logo



FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
ProfilProfil  Nie masz wiadomościNie masz wiadomości  Wyloguj [ Arch ]Wyloguj [ Arch ]

Poprzedni temat «» Następny temat
Wyprawa na koniec Ancarii    Ignoruj ten temat
Autor Wiadomość
galgan 


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wiek: 18
Dołączył: 04 Sty 2008
Posty: 127
Skąd: miasto k. Bydgoszczy
Wysłany: 2008-01-25, 22:28   Wyprawa na koniec Ancarii

Postanowiłem napisać opowiadanie o Mrocznym Elfie :) . Mówcie, mi co jeszcze mam poprawić. Błędów w gramatyce pewnie znajdziecie tam miliony, więc je też zgłaszajcie :P . Mówcie, też, czy jest w ogóle sens opisywanie dalszych przygód małego Elfa. Jeśli tak, to przygody małego Mrocznego Elfa będą się toczyć dalej. Jak się wam spodoba, możecie dać na stronę :) .



Wyprawa na koniec Ankarii.

Część I

Dawno, dawno temu, w odległych krainach Zhurag-Nar, żył sobie mały, biedny Mroczny Elf o imieniu Ko-Par, męczony przez inne, starsze Elfy. Marzył o wyjść, z krainy Mrocznych Elfów. Pewnego dnia, Ko-Par postanowił odejść z Zhurag-Naru i pójść w świat, najpierw do Braverock. Więc zabrał ze sobą trochę pieniędzy (nie miał ich dużo) i ruszył w drogę. Gdy już był blisko Zamku Braverock, zauważył żołnierza DeMordreyańskiego. Chciał poznać przyjaciół, bo w Zhurg-Narze nie miał znajomych, więc zapytał:
-Cześć, jak się nazywasz?
-Nie twoja sprawa, spadaj stąd, bo jak nie…
-Aaa, na pomoc, zły człowiek, ratunku!!!
Biegł na oślep, byle dalej żołnierzy, nie patrząc pod nogi, potknął się i wylądował u nóg kolejnego żołnierza DeMordreya.
-Cz-czego ode mnie ch-chcecie?
-Chcemy, abyś wracał do swoich, ty nędzna kreaturo!
-Ja, ja nie chcę iść! Ch-chcę iść jak najdalej od Zhurg-Naru! Tam m-nie nikt nie l-lubi…
-A mnie nie obchodzi czy ktoś cię lubi czy nie! Po prostu spadaj stąd, bo inaczej będziemy użyć siły… He-he-he…
-B-b-będziecie? T-to są jeszcze tu inni żołnierze?
-Oczywiście! – zawołał innych żołnierzy i krzyknął – Brać go i do Barona DeMordreya z nim!!!
-Aaa, pomocy!!! Ratujcie mnie!!! Porywają mnie!!!
-Możesz sobie krzyczeć, nikt cię już nie uratuje!
I tak skuli małego Ko-Para, i nieśli go do DeMordeya, przy drodze strasząc go różnymi wilkami, przez które mały Ko-Par o mało nie zemdlał. Jak już zanieśli go do zamku, ucieszony DeMordey rzekł:
-No, no, no… Co tu robi taki maluśnienki Elfik?
-Ja, ja…
-Milczeć!!! – wrzasnął DeMordrey
-A-ale przecież p-pan…
-Powiedziałem, milczeć!!!
-T-tak… D-dobrze…
-No więc jeśli wiesz, a może nie wiesz, Mroczne Elfy nie są mile widziane w Braverock. Więc w związku z tym, wiedz, że jestem miły, więc dam ci wybrać karę: albo mam cię załatwić osobiście, albo chcesz żyć w lochach pełnych wilków… He-he-he… Więc wybieraj!!!
-Ja-ja, się chwile zastanowię, yyy, tego, no ja mogę panu dać mój cały pleczaczek…
-Serio? A co tam masz?
-Z-złoto, proszę pana…
-To dawaj!!!
Więc Ko-Par dał DeMordreyowi całe złoto, które miał, a jego majątkiem była jedna sztuka złota, więc dużo nie stracił. Chciał trochę zarobić, więc spytał najbliższego mieszczanina:
-Gdzie mogę zarobić trochę złota, proszę pana?
-A, spadaj!
Najwyraźniej mieszkańcy Braverock, oprócz DeMordreya, też nienawidzili Mrocznych Elfów. Więc biedny Ko-Par musiał sobie radzić samemu. Więc szedł i szedł podziwiając piękne fontanny, aż tu nagle:
-Mam cię, ty nędzna kreaturo!!! - krzyknął DeMordrey

CDN.

Część II

-Już nie żyjesz!!! – ryknął DeMordrey
-A będę mógł sobie wybrać karę? – spytał Ko-Par
-Nie!!! Zaraz umrzesz i już nie zobaczysz tych twoich przeklętych koleżków!!!
-Aaa!!! Zabiją mnie!!!
-Nikt ci tu nie pomoże… He-he-he… - zarechotał DeMordrey – Jednak zanim zapadnie kara śmierci, będziesz gnił w moich lochach!
I tak oto Ko-Par został wrzucony do lochów. Wiedział już, że to koniec, że za chwilę umrze, ale nagle w kącie zobaczył jakąś wystającą skrzynię, trochę ją odkopał i…
-Złoto! Znalazłem skarb! Złoto! Jestem bogaty! T-tylko jak ja się stąd wydostanę?
Nie wiedział już, czy się cieszyć, czy nie, bo na co mu złoto w lochach DeMordreya? Wtem wpadł na pomysł. Oprócz złota w skrzyni znalazł znak DeMordreyański, co oznaczało, że kiedyś przypadkiem baron zostawił tam swoje złoto, znalazł tam też czarną farbę, więc postanowił...
-Już wiem! Zabiorę złoto, zamaluję skrzynię na czarno i schowam się w kącie! Wtedy jak, DeMordrey zobaczy, że nadal siedzię w lochach i wymknę się z lochów!
I tak zaczął malować skrzynię, zachwycony swoim sprytnym pomysłem, i schował się w kącie. Nagle przyszedł DeMordrey.
-I co, mały? Wiesz, że już umrzesz?
Ale zamalowana skrzynia nie mogła odpowiedzieć, więc mały Ko-Par musiał cicho wybełkotać:
-T-t-tak… W-wiem…
-To zabierę cię i po tobie... Ej, poczekaj...
DeMordrey wizął latarkę zobaczył swoje brudne ręce, całe w czarnej farbie.
-Gdzieś ty się tak… Czekaj… To nie ty… Łapać go!!!
I mały Ko-Par uciekł. Nie wiedział dokąd biegnie. Chciał tylko jak najszybciej pozbyć się żołnierzy, którzy go gonili. Biegł tak i biegł i biegł…
-Gdzie ja jestem? Ktoś tu jest?
-Oczywiście, że jest! – ktoś krzyknął
Małemu Elfowi trochę ulżyło na sercu.
-Przed kim uciekasz, mały?
-Nazywają go DeMordoy… Czy jakoś tak…
-DeMordrey?
-Chyba…
-Ciesz się, że jeszcze żyjesz. Jakby cię złapał… Lepiej nie mówić… W każdym momencie razie jesteś w Hedgentonie.
-Hebabonie?
-Nie, w Hedengtonie – odrzekł trochę rozśmieszony mieszczanin – Choć zaprowadzę cię do środka.
I został zaprowadzony do Sir Beecy’ego, wójta Hedgenton
-Kim jesteś? Mów!
-Jestem Ko-Par, Mroczny Elf.
Sir Beecy wybuchnął śmiechem
-Ty jesteś Mrocznym Elfem? Udowodnij to! Pokonaj naszego Mistrza Gladiatorów!

CDN.

Część III

-A-a kto to jest gladiator? – spytał zaciekawiony Ko-Par
-Ktoś, kto cię zabije, głupia kreaturo! – wrzasnął Sir Beecy
-A-a dostanę jakąś broń?
-Broń? W życiu! He-he-he… - zarechotał Sir Beecy
Najwyraźniej mały Ko-Par nie miał wyjścia, czy chce, czy nie chce, będzie musiał walczyć z Mistrzem Gladiatorów.
-K-kiedy zawalczę z glebabolem?
-Gladiatorem!!!
-D-dobrze… To kiedy zawalczę z… eee… gladiatorem?
-W tej chwili! Ale już na arenę!!!
W drodze na arenę spotkał wielu mieszczan, śmiejących się z niego.
-Dobra robota, chłopcze. Świetnie, że go przyprowadziłeś. Będę miał niezły ubaw z tym elfem – szepnął Sir Beecy do mieszczanina, który uśmiechnął się głupkowato.
Więc nadeszła pora walki.
-Cz-cześć. – powiedział zaniepokojony Ko-Par
-Nareszcie jakaś świeża krew! Już nie mogę się doczekać,kiedy wypruję ci flaki!
Nagle Ko-Par wpadł na pomysł…
-Dziękuję! –powiedział Ko-Par, zabierając gladiatorowi topór.
-Oddaj mi ten topór, ale już!
-W życiu! – powiedział mały Elf, zachwycony swoją odwagą
-Oddawaj!!!
-Skoro nalegasz… Proszę bardzo! – i rzucił toporem w głowę gladiatora, poczym próbował uciec z areny
-Grrr… To niemożliwe!!! Łapać go!!! –wrzasnął Sir Beecy
-Tak jest! – odpowiedzieli chórem żołnierze
-Zawołać lekarza do gladiatora!
-Ble, ble, ble… Zaraz będzie burza naleśników z dżemem… Dobranoc… - majaczył gladiator, po czym padł nie przytomny.
-Nie uciekniesz nam! – krzyczeli żołnierze do Ko-Para
-Taa, jasne…
I tak, już od tej chwili odważny Mroczny Elf uciekał spowrotem do Zhurag-Naru, zdając sobie sprawę, że to lepsze, niż uciekać przed DeMordreyem i żołnierzami Sir Beecy’ego.
-Zapłacisz nam za to! Przez ciebie Sir Beecy nas zabije! – krzyczeli rozwścieczeni żołnierze.
-Dzień dobry! – krzyknął Ko-Par do DeMordreya – Ładny dzień, co?
-Łapać go! Zabić go! Albo nie, nie, znowu nam narobi kłopotów i zwieje z lochów… Chociaż nie wiem…
-Do widzenia! – powiedział Ko-Par, wytykając DeMordrey’owi język
-Niech żyje Ko-Par! Niech żyje Ko-Par! – krzyczały uradowane Mroczne Elfy
-O co wam chodzi, ja…
-Już wszystko wiemy! Wykiwałeś DeMordreya, oszołomiłeś Gladiatora i uciekłeś Sir Beecy’emu! Brawo!
I od tej pory już odważny, duży Mroczny Elf ratował Mroczne Elfy przed żołnierzami DeMordreya i wiedział, że to lepsze od walki z gladiatorem Sir Beecy'ego i siedzenia w lochach DeMordreya.

CDN.

Część IV

-Przyjaciele, wojska Valora nadchodzą! - krzyczał Ko-Par
-Spokojnie, nic wam nie zrobimy.
-To czego chcecie?
-Chcemy się spytać, czy chce pan być pierwszym Mrocznym Elfem w moich wojskach?
-C-co pan powiedział?
-Czy chce pan być pierwszym Mrocznym Elfem w moich wojskach.
-Eee, oczywiście! To super! A w ogóle to po co ci Mroczny Elf w wojskach?
-No, chciałem trochę zaszpanować przed DeMordrey'em, że mam Mrocznego Elfa, w wojskach, a po za tym i tak dużo ich nie mam.
-Więc do Khorad-Nuru!
-Gdzie?
-Do Khorad-Nuru.
-A po kiego grzyba? - zdziwił się Ko-Par
-No, trochę żołnierzy zrekrutować, i w ogóle tam jakoś fajnie się czuję, a tu wszędzie pająki, wilki...
-Dobrze, dobrze... - rzekł trochę rozbawiony Ko-Par
-Jest jeszcze jeden kłopot... Mam tam iść bez broni?
-Spokojnie, dam ci swoją. Ale to żaden unikat, taki zwykły miecz.
-To idziemy. - rzekł Ko-Par - Żegnajcie, przyjaciele, niedługo wrócę! - krzyknął Ko-Par do innych Mrocznych Elfów.
I poszli. Idąc przez Braverock, zauważyli DeMordreya.
-No, no, no. Valor i ten wstrętny Elf? Jak ci się do udało?
-Jakoś się udało, możesz spróbować nawiązać kontakt z Mrocznymi Elfami, jak chcesz.
-Co? Eee, no, może kiedyś. No, to... niepowodzenia... - powiedział mściwie DeMordrey.
Przeszli przez Twierdzę Kruka, szłysząć kłótnie:
-Precz z Valorem!
-To Valor rządzi!
-Kłamiesz!
I się zrobiła jedna wielka bijatyka, przez co Valor i Ko-Par przez co Ko-Par chciał potrenować, ale uznał, że walka z bronią na bezbronnych będzie niesprawiedliwe, więc odłożył broń i zaczął walczyć na gołe pięści. Rzecz jasna Ko-Par wygrał i dalej już było spokojniej. Następnie zahaczyli o Faeries Crossing.
-Brawo!
-Niech żyje Valor!
Valor uśmiechnął się.
-Ciekawe jak idzie DeMordrey'owi. Może już ma Elfa w swojej armii.
Ko-Par parsknął śmiechem.
Potem już bez problemu doszli do Porto Vallum, gdzie zaczynały się Orki.
-Dalej, Ko-Par, pokaż im, na co cię stać!
Poszli jeszcze do Urkenburghu i zabrali ze sobą Wilbura. Za chwilę byli już w Khorad-Nur.
-Czego tu? - spytał klucznik - Najpierw zabijcie nieumarłcyh i smoka, to... eee... tradycja.
-Żebyśmy tego cały czas nie robili. - mruknął Valor
Szukali smoka, zwaną D'Cay, Orkijską Damą, ale jak smoka nie był tak nie było. Za to zobaczyli śmiejącego się klucznika.
-Ale was wrobiłem! Zadnego smoka nie ma! Już was ktoś uprzedził! - krzyknął rozśmieszony klucznik. - Dobra, możecie włazić kiedy chcecie, ale wzamian za to brońcie nas przed nieumarłymi... i oczywiście smokami. - dodał, parskając śmiechem
I tak już dorosły Ko-Par razem z Valorem i Wilburem chronił Khorad-Nur przed innymi stworzeniami, czasami przesiadywał z nimi w Oazie Ahil-Tar, a w czasie wolnym Ko-Par wracał do Zhurag-Naru, odwiedzić swoich znajomych.

CDN.

Część V

Życie Valora, Wilbura i Ko-Para na pustynii wiodło się dalej. Kiedyś, znudzony Valor rzekł:
-Hej, Ko-Par, przyjacielu, co to za wojownik bez broni? Może byś sobie kupił jakieś sztylety, co? Bo mój miecz to jedna wielka kicha - zapytał
-Dobry pomysł, choćmy do miejscowego kupca. - odrzekł Ko-Par
-Czego szukasz? Mieczu, sztyletu, a może... - spytał podniecony kupiec, który nie miał raczej dużo klientów, bo nawet towar się na półkach nie mieścił
-Sztyletu! - powiedział zdecydowanie Ko-Par
-Sztyletu? To ja polecam Ostrze Bahamuta, bardzo ostre, na duże grupy wrogów, można znaleźć dużo złota, a może skusisz się na Sędzię Kharga, troche drogie, ale...
-Daj te dwa co wymieniłeś, dla mnie to nie ma znaczenia. Eee, masz jakieś złoto? - zapytał niepewnie Ko-Par
-Złoto? Ja myślałem, że to ty je masz. - rzekł zdziwiony Valor
-Ale to bezsensu iść na jakąś wyprawę, jak się złota nie ma.
-Ja je miałem... - wyjąkał Valor, nie wiedząc, co powiedzieć - Po prostu je...
-Nieważne już. Zrobi pan dla nas wyjątek?
-Nie ma złota, nie ma broni. - odkrzekł kupiec
-Proszę!
-Powtarzam: Nie ma złota, nie ma broni.
-Lepiej już się kłócić z nim, idziemy - odrzekł Wilbur
-Masz rację, później przyjdziemy tu ze złotem.
-Mam nadzieję - mruknął kupiec
Wilbur, Valor i Ko-Par dostali zgłoszenie, że porwali kupca-orka i że mają go uratować.
-To chodźmy, robota czeka. - powiedział Ko-Par
Szukali w okolicach Oazy Ahil-Tar i Khorad-Nuru, aż tu nagle.
-To pan? - spytał Valor
-Tak, a nie widać? - odkrzekł najwyraźniej czymś mocno zdenerwowany kupiec
-Widać, ale to pan został porwany?
-Nie to nie mnie porwano. Porwany kupiec już nie żyje.
-Nie żyje?
-Tak, nie żyje. Ktoś go zabił.
-A kto?
-Zaraz wszystko wytłumaczę. Macie złoto? Kupicie bronie?
-A wiesz może kim ja jestem? - spytał zdenerwowany Valor
-Tak, wiem, jesteś okropnym naciągaczem który z głupim Mrocznym Elfem chce kupić rzadkie bronie za darmo.
-Nie, jestem Księciem Valorem!!! - krzyknął Valor
-Co mnie to obchodzi! Zaraz obaj nie będziecie żyć!
Nagle zaczął się przemieniać w...
-Shaddar!!! - krzyknął Valor
Wilbur ze strachu uciekł z powrotem do Oazy.
-Miło, że o mnie słyszałeś, Valor. Zabiłem tutejszego kupca i przemieniłem się w niego. Więc kto chce pierwszy umrzeć?
-Ja, jeśli już mam umrzeć, to z honorem, w walce. - odpowiedział Ko-Par
Shaddar lekko zbladł.
-To dobra. Jak policzę do trzech, ja rzucę zaklęcie, a ty będziesz mógł mi zadać ciosy. Zgadzasz się?
-Tak. - odrzekł Ko-Par
-Więc... Raz... Dwa...
I Shaddar rzucił zaklęcie na "dwa".
-Nie!!! - krzyknął Valor - Nie, Ko-Par, nie umieraj, nie... Zapłacisz mi za to!
Lecz Shaddara nie było. Teleportował się gdzieś, w odległe krainy.
-Poczekaj tu, Ko-Par, zaraz przyprowadzę medyka.
-Tak... Dobrze... - wyjąkał Ko-Par
I Valor poszedł po medyka. Musiał uporać się z wieloma stworzeniami, które Shaddar przyzwał, by utrudnić zadanie Valorowi
-Niech pan natychmiast przyjdzie!
-Gdzie? Co się stało?
-Zobaczy pan! Szybko!
-No dobrze.
Wrócili do Ko-Para, lecz on już nie żył.
-Nie!!! - krzyknął Valor
-Co się stało?
Valor mu nie odpowiedział. Najwyraźnie był wstrząśnięty tym wszystkim i nie mógł już wyksztusić ani jednego słowa.
-Ten chłopak chyba nie żyje - stwierdził po dłuższych oględzinach medyk - Szkoda go trochę.
-Trochę?! DeMordrey mnie wyśmieje, jak się dowie o tym! Już go widzę: "Słynny Valor wziął do armii elfa, którego potem rzekomy Shaddar zabił! Hahaha!!!"
-Rozumiem, rozumiem. Powie mi pan dokładniej, co się stało?
Znowu Valor nie odpowiedział.
-Wiem, że to dla pana przykre. - rzekł medyk - Jak pan nie chce mi mówić...
-Shaddar! On wrócił! I przed chwilą zabił Ko-Para! - krzyknął Valor
Nastąpiła cisza.
-Pan sobie żartuje! Shaddar powrócił! A to dobre! - powiedział rozbawiony medyk
-Tak! To on! Widziałem go!
-Uwaga, bo uwierzę! Śmierć tego chłopaka to pewnie zbieg okoliczności.
-Nie, ja mówię prawdę! A tak w ogóle da się coś zro...
-A widział pan ktoś kto by w Ancarii uleczył martwego człowieka?
-Widziałem! Shaddara! Uleczył siebie! - krzyknął Valor
-To niech pan poprosi Shaddara, aby uleczył tego elfa! Na pewno się zgodzi, nie? - zadrwił medyk
-Jak śmiesz tak mówić do Księcia Valora?!
-Najwyraźniej śmiem! Do widzenia! - krzyknął z daleka medyk, nadal najwyraźniej rozśmieszony twierdzeniem Valora, że potężny mag wrócił
Valor nadal był zdenerwowany, a jednocześnie zasmucony.
-Żegnaj, Ko-Par. Na zawsze zapamiętamy cię jako dzielnego, wojowniczego Mrocznego Elfa. - powiedział ze smutkiem Valor
Ostatnio zmieniony przez galgan 2008-02-19, 12:25, w całości zmieniany 25 razy  
 
     
Devil Hunter 
Also known as Virian



Wersja gry S1: UW: 2.28
Klan S1: Strażnicy Frostgardu
Wersja gry S2: ZE: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Dołączył: 04 Paź 2007
Posty: 236
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2008-01-25, 22:40   

W pierwszych 6 zdaniach aż 5 razy użyłeś słowa Zhurg-Nar!(I tak btw. to powinno być Zhurag-Nar)Postaraj się to jakoś zastąpić albo niektóre wyrzucić. Oraz jeszcze nie król, lecz książe DeMordey.
A tak poza tym to spoko 8)
_____________________________________________________________________
GID zaprasza do oglądania!
Ostatnio zmieniony przez Devil Hunter 2008-01-25, 22:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Kalia 
w(y)kurzacz trolli



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: IB/WS: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 27
Dołączyła: 13 Lut 2007
Posty: 1945
Skąd: Zielonka k. Warszawy
Wysłany: 2008-01-25, 23:01   

Devil Hunter napisał/a:
książe DeMordey

Nie książę, tylko baron :P
Poza tym mocno to zamotane - najpierw go De Mordrey (<- kolejny błąd rzeczowy) łapie, potem za sztukę złota wypuszcza, potem znowu łapie...
No do tego jeszcze dochodzą powtórzenia...
I strasznie denerwują zdrobnienia - kto nauczył Mrocznego Elfa zdrobnień?! I to w dodatku chłopca, który na 90% został przeznaczony na wojownika (pozostałe 10% przeznaczone jest na ofiarę...) i nikt go nie rozpieszczał (jeszcze dziewczynkę, to rozumiem - wszystko cacy, będzie nasza malutka kapłaneczka).
galgan napisał/a:
ztąd

Stąd ;)

A poza tym - fabuła bardzo oryginalna: Mroczny Elf, który... nie radzi sobie w życiu, boi się walki, ucieka przed wilkami :lol: Może być ciekawe. Oczywiście jeśli za bardzo nie zamotasz, bo końcówka jest nieco ciężka do rozwikłania. No i trochę nad pisownią popracuj (w szkole się przyda :P ).
_____________________________________________________________________


Gauri napisał/a:
Wpisuję Cię na listę osób, którym Kalia może niechcący urwać głowę przy samych kostkach ^^

:vampir: Oh, I love this job... :]

Polecam: http://takbardzozle.blogs...2-pisownia.html
 
     
dav3d 
Bad Boy



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Platforma S2: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 24
Dołączył: 01 Lip 2007
Posty: 437
Skąd: Poznań
Wysłany: 2008-01-25, 23:04   

Kalia, on ma dopiero 9 lat :P ale jak na jego wiek to całkiem ładnie.galgan, jak poprawisz błędy masz u mnie 4+ :wink:
_____________________________________________________________________
mój blog o boksie
zapraszam :)

Ostatnio zmieniony przez dav3d 2008-01-25, 23:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Joasia 



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Platforma S2: PC
Wiek: 23
Dołączyła: 19 Paź 2007
Posty: 463
Skąd: Mińsk Maz.
Wysłany: 2008-01-25, 23:09   

Fajne opowiadanie i nie czepiajcie się go. Mieć 9lat i napisać takie opowiadanie (ja myślałam że ty szósta klasa) to jest powód do dumy i mi się podoba. Popracuj tylko nad błędami i powtórzeniami i będzie super. Ja daje 5 :]
_____________________________________________________________________
[img]http://img.userbars.pl/32/6231.jpg[/img]

~"Be careful what you wish for cus you just might get it"~

"Pozdrawiam mojego misia i resztę zabawek" xD
 
 
     
galgan 


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wiek: 18
Dołączył: 04 Sty 2008
Posty: 127
Skąd: miasto k. Bydgoszczy
Wysłany: 2008-01-25, 23:15   

Dzięki za pozytywne oceny, za kilka dni zobaczycie kolejną część opowiadania, na razie chyba wam się podoba :P .
 
     
dav3d 
Bad Boy



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Platforma S2: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 24
Dołączył: 01 Lip 2007
Posty: 437
Skąd: Poznań
Wysłany: 2008-01-25, 23:21   

Ale zanim się weźmiesz za kolejną część,popraw błędy tej :wink:
_____________________________________________________________________
mój blog o boksie
zapraszam :)

 
     
Joasia 



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Platforma S2: PC
Wiek: 23
Dołączyła: 19 Paź 2007
Posty: 463
Skąd: Mińsk Maz.
Wysłany: 2008-01-25, 23:22   

Mi długo wszyscy błędy wypominali :wink: Proponuje ci zmienić przeglądarke na Mozille Firefox podkreśla błędy i wiesz co poprawić :]
_____________________________________________________________________
[img]http://img.userbars.pl/32/6231.jpg[/img]

~"Be careful what you wish for cus you just might get it"~

"Pozdrawiam mojego misia i resztę zabawek" xD
 
 
     
Kalia 
w(y)kurzacz trolli



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: IB/WS: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 27
Dołączyła: 13 Lut 2007
Posty: 1945
Skąd: Zielonka k. Warszawy
Wysłany: 2008-01-25, 23:23   

A czy ja mówię, że źle? Moim zdaniem jest dobre, a że może być jeszcze lepsze, to mu napisałam, co może zmienić - przecież do niczego go nie zmuszam. Nazwy dobrze by było żeby poprawił, a resztę - jak będzie chciał ;)

Ps.: Potrafię czytać i wiem, ile ma lat :]
_____________________________________________________________________


Gauri napisał/a:
Wpisuję Cię na listę osób, którym Kalia może niechcący urwać głowę przy samych kostkach ^^

:vampir: Oh, I love this job... :]

Polecam: http://takbardzozle.blogs...2-pisownia.html
 
     
galgan 


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wiek: 18
Dołączył: 04 Sty 2008
Posty: 127
Skąd: miasto k. Bydgoszczy
Wysłany: 2008-01-26, 09:30   

Joasia napisał/a:
Proponuje ci zmienić przeglądarke na Mozille Firefox


Jak będę pisał w Wordzie to też nie będzie dużo błędów :] . Zaraz zabieram się do pisania drugiej części :P .
 
     
Devil Hunter 
Also known as Virian



Wersja gry S1: UW: 2.28
Klan S1: Strażnicy Frostgardu
Wersja gry S2: ZE: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Dołączył: 04 Paź 2007
Posty: 236
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2008-01-26, 11:53   

Kalia napisał/a:
Devil Hunter napisał/a:
książe DeMordey

Nie książę, tylko baron :P
(...)
łapie, potem za sztukę złota wypuszcza, potem znowu łapie...

Rzeczywiście, zapomniałem :oops:

Chciwość i podstępność ludzi nie zna granic :]

I nie dziw się, elf który od początku życia jest prześladowany i straszony przez innych boi się większości rzeczy ;)


W drugiej części mam też parę zastrzeżeń. Rozumiem, że Ko-Par miał przewagę nad żołnierzami, ale jak zdołał być szybszy od dorosłych? :| I w lesie czuwało też kilka wilków, którzy nie mogli być wolniejsi.( Chyba, że biegł bardzo ostrożnie :) ) Oraz zastanawiam się jak dziecko mogło przebiec tak duży dystans bez zmęczenia, przerw, za to z największą prędkością :>
_____________________________________________________________________
GID zaprasza do oglądania!
 
     
Kalia 
w(y)kurzacz trolli



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: IB/WS: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 27
Dołączyła: 13 Lut 2007
Posty: 1945
Skąd: Zielonka k. Warszawy
Wysłany: 2008-01-26, 12:16   

Devil Hunter napisał/a:
ale jak zdołał być szybszy od dorosłych?

Weź pod uwagę, że to jednak Mroczny Elf ;) Moim zdaniem to bardziej prawdopodobne niż poprzednie rewelacje w stylu "plecaczka" :P
Devil Hunter napisał/a:
Chyba, że biegł bardzo ostrożnie

Chyba nie, ale istnieją metody mylenia tropów ;)
Devil Hunter napisał/a:
jak dziecko mogło przebiec tak duży dystans bez zmęczenia, przerw, za to z największą prędkością

Czytaj - pierwszy komentarz :P

Druga część fajna - dużo się dzieje. Pomysłowy numer ze skrzynią (chociaż - kto w lochu dla skazańców zostawia złoto? Może lepiej zrobić z tego "skrzynię z dowodami" ? ). No i ten motyw, do którego się Hunter przyczepił - ucieczka. Mógłbyś to trochę rozbudować, byłoby jeszcze więcej akcji, bo aż szkoda zmarnować taki potencjał, jaki daje tenfragment :P
_____________________________________________________________________


Gauri napisał/a:
Wpisuję Cię na listę osób, którym Kalia może niechcący urwać głowę przy samych kostkach ^^

:vampir: Oh, I love this job... :]

Polecam: http://takbardzozle.blogs...2-pisownia.html
 
     
Xevor 



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Klan S1: Strażnicy Frostgardu
Wersja gry S2: ZE: 2.65.2
Klan S2: brak
Platforma S2: PC
Wiek: 21
Dołączył: 30 Lis 2007
Posty: 46
Skąd: Lublin
Wysłany: 2008-01-26, 12:43   

Według mnie fajne opowiadanie i fajna jest fabuła. Masz u mnie 4+
Kalia napisał/a:
tenfragment

i kto tu mówi o błędach ;p
_____________________________________________________________________

Taka mała reklama w necie
 
 
     
galgan 


Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wiek: 18
Dołączył: 04 Sty 2008
Posty: 127
Skąd: miasto k. Bydgoszczy
Wysłany: 2008-01-26, 18:19   

Kalia napisał/a:
Mógłbyś to trochę rozbudować, byłoby jeszcze więcej akcji, bo aż szkoda zmarnować taki potencjał, jaki daje tenfragment :P


Wiem, nie miałem pomysłu :P . Następne takie zdarzenia będą o wiele bardziej rozbudowane :P . Co do tej skrzyni, zapomniałem dopisać, że to było złoto DeMordreya, zaraz to naprawię ;) .
 
     
Shei 
Rest in Pieces



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: ZE: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: FE
Platforma S3: PC
Wiek: 33
Dołączył: 09 Lut 2007
Posty: 2856
Skąd: Zawiercie
Wysłany: 2008-01-26, 19:18   

No dziwne żeby było kogoś innego :P Ale chyba raczej nie trzyma się złota razem z więźniami w lochu co? Bo niby po co :) Nasikają do skrzyni lub coś innego tam narobią i tylko kłopot :P
_____________________________________________________________________

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Możesz zmieniać swoje posty
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Możesz załączać pliki na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Powiadom znajomego o tym temacie
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Śledź odpowiedzi w tym temacie
Oznacz temat jako nieczytany

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,44 sekundy. Zapytań do SQL: 12