek w historii
A wiesz, że ranking to statystyka? A te nie zawsze są zgodne z rzeczywistością :) Gdyby był rzetelny to powinna wygrać "Czerwona książeczka" Mao Tse Tunga bo czytały ją miliardy Chińczyków i była manifestem drukowanym w wielu językach państw komunistycznych poza Państwem Środka xD Każde twierdzenie da się obalić patrząc z innej perspektywy niż powszechnie uznana :) Nawet prawa fizyki nie są jeszcze w pełni zbadane i czasem więcej tu filozofii niż nauki.
blanca napisał/a:
W pierwszej dziesiatce znalazł sie min. Orwell, Dostojewski, A.E. Poe uznani przez krytykow mistrzowie słowa pisanego.
W obecnych czasach krytyk to taki pisarz, któremu się nie udało nic dobrego napisać samemu choć ma odpowiednie wykształcenie. Właśnie... Wykształcenie. Pisarstwo stało się zawodem jak każdy inny i gdy pojawia się coś nowego oraz świeżego zostaje zadeptane przez wybitnych krytyków, znawców literatury :P Nie pisze tu o tym opowiadaniu, ale całości obecnej literatury. Swoją drogą krytycy mają fatalne wyczucie bo siedzą w przeszłości i porównują do przeszłości a temu co wymyka się ich osądowi przywalają plakietkę "kultowy" xD Ile to już kultowych dzieł zaległo pod warstwą kurzu bo po pół roku, roku nikt już nie bardzo pamiętał co to było? Rzucasz nazwiskami pisarzy ale co z tego? Są książki, których nie zrozumie człowiek małoletni w szkole czy nawet na studiach bo do nich trzeba dorosnąć. Przykłady? "Mistrz i Małgorzata", "Zbrodnia i kara", "1984". Kto w podstawówce czy liceum ma zrozumieć o co w tym chodzi skoro ani nie złapią aluzji, ani kontekstu, ani nie rozumieją przesłania bo nie znają kontekstu historycznego zarówno powstania tych utworów czy też tła w nich ukazanego. To pokolenie pokemonów wyrosłe ze skryptów i opracowań gdzie czytający jest okrzykiwany dziwakiem bo traci czas na coś innego niż makijaż, lansowanie się czy wyrywanie panienek ;) Gdzie się zgubił Lem? Największy polski pisarz science-fiction, który w swych utworach w tak naturalny sposób posunął wiedzę techniczną przyszłości, że czyta się o niej niemal jakby naprawdę istniały i działały realnie wszelkie sprzęty, a nie były tylko wymysłem technicznym jego autorstwa. Dlatego nie ma on wśród krytyków takiego poparcia bo jak polonista ma zrozumieć coś co jest dla niego pudełkiem, które robi to i to. Dlaczego wśród humanistów nie ma niemal fanów nauki, za to w druga stronę działa to całkiem nieźle? Ba, jeden programista nawet kiedyś dla żartów napisał program komputerowy generujący wiersze, które krytycy uznawali za napisane przez człowieka i oceniali przychylnie. A wiesz co to oznacza blanco? Że autor programu miał wiedzę językoznawczą większą niż owi krytycy. By móc ich oszukać :P
blanca napisał/a:
Ale na pierwszym miejscu znalazł sie... Tolkien, uwielbiany przez czytelników, a przez recenzentów,doswiadczonych badaczy literatury okrzykniety mistrzem galopujacej grafomanii.
A spojrzałaś może na okres historyczny gdy powstawała owa trylogia, spojrzałaś na to kim był sam Tolkien. Rzucasz rankingami, zdaniem innych a co Ty sama o tym sądzisz? Zauważ, że poza krytyką części stylistycznej nie ma w Twojej krytyce w zasadzie nic bo jak sama stwierdziłaś "to nie Twoja bajka" ;) Czy gdyby tysiąc humanistów wypowiadało się negatywnie o stylistyce Twierdzenia Pitagorasa to umniejszyłoby to jego poprawność matematyczną? Jeśli więc odpuszczasz sobie zrozumienie tego co się kryje za kulisami powstawania fabuły to automatycznie negujesz sens czytania tego o czym jest utwór. A dlaczego? O tym w trakcie kolejnych wypowiedzi w tym poście :)
blanca napisał/a:
Format tolkienowskiej trylogii bardzo latwo jest powielac, ale bardzo trudno jest w tym procesie kopiowania schmatu basniowosci wyzbyc sie tak charakterystycznego dla tego gatunku kiczu.
A czy ktoś tutaj ów schemat kopiuje? To jest bardzo luźne fabularnie opowiadanie, które miało być takie w zamyśle. Miało być nie dwoje autorów lecz więcej. Więc jak narzucać odgórny styl czemuś co jest zlepkiem pomysłów wielu osób? To co jest tutaj tworzone nie ma żadnych ograniczeń. Równie dobrze mógłbym uśmiercić główną bohaterkę albo chwycić ją w szczelinę czaso-przestrzenną i wysłać do roku 20568... Zabroni mi ktoś? Nikt :) To właśnie zrzuca jakiekolwiek schematy o jakich wspominasz. O ile można powiedzieć, że kiedykolwiek był odgórnie narzucony jakiś.
blanca napisał/a:
Opowiadanie to krótki utwór epicki, cechuja go: prosta akcja,
jednowątkowa fabuła, i szeroko rozumiany brak zasad gatunkowych. Podstawa
warsztatu literackiego.

a) Prosta akcja - nie widziałem żadnych udziwnień w niej poza ozdobnikami od czasu do czasu,
b) jednowątkowa fabuła - jest tylko jeden wątek a toczy się on wokół głównej i jedynej bohaterki. Miałem wyskok z chłopem bo stwierdziłem, że pokaże to i owo z perspektywy innej osoby, to samo zrobiła Kalia wprowadzając arystokratę w pewnym momencie. Choć skończyło się to na jego obecności. Pewnie po to bym mógł to rozwinąć :) Zauważ, że ona tylko zaznacza istnienie kogoś ale w fabule jest tylko Kotka i wokół niej się wszystko toczy. Jeśli ktoś Twoim zdaniem robi z tego coś więcej niż opowiadanie to ja jestem przyczyną tego "grzechu" bo albo "patrzę" na główny wątek oczyma innej osoby albo wzbogacam fabułę o większą ilość szczegółów czy też akcentuję wpływ pewnych osób na fabułę wątku głównego niejako "z doskoku",
c) brak zasad gatunkowych - to o co opierasz owe zasady jest tylko sztucznym podziałem językoznawców, który nie służy niczemu poza wrzucaniem wszystkiego do odpowiednich szufladek, czasem z lekceważącym komentarzem w stylu "Bajka dla dzieci..." A więc Krasicki był naprawdę miernym pisarzem ;) Swoją drogą tak popularna i wychwalana J. K. Rowling serią o Potterze zupełnie mi nie przypadła pierwszymi tomami. Te najlepsze w (uwaga... trudne słowo ;) ) septalogii to moim zdaniem dwa ostatnie, ale nie o tym miało tu być więc nie rozwinę wątku dlaczego tak uważam.
blanca napisał/a:
Powiesc natomiast, to juz wiekszy kaliber - duza ilość bohaterów,
wielowatkowść, bogata fabuła...
Czyli coś co nie jest realne do osiągnięcia w takiej formie jaką tu widzimy. Czemu? Bo nie pisze tego jedna osoba! Czy potrafisz zrozumieć, że ja i Kalia nie kontaktujemy się poza forum? Że każde z nas ma zupełnie inną wizję poprowadzenia fabuły, która w każdej chwili może polecieć w drzazgi bo drugi autor tak poprowadzi wątek, że pryska to jak bańka mydlana i w takiej sytuacji zmienia się całkowicie koncepcja dalszego rozwoju sytuacji bądź próba nagięcia jej tak by wróciła na dawne tory, które nam, czyli drugiemu piszącemu, odpowiadają. Czy znasz jakąś książkę mającą więcej niż jednego autora, który nie konsultował z innymi przebiegu całości? Sorry, ale poza opracowaniami zbiorowymi pod kierownictwem nie istnieją takowe i to co z Kalią tu tworzymy jest swego wyjściem poza tradycyjną literaturę, a więc i sztywne jej ramy, które tu chcesz zastosować, zwyczajnie nie mają zastosowania. Można na to jedynie patrzeć z punktu widzenia poprawności językowej, czyli mógłby to oceniać prof. Miodek :P
blanca napisał/a:
A czytanie opowiadania? To zajecie na jeden strzal! SIadasz,
bierzesz do ręki, czytasz. Albo Ci sie podoba, albo nie. Albo zostaje Ci w głowie. albo ucieka. O ile oczywiście, uda Ci sie je przeczytac w calosci.
Dlatego to jest "inne opowiadanie". Z samej swej istoty nigdy nie będzie ani jednym ani drugim. Na powieść za krótkie, zbyt ubogie, zbyt (tu sobie wpiszcie co chcecie :D ). Opowiadanie też z tego żadne bo jak miałoby być nim skoro fabuła jest wiecznie w rozwoju. Nawet nie może to być nazwane opowiadaniem z fabułą otwartą :)
blanca napisał/a:
Przy okazji omawiania XX-lecia na polonistyce wykladowcy z gory zastrzegaja...
To jest właśnie pułapka w jaką wpadają ludzie na studiach humanistycznych. "Wykładowca taki a taki powiedział to i to...". Studia humanistyczne powinny rozwijać samodzielne myślenie a obecnie kończy się to przejmowaniem zdania wykładowców bo inaczej oblewa się egzaminy z danego przedmiotu, czego jesteś poniekąd dowodem. Za to właśnie kocham matematykę i nauki ścisłe. Tutaj możesz doprowadzić wszystko do wszystkiego. Do dziś pamiętam minę swego profesora z fizyki na politechnice gdy doprowadziłem do sytuacji, że tangens dowolnego kąta równa się jego cotangensowi wyprowadzając wzór matematycznie. Profesor 10 minut sprawdzał każdą linijkę, każdy wzór... I nie znalazł pomyłki bo jej nie było po prostu. Doprowadziłem do sytuacji niemożliwej w matematyce w sposób czysto matematyczny :) Wszystko dlatego, że zrobiłem samodzielne obliczenia, których w opracowaniach nie ma lub są podane gotowe. Literatura jest dla mnie więc ubogą krewniaczką prawdziwej królowej nauk. Ograniczona schematami, kanonami w pełni sztucznymi. Tymczasem każde twierdzenie w matematyce można wyprowadzić nie posiadając nawet danych, a zamiast nich używając literałów. Równie dobrze mogę tutaj udowodnić każdemu, że 2+2=5 lub że koło jest kwadratem, choć dla wielu to całkowita abstrakcja bo przyjęli to na wiarę w podstawówce. Tak właśnie traktuję polski. Jest grupa ustalająca zasady i kto ich nie przestrzega jest wyrzutkiem, choć pokolenia następne mogą go okrzyknąć geniuszem, jak było choćby z Norwidem. Nieprawdaż pani polonistko? Okrutne, ale prawdziwe. Dlatego filologia jakiegokolwiek języka to dla mnie bezsens podobnie jak kierunki historyczne :) Oba są tworami tak subiektywnymi jak tylko mogą być nauki oparte o coś co jest tylko w sferze domysłów i pewnych ustaleń grupy noszącej miano autorytetów danej dziedziny. Teorie Kopernika przyjęto w gronie naukowym i miał poparcie w nim, lecz Kościół chciał go spalić na stosie. Newton ogłosił swe prawa, które można było udowodnić, to samo z Einsteinem. A w literaturze? Jeśli piszesz nie tak jak autorytety to piszesz źle, niegramatycznie, nie masz stylu określonego itp :) Rozumiesz dlaczego krytyka literacka tak mało jest istotna dla mnie? Bo jest oparta na tak kruchych podstawach teoretycznych, że byle zefirek może je strzaskać :) I nie ubliżam tu Tobie osobiście, ale wskazuję na to jak nietrwałe jest to co uznajesz za pewnik. Sam mam świadomość tego, że w każdej chwili w dowolnej nauce ścisłej może zajść rewolucja wynikła z powstania tezy na miarę Teorii względności. Tyle, że jej podstawą będzie ta sama matematyka jaką znam i będzie to dla mnie do udowodnienia przy wiedzy jaką posiadam obecnie, nie odwołując się do tworzenia nierealnych tworów, sztucznych podziałów, których nie potrafię udowodnić. Czy wiesz, że niektóre z postulatów wynikające z tego, co Einstein zawarł w swoim twierdzeniu, zostały potwierdzone dopiero kilkadziesiąt lat po jego śmierci? Część nadal czeka na potwierdzenie, a żeby było śmieszniej to natura tak się z naukowcami bawi, że pewne rzeczy się z nią nie zgadzają i najprawdopodobniej ta jakże wybitna teoria jest tylko szczególnym przypadkiem jakiejś większej. Tak samo jak twierdzenia Newtona są tylko szczególnym przypadkiem Teorii względności dla bardzo małych prędkości. W porównaniu do prędkości światła nawet kilkukrotna prędkość dźwięku jest bowiem mikroskopijna a co dopiero ileś tam kilometrów na godzinę :) Ale jako polonistka zapewne nie zgłębiałaś się w nauki matematyczne by wiedzieć takie rzeczy bo to "nie Twoja bajka".
Krytyka też powinna mieć pewną akceptowalna formę ale spojrzałaś na forumowiczów jak nauczycielka polskiego na uczniów podstawówki i tak samo potraktowałaś. A tymczasem nie masz wcale podstaw by uznawać się za autorytet dla kogokolwiek. Miałem już nauczycieli wielu w swoim życiu i naprawdę niewielu szanuję. Nie dlatego, że byli ostrzy czy nieuczciwi, ale dlatego, że nie potrafili przekazać czegoś o czym uczyli w sposób właściwy. Szanuję swoją germanistkę z liceum choć nie miałem nigdy na koniec roku więcej niż 3, a to tylko i wyłącznie raz w klasie maturalnej, bo mimo braku kontaktu z językiem niemieckim przez ponad 6 lat potrafię porozmawiać w tym języku spotkawszy na ulicy Niemca. A wchodząc na oficjalną stronę gry, na forum której tu piszemy, potrafię przeczytać co na niej nowego. Szanuję matematyczkę z liceum bo potrafiła tak nauczyć największego głąba swego przedmiotu, że maturę bez niczyjej pomocy zdawał na czwórkę! Tylko jedną polonistkę szanuję, mimo że w mojej szkole jest jedną z najbardziej nielubianych przez uczniów A dlaczego? Bo obecni nie potrafią zrozumieć jej postępowania, które w pewien sposób narzuca im podzielne myślenie. Pozwalała rozwinąć uczniom skrzydła na polskim. Dla niej nie było kanonem to czego się nauczyła sama ale słuchała co mówił uczeń. Jeśli opracowywaliśmy jakiś wiersz, to mieliśmy pełną swobodę interpretacji, nie ograniczanej tym "co miał na myśli autor pisząc to?". Niestety takich nauczycieli jest niewielu a swoją krytyką ewidentnie wskazujesz, że do nich także nie będziesz należeć, bo nie potrafisz się wyzwolić z jarzma myślenia Twych wykładowców i postulowanych przez nich autorytetów. To tak jakby być wuefistą i umieć przepłynąć tylko 2-3 długości basenu. A takich też znam xD To jest wada każdego nauczyciela. Nawet w życiu prywatnym nie potrafi być człowiekiem normalnym tylko chce pouczać innych, według niego, niedouczonych.
blanca napisał/a:
Wy - autorzy nie daliście mi pretekstu, zebym spróbowala. A powinniscie mi przedstawić wizję pieknej teczy, na koncu ktorej jest garnek ze zlotem i namówic mnie, zebym szla dalej. I co najwazniejsze - przekonac, ze ta podróż mi sie opłaci. A Wy zrobiliście wszystko na odwrót.
Dlaczego miałbym z Kalią to robić? By zaspokoić czyjeś bliżej nieokreślone pragnienia? Przepraszam, ale to nie jest forum dla estetów czy fanów literatury tylko miłośników pewnej gry, którym nie zależy na tym by trzymać się zasad jakichkolwiek poza tą, że ma to im sprawiać frajdę, oderwać trochę od szarej codzienności. I o to właśnie w tym chodzi. Jeśli spodoba się komuś to co robimy to dobrze, jeśli nie to nie będę uważał się za przegranego. Myślę, że Kalia patrzy na to podobnie. Poza tym sama napisałaś, że Tolkiena krytycy uznawali za grafomana a czytelnicy kochali. A to Ci drudzy wynieśli jego książki do rangi klasyki literatury fantasy mimo zgrzytania zębów tych pierwszych. Swoją drogą sam Tolkien był językoznawcą (literatura staroangielska, wykładał ją w Oksfordzie z tego co pamiętam) i świat jaki stworzył to pomieszanie mitologii kilku państw oraz ujęcie ich w nowe universum, które zdaniem wielu krytyków ma swoje odbicie w jego własnych losach. Przykro mi to pisać ale takie rzeczy to osoba średnio rozgarnięta potrafi na kolanie wymyślić i nie potrzebuje do tego dyplomu literaturoznawstwa :P Sam czytałem jego kilka dzieł i wcale trylogii nie uznaje za jego największe osiągnięcie. Ma znacznie większe zasługi jako tłumacz niż pisarz, ale tego akurat wiele osób nie wie nawet. Cóż… Ich strata. W języku polskim są nawet dostępne przekłady. Ale wiecie jak to jest. Tłumaczenie z chińskiego na polski używając japońskiego ;) Stąd tylko oryginał i pierwsze tłumaczenie jest najbardziej zgodne bo reszta zazwyczaj korzysta z pierwszego przekładu nie sięgając do pierwowzoru.
blanca napisał/a:
Poza tym, nie wiem ile osób finalnie pisalo ten tekst, ale wszyscy macie problemy z interpunkcja. Spore problemy.
Polonistka bez znajomości czytania tekstu ze zrozumieniem. Nie sądziłem, że przyjdzie mi dożyć tej chwili. Ech. Jeśli tak dalej będzie postępowało to za 15-20 lat będą polskiego w szkole uczyli analfabeci :/ Kobieto czy widzisz jak dokładnie są podpisane posty? Pierwszy - MatiegoPK, późniejsze są już opatrzone nickami tylko dwóch osób: Kalii i moim. Czy naprawdę tak trudno liczy się do trzech?
blanca napisał/a:
No i naduzywacie wielokropka, co daje poczucie bezcelowej retardacji.
Wiesz, że używanie słownictwa dla większości tu czytających, bo chodzących zazwyczaj do gimnazjum, niezrozumiałego sprawi, że uznają Cię za przemądrzającą się, a wśród starszych lub rówieśników wywoła tylko uśmiech pobłażliwości? To nie forum polonistyczne przypominam po raz kolejny. Poprawność językowa (w tym interpunkcyjna) powinny być jak najbardziej przestrzegane, ale co innego rażące błędy (czemu co drugi osobnik tłumaczy się zaburzeniami na tym tle mówiąc, że ma odpowiedni papierek na to do okazania? ) a co innego niechlujstwo (popatrz na to w jaki sposób napisałaś tę krytykę, a jak piszą osoby stale tu przebywające, które na nią odpowiedziały) lub zwyczajne pomyłki, o które w języku polskim naprawdę nietrudno w interpunkcji. Bo wiele w niej wyjątków od reguł. Sam przyznaje się do tego bo to było moją bolączką już od podstawówki. Z ortografią nie miałem większych problemów (startowałem z różnymi rezultatami w wielu konkursach, w tym ogólnopolskich) ale interpunkcja zawsze u mnie kulała. Ten przecinek to tutaj, tam czy może go wyrzucić?
blanca napisał/a:
Domyślam sie, ze praca zespołowa dawała wam wiele radości. No i zapewne poczucie przynaleznosci do swojego rodzaju bohemy.
Radości? Tak. Z robienia czegoś innego niż w codziennym schemacie. Przynależności? Do czego? Jedynie do tego forum. Nie znam Kalii osobiście, nie mam jej numeru gg, maila czy jakiejkolwiek formy kontaktu poza tym kawałkiem przestrzeni netowej. Nie wiem co robi, kim jest, jak wygląda, co lubi. Nie wiem nic poza tym co napisze sama tutaj. Wysnuwanie jakichkolwiek wniosków tego typu uznaję po prostu za śmieszne i próbę zastosowania chwytów psychologicznych, do jakich nauczyciele są zresztą skwapliwie przygotowywani w ramach swojej nauki, w celu roztoczenia aury przejrzenia innych oraz ich motywów na wylot :) Znam je bo sam, w oczekiwaniu na pociąg z miasta w jakim się uczyłem do miejsca zamieszkania, uczęszczałem zupełnie dobrowolnie z kolegami (a raczej zamiast niektórych z nich xD ) na zajęcia z przedmiotów w studium nauczycielskim, w tym psychologię. A tutaj widzę całkiem ładny przykład takowych zagrań :) Jak widzisz, a raczej czytasz, ich zastosowanie wobec mnie, nawet w sposób nieświadomy i bezwiedny dla Ciebie (bo wyuczony) nie może działać na kogoś, kto sam je zna bo też się o nich uczył :) Powiem tylko tyle, że prowadząca ćwiczenia z psychologii przez cały okres uczęszczania mnie i bardzo aktywnego uczestnictwa w nich, nie zauważyła, że na liście figurowałem niemal co zajęcia pod innym nazwiskiem i za każdym razem się za kogoś innego podawałem bez mrugnięcia okiem. Co śmieszniejsze to kiedyś mnie wzięła na bok i powiedziała, że u mnie na koniec semestru to ona piątkę widzi :) Bo z twarzy mnie kojarzyła, ale nie wiązała z tyloma nazwiskami jeszcze. Tak więc nawet tacy jak oni mogą być ofiarami manipulacji jeśli za bardzo wierzą w swoje możliwości i umiejętności. A ja mam akurat na to wyczulony "nos", bo nie lubię być manipulowany jeśli na to sam nie pozwalam.
blanca napisał/a:
A retardacja sprawdza sie jedynie w eposach i powiesciach o wartkiej akcji. Wasza fabuła wlecze jak lokomotywa prowadzona przez pijanego motorniczego, wiec nie ma powodu, zeby jeszcze bardziej ja spowalniac.
Jeszcze niedawno sama pisałaś o łamaniu zasad gatunkowych. Że niby coś jest dobre w eposie to należy tego unikać w opowiadaniu? Gdzie tu więc łamanie zasad? Sam uważam nadmiar wielokropków za zły, ale nie dlatego, że spowalnia to cokolwiek, lecz dlatego, że to się zwyczajnie źle czyta. W pewnym momencie bowiem ma się wrażenie, że wodząc wzrokiem po fragmencie jest więcej kropek niż liter. A tego nie toleruję niezależnie od formy literackiej. Nie jestem ślepy i Braille'a nie mam się zamiaru uczyć :P
blanca napisał/a:
nieudane próby stylizacji jezyka, naduzywanie ( bezsensowne ) archaizmów ( albo słów, które miały brzmiec jak archaizmy )

(sarkazm - on)Taaaak... Wybitna polonistka oświadczyła, że chłop w epoce feudalnej powinien wypowiadać się jak szlachcic.(sarkazm - off) Jak brzmi pierwsze (według historii) polskie zdanie. Tak... To z "bruszaniem" i "poczywaniem" :) Może mi powiesz, że szlachta wtedy też takim językiem się wypowiadała oficjalnie? A może jednak "językiem urzędowym" była łacina? To czyste czepianie się, ale chce Ci pokazać, że konwencje to efekt zastosowania się autora do pewnych okoliczności, które jego zdaniem, są bardziej uzasadnione logicznie niż gramatycznie czy stylistycznie. Purystom nie musi się to podobać, ale gdyby ktoś wrzucił czysty tekst staropolski to nie byłby on zrozumiany przez nikogo poza znawcami języka staropolskiego. I stąd archaizacje oraz stylizacje na niego poprzez choćby odwracany szyk zdania czy łamanie zasad gramatyki współczesnej. Bo co o niej wiedzieć mógł niepiśmienny chłop? Czy naprawdę ścisłowiec musi humanistce tłumaczyć zastosowane przez niego wybiegi językowe? Może dla odmiany kiedyś mnie jakaś humanistka nauczy listy rozkazów procesora Pentium IV :lol:
blanca napisał/a:
brak ciągłości linearnej tekstu, nieproporcjonalnie dlugie opisy, notoryczne powtórzenia, literówki...
Każdy ma swoją wizję tego opowiadania. Kalia woli fabułę popchnąć, a ja lubię krążyć i w szczegóły się zagłębić. Zresztą moje wielokrotnie złożone zdania doprowadzały do szewskiej pasji niemal każdą polonistkę :P Choć inni widzieli sens po przeczytaniu ich to oczywiście zawsze miałem uwagę na marginesie "Styl!!!" ;) A to jest rzecz tak subiektywna, że niemożliwa do ocenienia. Jedyne co można oceniać to wspomniane przeze mnie: ortografię, interpunkcję, gramatykę. Stylistyka nie należy do nich. Jeśli moje zdanie wielokrotnie złożone spełnia normy gramatyczne to jest prawidłowe i nic nikomu do tego, że tak lubię pisać :) To jest właśnie mój własny, wypracowany styl, który pozwala mi, w pewnych sytuacjach, zagubić w gąszczu słów czytającego bez zrozumienia. By zrozumieć mnie w pełni, trzeba zazwyczaj przystanąć i przeczytać kilkukrotnie tekst. Zapytać może ktokolwiek Raen, która zna mnie najlepiej z tutaj piszących, jak trudno mnie właściwie zrozumieć, nawet stojąc twarzą w twarz. Nawet ona nie wie wielokrotnie co kryje się za moimi słowami dopóki nie powiąże ich z pewnymi sytuacjami. A i tak zazwyczaj wyczuwa je bardziej intuicyjnie niż udaje jej się pewne niuanse wyłapać.
blanca napisał/a:
Moze sie czepiam, ale skoro juz sie publikuje swoje "dzielo" to dobrze jest je najpierw przeczytac, wyłapać błedy, dopracować
Swoje posty z kategorii "za długie, nie czytaj jeśli nie musisz(nie chcesz)" sprawdzam nie tylko pod kątem błędów ortograficznych kopiując do dowolnego edytora tekstu ze sprawdzaniem pisowni, co powinno być rozsądnym minimum. Dla mnie pisanie takich to zabawa, ale w przemyślany sposób. Ten już piszę ponad 3 godziny zamiast choćby chwycić się za bardzo ciekawą książkę historyczną o pilotach Dywizjonu 303 (Lynne Olson i Stanley Cloud - "Sprawa honoru"). Ale lubię bawić się w szczegóły bo taką mam naturę. Poznać system by móc go wykorzystać z korzyścią dla siebie, by pracował dla mnie ;) Tego humaniści chyba nigdy nie zrozumieją :P A potem narzekają, że są zawaleni gdy ścisłowcy mogą leżeć do góry brzuchem. Bo zanim się za coś zabiorą to trzy razy pomyślą i znajdą wydajniejsze rozwiązanie. Za to potem ścisłowcy się wkurzają gdy wyraźnie się napisze, że ma być "a" lub "b" a humanista w roztargnieniu wybiera "d" :) Sorry, ale do tej pory gdy komuś pomagałem to działało zawsze w ten sposób. Problemy w informatyce polegają nie na tym, że coś ma działać (bo wtedy nie byłoby problemu - działa i tak zawsze), ale na tym, że ma działać prawidłowo, nawet obsługiwane przez kompletnego idiotę :) Tych niestety nie brak, więc i błędów się nie pozbędziemy nigdy.
blanca napisał/a:
Bo inaczej czytelnik moze sobie pomyśleć, ze autor go nie docenił.
Jako polonistka wiesz pewnie, że jest taka kategoria pisania rzeczywiście. Wtedy piszący kpi z czytelnika/widza pokazując mu największy kicz i drwiąc z tego, że właśnie jest czytany/oglądany. Jest to najbardziej ryzykowny zabieg bo zazwyczaj kończy się ogólnym potępieniem i uznaniem za tego "od siedmiu boleści" a jego dzieło ląduje gdzieś na listach najgorszych w danym gatunku :) Poza tym samo założenie tego tematu nie miało na stworzenie czegoś wybitnego. To miała być historyjka, zlepek myśli wielu osób i przez to nie do ocenienia jako twór zmutowany. Poza tym spójrz na to co napisałaś "autor go nie docenił". Znów złapałaś się w schemat, polegający na widzeniu tylko jednego twórcy dla jednego utworu. Dlatego właśnie nikt nie przejmuje się tutaj tym o czym napisałaś jako wadach, bo z założenia samego one musiały być. Nie stworzysz jednolitego stylistycznie, gramatycznie i fabularnie utworu literackiego przy więcej niż jednym piszącym. To jest po prostu nierealne w sytuacji gdy żaden z nich nie komunikuje się z innymi. Dlatego właśnie przyjąłem rolę raczej małego wpływu na fabułę koncentrując się na drugim planie, choć posuwam także i ja ją dalej. Gdybym i ja swoje pomysły na jej rozwinięcie zaczął dorzucać nagminnie wyszło by kompletne dziwactwo bo żaden nie przepchnąłby swoich pomysłów lub byśmy nawzajem je sobie torpedowali co skutecznie zniszczyłoby wszystko co pozostało jeszcze ciekawego. I dlatego właśnie pozostała wspomniana przez Ciebie w naszym krótkim tekście indywidualność. Nie walczę z Kalią o kierowanie fabułą. Ona pisze jedno a ja drugie i rzadko wchodzimy sobie w paradę.
blanca napisał/a:
Podobno prawdziwa sztuka krytyk sie nie boi.
A co jest sztuką? Bo ja nie potrafię tego powiedzieć w sposób obiektywny. Nie rozumiem dadaizmu, pop-art jest dla mnie kpiną, utylitaryzm trudno jakkolwiek sztuką nazwać. A przecież to wszystko mieści się pod tym jednym pojęciem :/ Nie dlatego, że jestem znieczulony na piękno, ale dlatego, że widzę i inaczej je definiuję. Czy przez to gorzej? Czy przez to jestem gorszy bo mam zdanie inne niż "uznane autorytety"? Czy jeśli autorytet powiedziałby Ci, że ogień Cię nie oparzy to wsadziłabyś w niego dłoń czy może pomyślałabyś sama, że to bez sensu? Właśnie na tym opieram swoje myślenie. Nie na powielaniu innych wzorców tylko na rozsądnym ich używaniu oraz wzbogacaniu własnymi. Trzeba chcieć eksperymentować. Niedawno na X-Fire choćby dawałem Cassidy przepis na moje tego typu jedzenie xD Bo lubię się bawić wieloma rzeczami, nie tylko językiem polskim :)
Cytat:
Zdaje sobie sprawe, ze rany zadane krytyką ( zwlaszcza sluszna ) - dlugo sie goja.
Zależy na kogo ta krytyka trafia. Jeśli na gruboskórnego typa to może go tylko połaskotać trochę. O ile się uda choćby tylko to ;) Jestem typem osoby bardzo lekko podchodzącej zarówno do innych jak i do siebie. Naprawdę niewiele rzeczy potrafi mnie zranić a jeszcze mniej mi dopiec. Twoja krytyka, jakkolwiek momentami słuszna, jest dla mnie jednak ogólnie chybiona ze względu na oderwanie jej od okoliczności o których wspomniałem, a których Ty nie wzięłaś zupełnie pod uwagę choć były one jednymi z bardziej istotnych czynników mających wpływ na kształt tego co w tym temacie się tworzy. Bo nie zarzuciłem tego jak myślą niektórzy. Chcę jednak tym razem wyjść nieco z fabułą do przodu bo zaczynam się domyślać jak chce to rozegrać Kalia. A ja mam zamiar troszkę te plany... spotęgować ;)
blanca napisał/a:
Joasia - Twoje wypowiedzi utwierdzaja mnie tylko w przekonaniu, ze reforma edukacji była błędem. Masz 15 lat i nie znasz proporcji: wstep-rozwiniecie-zakonczenie...
Bez urazy, ale póki co patrzy ona na część tego co już jest, jak na wstęp do nieco dłuższego opowiadania, tyle że rodzącego się wolno. Przyjęła więc postawę moim zdaniem bliższą rzeczywistości niż Twoja. Dla Ciebie bowiem to już definitywny jego koniec :] Przynajmniej tak można wywnioskować z tego co piszesz. Sama oceń więc kto się powinien śmiać z kogo, bo jak dla mnie to patrzysz z góry na kogoś, kto lepiej niż Ty ocenił realia choć jest młodszy od Ciebie o jakieś 10 lat. Nie daję Ci więcej niż 25, bo gdyby było inaczej potrafiłabyś spojrzeć inaczej niż z wyższością i pewną pogardą dla znacznie młodszych od siebie. Nawet wujek RobiX, mimo iż grubiański i bezczelny w wypowiedziach, to potrafi się do nieletnich ustosunkować (bez aluzji mi tu xD ) znacznie lepiej. Ma mimo swego dość wulgarnego zachowania (i nie mniej wulgarnych wypowiedzi ;) ) więcej szacunku dla młodszych od siebie. Nie masz nawet podstaw sądzić, że bronię tu jej bo ją rzekomo znam. Nie mam z nią jakiegokolwiek kontaktu pozaforumowego (na forum nie wymieniliśmy żadnego PW) i gdybym miał powiedzieć wprost to jest nieco dziecinna w zachowaniu czasem. Tyle, że bezpodstawnie teraz się z niej śmiejesz, więc jako osoba na poziomie większym niż pierwotniak, nie widzę powodu by się za nią nie wstawić.
Kalia napisał/a:
Jestem z zamiłowania (i być może w przyszłosci również zawodu) informatykiem
No proszę... Czego ja się dowiaduję :P Informatycy wszystkich miast - łączcie się xD RobiX... Ale nie w ten sposób!!! xD Łapy precz :P
Kalia napisał/a:
Jest to zwyczajne, amatorskie opowiadanie napisane na zmianę przez dwoje ludzi, stąd może wynikać niespójność i drobne nieścisłości w fabule, ale bynajmniej nie jest to praca zakrojona na większą skalę.
Nie napisane, tylko wciąż pisane :) A to jakie będzie ostatecznie zależy tylko od naszych chęci, czasu i ewentualnych kolejnych autorów :)
Raen napisał/a:
Wiem, że swego czasu nie stronił od tego trunku.
Pamiętny Bolków 2006... Wpadanie do basenu na autopilocie, poznawanie każdego kraju europejskiego w jednym miejscu, pięć dni nieskrępowanej zabawy w gorące dni i nie mniej gorące noce, kąpiele o 3 nad ranem, spanie zmianowe (gdy jedni się kładli to drudzy wstawali się bawić).
Raen napisał/a:
Przysłał mi kiedyś nawet zdjęcie całkiem sporej flaszki znajdującej się między udami kobiety.
Tak. Moja koleżanka… Znaczy obie koleżanki :> Jedna o pojemności 0.7l a druga o pojemności 1.0p (RobiX... właśnie wymyśliłem nową miarę pojemności). Jedna to 0.7 litra a druga to 1.0 ptak xD Drugą trzeba jeszcze znormalizować :lol: Jako że to forum ma władzę zwierzchnią to proponuję jako wzorzec tej miary ptaka Sheia xD Żeby nawet pasowało do tematyki to można przyjąć nazwę Shei’s Birmie czyli 1.0 SB xD Tylko czy poda on tu gabaryty? xD

Raen napisał/a:
z tego co się orientuję thek nie ma żadnych zapędów artystycznych. Po prostu robi to co lubi lub to na co ma ochotę
Nie posiadałem jakichkolwiek talentów pisarskich co oświadczam wszem i wobec :) To co powstawało było efektem wynaturzenia tego braku do minus nieskończoności co owocowało dwoma minusami, a te jak wiadomo dają razem plus :P Innymi słowy gdy mnie coś w dekiel porządnie trzasnęło i widziałem wszystkie możliwe gwiazdozbiory, zbierało mi się na pisanie :) A tak poważnie to pisałem zazwyczaj w pociągu, dla siebie, gdy nie miałem co robić. Można powiedzieć, że rzemieślniczo powstawały opowiadanka wtedy. Zapisywałem luźne pomysły, które potem łączyłem w większe partie. Rzadko miewałem przebłyski jeśli o to komuś chodzi. Sporadycznie pomysły na jakiś wątek czy zakończenie. Cała reszta to mało interesująca dłubanina w gramatyce języka polskiego :) W żadnym wypadku nie jestem literatem (litra wódki na łeb nie wypiję... do 0.7 jednak dojdę xD ) choć był okres, gdy poświęcałem temu wiele czasu. Właśnie z tamtego okresu jest "Panaceum?", także na tym forum zamieszczone.
Raen napisał/a:
thekowi ciężko idzie pisanie, a raczej ciężko mu się wziąć za nie. Biedak ma tyle na glowie :lol:
To prawda. Nie mam głowy ostatnimi czasy do pisania czegokolwiek :( Niektórzy z tego powodu są bardziej pokrzywdzeni niż możecie przypuszczać. Za opowiadanie tutaj będące wezmę się niedługo bo mam chwilkę wygospodarowaną na nie i kilka pomysłów luźnych w głowie ;) Kotka będzie żyć, tylko nie wiem jak się będzie czuć po zmianach w swoim małym światku :] I nie będzie to wcale spowodowane przeżytym atakiem :P Jak już napisałem w tym poście... pewne drobiazgi się spotęgują ;)
 
     
RobiX 


Wersja gry S1: UW: 2.28
Dołączył: 18 Lip 2007
Posty: 306
Wysłany: 2008-01-31, 13:28   

zaraz Wam je*ne po oscie za pisanie nie na temat i to jeszcze jakie "wensze" wala xD
 
     
Mika 



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wiek: 41
Dołączyła: 28 Paź 2007
Posty: 23
Skąd: Trójmiasto
Wysłany: 2008-01-31, 13:59   

:lol:
a tak BTW, to te "zjadliwe krytyki" lepiej się czyta niż opowiadanie :P :lol:

Pozdrawiam
Ostatnio zmieniony przez Mika 2008-02-02, 21:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
thek
[Usunięty]

Wysłany: 2008-01-31, 20:32   

Krytykę napisać każdy potrafi, ale z jej obroną już bywa różnie :) Nie wiem czy blanca odpowie tutaj czy nie i szczerze to mało mnie to obchodzi. Napisałem co myślę i każdy się może do tego ustosunkować, podjąć wymianę zdań czy cokolwiek mu sie podoba. Szanuje krytykę, ale ona też musi być odpowiednia, a akurat ta forumowiczka pokazała wyraźnie, że opowiadanie potraktowała "po łebkach". Widać to po wypowiedziach, które byłyby inne gdyby zwróciła uwagę na to co czyta. Pokazała tylko, że skrytykowała dla samej krytyki, oderwała pewne fragmenty od całości i dość pobieżnie "zanalizowała", potraktowała całość z wyższością nauczyciela choć czytała bardzo wybiórczo a już pewne fragmenty na początku zupełnie bez zrozumienia tego co było napisane. Dla mnie taka krytyka jest delikatnie mówiąc niepoważna a już w żadnym wypadku nie da się o niej powiedzieć miarodajna (przynajmniej dla mnie). Zwłaszcza gdy uważa się ktoś za osobę na poziomie i z odpowiednią wiedzą to trzeba potrafić to pokazać. Chyba jako humanistka zdążyła już zrozumieć tę prostą zasadę -> By być zrozumianym trzeba się odzywać w języku zrozumiałym dla rozmówcy. Niby dlaczego na stronie głównej tego portalu jest słownik skrótów i pojęć sacredowych? Dla żartu? Dlaczego ludzie nie rzucają tu terminami łacińskimi czy z greki (choć to drugie ma uzasadnienie bo w tym języku są teksty na grafikach w Sacredzie jeśli ktoś się przyjrzy)? Troszkę mniej chełpliwości. Są tu osoby na pewno starsze i znacznie lepiej wykształcone, a także z większym bagażem doświadczeń życiowych i tego typu zachowanie nie jest bynajmniej przez nich widziane jako oznaka kultury. I wcale nie trzeba się zniżać do poziomu troglodyty by z nim porozmawiać, ale tego typu wiedzy nabywa sie z wiekiem rozmawiając z najróżniejszymi ludźmi, a nie siedząc w gronie znajomych tylko. Ja mam to szczęście, że jestem za granicą i mam taką mieszankę kultur, narodowości, iż w zasadzie nie mam powodów by na brak w tym względzie narzekać. No może poza netsami ;) Akurat Glasgow ma niechlubny tytuł najniebezpieczniejszego miasta w Europie gdy mowa o atakach nożami. Nie ma dnia by kogoś nie pocięli.
Ostatnio zmieniony przez 2008-01-31, 22:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
ssayan 



Wersja gry S1: UW: 2.21
Wiek: 32
Dołączył: 16 Lip 2007
Posty: 213
Skąd: LBN
Wysłany: 2008-01-31, 22:06   

thek, po pierwsze nie na temat, chyba sie pogubiles, po drugie- przy calym szacunku dla Twojej wiedzy technicznej pisarz z Ciebie zaden a to opowiadanie- wierz mi- nie ma drugiego dna.
thek napisał/a:
opowiadanie potraktowała "po łebkach"


Po trzecie
thek napisał/a:
Ja mam to szczęście, że jestem za granicą

wiec skad "pieklo->Glasgow"

thek napisał/a:
Krytykę napisać każdy potrafi

ale nie kazdy potrafi ja zrozumiec i sie do niej ustosunkowac

thek napisał/a:
Ja mam to szczęście, że jestem za granicą i mam taką mieszankę kultur, narodowości, iż w zasadzie nie mam powodów by na brak w tym względzie narzekać. No może poza netsami Akurat Glasgow ma niechlubny tytuł najniebezpieczniejszego miasta w Europie gdy mowa o atakach nożami. Nie ma dnia by kogoś nie pocięli.

jak to sie wogole ma do tematu? moze lepiej napisz biografie :wink: Tyle ode mnie :P
_____________________________________________________________________
"W razie braku talentu nie wystarczy bić na alarm, trzeba bić po gębie."
 
     
Shei 
Rest in Pieces



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: ZE: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: FE
Platforma S3: PC
Wiek: 33
Dołączył: 09 Lut 2007
Posty: 2856
Skąd: Zawiercie
Wysłany: 2008-02-01, 00:23   

ssayan, to opowiadanie nie jest i nigdy nie było pisane na jakieś studia polonistyczne, by przedmiot zaliczyć lub na jakiś ogólnokrajowy konkurs literacki, a Ona je właśnie tak krytykuje i ocenia. Było ono pisane "for fun", jednym się mogło spodobać, innym nie, ale to nie znaczy, że jak się komuś nie podoba, to może tak wytykać paluchami wszystko, tym bardziej biorąc pod uwagę to, że pisało je kilka osób, to ta jej krytyka i argumenty są dla mnie śmieszne w tym przypadku. Po drugie, krytykować każdy głupi może, jak jest taka mądra, to niech sama napisze opowiadanie, które my ocenimy i skrytykujemy, a wtedy zobaczymy czy nam wszystkim się spodoba, bo z jej krytyki wynika, że można zaspokoić wszystkich, a autorzy się po prostu nie postarali. Ja uważam, że wszystkim się dogodzić nie da, no ale wnioskuję z krytyki, że blanka tak potrafi, to niech pokaże, jak powinno wyglądać opowiadanie. Już pominę fakt, że powinna je pisać w minimum dwie osoby, a najlepiej w więcej niż dwie, z którymi nie ma kontaktu innego niż forum oraz nie kontaktować się na PW z nimi, odnośnie tego opowiadania. Wtedy byłoby sprawiedliwie, bo Ona chyba nie rozumie, że im więcej autorów do takiego przedsięwzięcia, to tym bardziej "rozpizgane" będzie opowiadanie, bo każdy pisze po swojemu i tak jak jemu się podoba, stylem jakim potrafi pisać lub jaki preferuje. Czyli delikatnie podsumowując, nie ma takiej możliwości, by większa liczba autorów napisała opowiadanie, które nie podpada jej powyższej krytyce. Nawet gdyby zebrała znanych autorów, to nie da rady napisać jednolitego opowiadania, bo "każdy ma swój styl pisania i pomysł na kolejne części różni się u każdego z nich", więc nie wyjdzie wszystko tak dobrze, jakby pisał je jeden autor.

Celem tego tematu było napisanie forumowego opowiadania, bez limitów autorów biorących w nim udział. Po prostu każdy kto chciał, mógł coś od siebie dopisać. Wyszło trochę inaczej niż w założeniach i kontynuowały ten temat dwie osoby, pisząc dłuższe kawałki. Nie widzę żadnego powodu na taką nieuzasadnioną i nieprzemyślaną krytykę. O ile można to nazwać krytyką, bo jak dla mnie, to jest to zwykłe czepianie się wszystkiego, a nie żadna krytyka. Jeżeli z niej taka polonistka, to powinna napisać konstruktywną krytykę (chyba wie co to oznacza). Po jej poście wnioskuję, że spodziewała się jakiegoś wybitnego dzieła, które za kilka dni trafiłoby do listy lektur szkolnych, a autorzy dostaliby nagrody Nobla :| Nikt nikomu nie kazał tego czytać, nie podobało się jej, to mogła je po prostu olać, a jak chciała pomóc, to mogła napisać w inny sposób swoje uwagi i refleksje na jego temat. Wtedy może autorów by olśniło i podążając za jej wspaniałymi radami, napisaliby lepiej kolejne części. Ewentualnie się do niego dołączyć i samemu coś dopisać, pokazując im jak to się powinno robić. Taka krytyka to dla mnie wywyższanie się, co to Ona nie jest, a inni są "be" i nic więcej, chciała zabłysnąć polonistka jedna. Czepia się wszystkich błędów w opowiadaniu, tak jakby to opowiadanie do druku już poszło, a sama pełno narobiła ich w swojej krytyce.

Już pokazała klasę, gdy to niby się nas czepiała, że boimy się konkurencji, gdy to forum miało już ponad 3 lata, a jakiś gostek dał linka do pustego forum, z kompletnie nieustawionymi opcjami i działami. I jechała nas za to, że konkurencji się boimy, gdy po ponad tygodniu od założenia tematu, na tamtym forum nic się nie zmieniło i usunąłem linka do tamtego forum z tematu o nim. Jakoś, po pierwsze, nie widzę potrzeby reklamować inne fora o tej samej tematyce, a po drugie, nie widzę potrzeby reklamować inne fora o tej samej tematyce, które są zupełnie puste, z nieustawionymi opcjami, a na dodatek od ponad tygodnia nic się tam nie zmieniło w tej sprawie i nie było widać żeby miało zamiar się cokolwiek zmienić. Miała się tu już nie pokazywać, bo niby to forum "zue i niedoble", a teraz nagle się pojawia i pierwsze co robi, to wali bezpodstawną i śmieszną krytykę tego opowiadania. Później się znowu będzie dziwiła, dlaczego my się jej czepiamy. Jest coś takiego jak pierwsze wrażenie, a Ona nawet w drugim fatalnie wypadła. Ciekawe czy jak pójdzie gdzieś o pracę, to też szefowi podczas pierwszej rozmowy nawytyka, jaki to On ma fatalny gust, że kolor ścian w jego gabinecie jej się nie podoba, jego żona wygląda jak orangutan, a może nawet to, że inaczej by prowadziła ten biznes i że On się nie zna na tym co robi? Na pewno od razu dostanie jego stanowisko i każdy ją będzie szanował...

ssayan, może i nie ma "drugiego dna", ale to nie znaczy, że nikomu się ono nie może spodobać. Osobiście jeszcze nie czytałem go, bo jest trochę czytania jednak, a ja nie zawsze mam czas, więc się nie wypowiem na temat jego struktury :P , ale jeżeli ktoś ma czas, na tyle krytyki, to mógłby równie dobrze się dołączyć i dopisać coś. Po drugie, jeżeli takie pisanie sprawia im przyjemność, to mają pełne prawo kontynuować to opowiadanie, bez względu na to, jakie by ono nie było. Nikt z Was nie ma nakazu czytania go, a zawsze sami możecie się dołączyć i pokazać na co Was stać, przyczyniając się do jego dalszego rozwoju. Bo jak do tej pory, to tylko te dwie osoby próbują je kontynuować i starają się, by coś z niego wyszło. Nie podoba się, nie czytajcie, to nie jest szkoła z obowiązkowymi lekturami.
_____________________________________________________________________

 
     
ssayan 



Wersja gry S1: UW: 2.21
Wiek: 32
Dołączył: 16 Lip 2007
Posty: 213
Skąd: LBN
Wysłany: 2008-02-01, 10:14   

Shei, chyba nie do konca mnie zrozumiales, ja nie opowiadam sie za zadna ze stron, kazdy ma prawo napisac sobie czy to opowiadanie, esej, ksiazke czy co tam chce jak mu sie tylko podoba. I git. Jednak osoba piszaca musi sobie zdawac sprawe ze jakakolwiek publikacja jest wystawiona na ocene czytajacych- pochlebna czy nie. Tak jak kazdy ma prawo pisac tak i kazdy ma prawo krytykowac. Generalnie chodzilo mi o to ze ostatni post theka nijak ma sie do tematu. A wszyscy zbyt powaznie do tego podchodzicie, blanca tez. nie spodobalo jej sie opowiadanie, napisala co o tym mysli i spoko. A tu sie jakas wojna rozpetala. Zarzucacie jej zajadlosc ale teraz to Wy wszyscy najezdzacie na nia wiec cos tu nie tak. Ale podkreslam- nie opowiadam sie za zadna ze stron konfliktu...
_____________________________________________________________________
"W razie braku talentu nie wystarczy bić na alarm, trzeba bić po gębie."
 
     
ssayan 



Wersja gry S1: UW: 2.21
Wiek: 32
Dołączył: 16 Lip 2007
Posty: 213
Skąd: LBN
Wysłany: 2008-02-01, 10:58   

Raen napisał/a:
W takim razie dlaczego bronisz innym ustosunkować się do tej krytyki. Tak jak mówisz każdy ma prawo wypowiedzieć się na ten temat, bo to ogólnodostępne forum

Jesli teksty typu "nie podoba Ci sie to sama napisz lepij" sa zdrowym ustosunkowywaniem sie to ok :wink:

Raen napisał/a:
ssayan napisał/a:
Zarzucacie jej zajadlosc ale teraz to Wy wszyscy najezdzacie na nia wiec cos tu nie tak.

Dlaczego nie tak? Jeśli autorzy opowiadania muszą się liczyć z oceną, co sam napisałeś wyżej, to dlaczego osoba oceniająca ma być lepiej traktowana
Coś tu nie tak


Jesli sie cos komus zarzuca to z zalożenia nie wypada postepowac tak samo :]

Poza tym nie zauważacie zasadniczej kwestii mojego pierwszego posta- thek napisal nie na temat i glownie o to mi chodzilo :|
_____________________________________________________________________
"W razie braku talentu nie wystarczy bić na alarm, trzeba bić po gębie."
Ostatnio zmieniony przez 2008-02-01, 14:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Shei 
Rest in Pieces



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: ZE: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: FE
Platforma S3: PC
Wiek: 33
Dołączył: 09 Lut 2007
Posty: 2856
Skąd: Zawiercie
Wysłany: 2008-02-01, 13:09   

ssayan napisał/a:
Jesli teksty typu "nie podoba Ci sie to sama napisz lepij" sa zdrowym ustosunkowywaniem sie to ok

ssayan, ja już po prostu tak mam, nie lubię jeżeli ktoś pisze taką bezpodstawną krytykę, czepiając się wszystkiego czego się da. Przywaliła taką krytykę, jakby nie do końca wiedziała co przeczytała oraz co ma zamiar skrytykować, więc powinna sama spróbować napisać coś w kilka osób, z którymi nie ma kontaktu. Ocenia je pod złym kątem, tak jakby Kalia i thek wysłali jej to opowiadanie do publikacji i jej zadaniem (jako wydawcy) jest sprawdzić czy się ono nadaje do druku. Można oczywiście dać krytykę, ale powinna być ona uzasadniona, a nie tak oceniać coś, o czym się nie ma w ogóle pojęcia. Też bym tak mógł przywalić podobną krytykę opowiadaniu Galgan'a, że dziwne zdania układa i ogólnie jaki to On "be", przyczepiając się do każdego jednego zdania, nie patrząc na to, że ma dopiero 9 lat. W końcu podjął się napisania go, więc trzeba oceniać jego opowiadanie pod kątem wydawniczym lub studiów polonistycznych prawda? Mogła napisać, co jej się nie podoba lub co wydaje jej się dziwne w nim, tak jak ja to zrobiłem w opowiadaniu Galgan'a, ale porównywanie tego opowiadania do znanych pisarzy i ocenianie go pod takim kątem jest dla mnie bezsensowne. Tak jakby czepiała się wszystkiego "bo może", tak dla zasady. Nie musiała go czytać, a już na pewno nie powinna go oceniać w sposób, jaki to zrobiła. Argumenty typu "brak spójności" lub "rozbieganie stylistyczne" są dla mnie po prostu śmieszne w tym przypadku. Jest to czepianie się na siłę, tak jakby nie do końca wiedziała, że było ono pisane dla zabawy przez kilka osób i miejscami może być niespójne lub różnić się stylistycznie, co więcej, nawet na pewno takie będzie.

Dając taką krytykę, trzeba się liczyć z tym, że inne osoby będą miały jednak coś do powiedzenia na jej temat. Nie oszukujmy się, że tylko Ona ma prawo krytyki wszystkiego i nikt nie może nic o tym napisać. Tobie może się podobać jej krytyka, a ja napisałem tylko moje zdanie na ten temat, że według mnie jej krytyka jest nieuzasadniona i napisana na siłę.
_____________________________________________________________________

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Możesz zmieniać swoje posty
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Możesz załączać pliki na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Powiadom znajomego o tym temacie
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Śledź odpowiedzi w tym temacie
Oznacz temat jako nieczytany

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 1,06 sekundy. Zapytań do SQL: 16