logo



FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
ProfilProfil  Nie masz wiadomościNie masz wiadomości  Wyloguj [ Arch ]Wyloguj [ Arch ]

Poprzedni temat «» Następny temat
Opowiadanie by usieq    Ignoruj ten temat
Autor Wiadomość
usieq 
Guild Wars Player


Wersja gry S1: Classic: 1.7
Dołączył: 25 Lis 2007
Posty: 2
Skąd: Stalowa Wola
Wysłany: 2007-11-28, 18:32   Opowiadanie by usieq  

Odrazu mówię iż opowiadanie nie jest w świecie Sacred, ale chciałbym aby któś to ocenił.

Cytat:
Środek nocy. Południowe ziemie Sorewii.
- Hej! Patrzcie! Jakieś zabudowania, jesteśmy niedaleko miasta.
-Racja Gorion. Pośpieszmy się.

15 minut później. Na przedmieściach
-Musimy znaleść jakąś karczme. Muszę się wyspać.
-Faktycznie, zleciało juz 3 dni bez snu.

5 minut później. Na rynku.
-Te krzyki wskazują na to że chyba jesteśmy przed karczmą.
-No, sporo gości mają.

Nasi bohaterowie weszli do środka. Wchodząc zobaczyli pijanych ludzi, było ich wielu, krzyczeli, śpiewali, były także ładne kelnerki, podłoga i ściany były drewniane. Był to budynek dwu-piętrowy. Na ścianach były zwierzęce głowy i skóry. Wszędzie paliły się świeczniki.
-Karczmarzu, czy miałbyś wolny pokój dla wędrowców? - Spytał Boroth.
-Po cóż miałbym gościć dwóch obcych ludzi i elfa w mojej karczmie? - Odparł karczmarz.
-Jesteśmy głodni i spragnieni. Użycz swej gościny, nie spaliśmy 3 dni. - Rzekł Gorion
-Ehh, macie szczęście, a może nieszczęście. - Odpowiedział karczmarz.
-Nieszczęście? Dlaczego? - Zapytał z zainteresowaniem Boroth.
-Wczoraj wynajmowałem pokój pewnemu człowiekowi, był tajemniczy tak jak Wy. Dziś rano znaleźli go zasztyletowanego w pokoju. Troche tam krwi, ale da się spać.
-Dobra, bierzemy. Ile płacimy? - Powiedział ze zdecydowaniem Gorion.
-Jeśli macie jutro zginąć weście sobie go za darmo! Haha!
Mówiąc to karczmarz podał klucze Gorionowi i poszli na górę. Pokój faktycznie był troche zalany krwią. Ale stwierdzili że lepiej tu niż na zewnątrz.
Noc przeminęła normalnie. Nazajutrz, poranek.
-Ahhh. Dobrze mi się spało. - Rzekł Gorion.
-Mi także. - Powiedział Boroth. A Tobie, Grenth? - Spytał.
Grenth odburknął coś pod nosem. Był elfem wygnanym ze swojego narodu. Przyłączył się do ludzi, bardzo lubiał im pomagać. Jego dzieciństwo wpłyneło na jego psychike. Był mało mówny.
-Dobra, chodzcie na rynek, rozejżymy się. - Krzyknął Gorion.
Schodząc po schodach, karczmarz zaczepił ich.
-Haha! Widzę ze życia jeszcze nie straciliście!
-Hmm.. no jak widać. Jesteśmy cali i zdrowi. - Powiedział z lekką ironią Boroth.
-Dokąd zmierzacie? - Zapytał karczmarz.
-Idziemy rozejżeć się po mieście. - Opowiedział Gorion.
-Żeby tylko nikt was nie zabił! Haha! - Roześmiał się karczmarz.
Bohaterowie wyszli na rynek. Około godziny kręcili się po rynku oglądając różne przedmioty oferowane przez handlarzy.
Zobaczyli że jakichś dwóch typków przybija ogłoszenie na słupie. Zaciekawiło ich to. Może to jakaś praca? Jakieś zlecenie? Więc podeszli. Boroth jako dawny zarządca potrafił czytać. Ogłoszenie brzmiało:
"Nasze miasto potrzebuje pomocy kilku śmiałków.
Bardzo sowite wynagrodzenie.
Po więcej szczegółów proszę zgłosić się do burmistrza miasta.
Burmistrz
Dorbin Van'Clerk."
Zainteresowało to ich, postanowili być pierwsi. Tylko... gdzie go znaleźć?
Podeszli do handlarza sprzedającego ryby.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry chłopcy. Macie ochote na rybkę?
-Nie proszę pana, my w innej sprawie.
-Taak? A jakiej?
-Chodzi o burmistrza miasta. Mamy do niego sprawę. Gdzie go znajdziemy?
-Nie pamiętam. Ale jak kupicie rybkę to sobie pewnie przypomnę.
-Ehh, proszę tu 1 szutka złota. Powiedz nam teraz.
Wchodziliście do miasta od strony lasu?
-Tak.
-Więc Dorbin Van'Clerk mieszka z drugiej strony, idzcie w stornę rzeki. Zobaczycie największy dom. Odrazu zwróci waszą uwagę. To jego dom.
-Dziękujemy panu serdecznie.
-Proszę.
Po dwudziestu minutach nasi bohaterowie znaleźli się pod domem burmistrza. Wchodząc do środka strażnik zaczepił ich.
-Stać! Gdzie się wybieracie?
-Do burmistrza. - Odpowiedział grzecznie Boroth.
-W jakiej sprawie?
-Widzieliśmy ogłoszenie na słupie, burmistrz prosił o pomoc. Więc jesteśmy.
-Aha. O to chodzi. Wejdźcie.
Gdy już byli w pokoju Dorbina Van'Clerka.
-Straże, zostawcie nas samych.
-Ależ panie.. napewno chce pan zostać sam na sam z tymi ludźmi .. i elfem?
-Tak. Opuśćcie ten pokój.
-Tak jest.
-A więc moi drodzy, jesteście w sprawie tej pomocy?
-Tak widzieliśmy ogłoszenie na słupie i pomyśleliśmy że się nadamy. Więc jak wygląda sprawa?
-Hmm.. Otóż niegdyś zatrudniłem do pracy paru bandziorów. Mieli mnie chronić podczas wizyty w innym mieście w interesach. Kiedy już załatwiłem co chciałem, oni spili
się w spelunie. Przebrałem się w zwykłego wieśniaka, postanowiłem sam wrócić i nie zapłaciłem im. Podczas powrotu już niedaleko miasta, oni złapali mnie. Odgrażali mi się, i chcieli swoich pieniędzy lecz moja straż przegoniła ich. Uciekli do lasu. Sądzę że jestem w niebezpieczeństwie.
-A my co mamy robić?
-Jeśli znajdziecie i zabijecie ich, to wynagrodze was.
-Dobrze, ruszamy.
-Zaraz, gdzie wasze bronie?
-Nie mamy nic, ale postaramy się kupić.
-Weźcie odemnie, są w zbrojowni.
-Dziękujemy panu.
-Nie ma za co. Moje bezpieczeństwo jest najważniejsze.
Kiedy zeszli do zbrojowni...
-Patrzcie jakie fajne mieczyki! O, a tu dwuręczne topory. Hmm.. co tu wybrać...
-Grenth, ty jako elf weź łuk, jesteś najlepszym strzelcem wśród nas.
-Dobra, jak chcecie...
-Ja jako strażnik biore halabarde, umiem się nią posługiwać.
-Boroth, ty weź..
-Topory! Tak, biore dwa obusieczne toporki.
-Jesteśmy uzbrojeni. Chodźmy stąd, zróbmy to zadanie, i pryskajmy z miasta, nie podoba mi się tu.
30 miunt później. Na rynku.
-Cholera, gdzie ich szukać...
-Chodźcie przejdźmy się obok lasu, może kogoś znajdziemy, i zapytamy.
-Dobry pomysł Gorion.
Kiedy tak spacerowali zobaczyli kapliczkę i jakiegoś starca, który wyglądał jakby ów kapliczkę okradał. Kiedy starzec ich zobaczył, zaczął uciekać.
Oni rzucili się w pogoń za nim. Pan był w średnim wieku więc nie uciekł daleko.
-Dlaczego przed nami uciekałeś?!
-Nie.. nie.. ja nic nie zrobiłem.
-Ale dlaczego uciekałeś?
-Bo wiem że to dziwnie wyglądało. Ja nie okradałem kapliczki, ja ją sprzątałem.
-Dobra, widziałeś tu ostatnio coś dziwnego?
-Dziwnego? Hmmm.... Dawno nie widziałem naszego zielarza. Chyba coś się stało. Nie sprzedawał nic dziś na rynku. Hej, widzicie to?
Nieoczekiwanie obok krzaków zobaczyli but. Podeszli więc bliżej, nieopodal znaleźli drugiego takiego buta. Na ziemi były ślady, jakby walki. Pare metrów dalej znaleźli ciało zielarza.
-Okropny widok, ciekawe kto go zabił.
-Nie znałem go dobrze, ale wiem że miał chatkę w lesie. Sprawdźcie tam, może to coś pomoże.
-Zaprowadzisz nas?
-Mogę, nie jest daleko, ale tylko zaprowadze. Już się ściemnia.
-Dobrze, spowrotem trafimy.
Po 15 minutach znaleźli się obok chatki zielarza. Obserwowali ją z odległości ok. 50 metrów. Zobaczyli że zagospodarowało się tam paru oprychów, pili, grali w kości, trzymali wartę. Według nich było tam około 6 bandziorów. Myśleli że to ci, którzy mieli zabić burmistrza. Bali się, wiedzieli że jeśli zabiją jednego reszta to usłyszy i jest po nich. Mimo to zdecydowali się przejść do ofensywy, ale po cichu... Grenth jako elf, był bardzo cichy i opanowany. Kiedy zmieniła się warta, złapał wartownika za twarz, że ten nie mógł wydobyć krzyku. Zaprowadził go do Goriona i Borotha, ci go zabili. Podczas kiedy zmieniała się warta, już nic nie można było poradzić. Trzeba było przejść do bezpośredniej walki. Kiedy następnym razem zmieniał się wartownik, Grenth czekał na niego z napiętą cięciwą. On zobaczył że nie ma jego kolegi, który już był martwy, coś powiedział do siebie i chciał krzyknać lecz Grenth już mu nie pozwolił. Strzała przeszyła jego szyję na wylot. Zmarł. Bandziory usłyszeli tylko dźwięk uderzających zwłok, lub ciała w ziemię. Natychmiast wybiegli, a oni czekali już na nich. Grenth był na dachu domku, było mu łatwiej trafić w przeciwnika. Boroth'owi świsnął miecz obok ucha, a on sam nie mógł trafić w napastnika, natomiast Gorionowi ciężko było posługiwać się halabardą jeśli miał przed sobą dwóch wrogów. Boroth cudem wyratowany przed ciosami przeciwników, w końcu trafił jednego w brzuch. Padł na ziemię, obficie krwawił. Broniąc się przed ciosami drugiego wroga, kątem oka patrzył jak tamten umiera z wykrwawienia. Ugodzono Goriona w lewą nogę, oberwał toporem. Natychmiast Grenth zwrócił uwagę na przeciwnika Goriona i trafił go strzałą w ramię, lecz jeszcze nie poddawał się. Uderzyli Goriona, stracił przytomność, wystarczył jeden ruch do jego śmierci,a kiedy napastnik się przymierzał do zadania ostatecznego ciosu, Boroth wyrwał się z wiru walki z innym przeciwnikiem, przeskoczył leżącego na ziemi Goriona i obciął głowę katowi. Boroth jako jeden na dwóch, musiał jakoś wytrzymać aż Grenth pozbędzie się jednego z nich. Lecz miał prościej, sam pozbył się jednego, tego który miał strzałę w ramieniu, był zmęczony, wykończony z bólu. Szybko go zabił, Grenth widząc że jest jeszcze jeden, był w skórzanej kurcie, jako jedyny nie miał zbroi. Napiął cięciwę z całej siły i wystrzelił ku niemu. Strzała wbiła się w jego plecy, z okropną siłą. Odrazu powaliła go na ziemię, gdzie Boroth go dobił.
-Gorion, co jest?
-Ehh.. ehh.. mam ... chyba dużą... ranę w nodze... idźcie po pomoc...
-Grenth zostań z nim, ja ide po burmistrza, międzyczasie zanieś go do chatki, poszukaj jakiś ziół, znasz się na tym...
-Dobra, ale śpiesz się.
Boroth pobiegł najszybciej jak mógł do miasta i powiadomił o tym burmistrza. Wszyscy wraz z orszakiem straży poszli do chatki zielarza. Dorbin powiadomiony że na miejscu jest ranny, posłał po lekarza. Grenth sobie radził z raną, która nie była głęboka, tylko miała dużą powierzchnię. Lekarz opatrzył go. Nie stwierdził żadnych powikłań, nic poważnego się nie stało. Burmistrz rozpoznał tych, których zatrudnił do ochrony i innych typków, konkretnie rabusiów z okolicy miasteczka.
Następnego dnia bohaterowie dostali zapłatę, oraz bronie którymi się posługiwali. Dostali pokój w domu Dorbina aż Gorion wyzdrowieje. Po dwóch tygodniach rana Goriona zabliźniła się, mógł chodzić, po tygodniu nawet mógł walczyć. Gorion oddał halabardę i wziął krótki miecz, którym łatwiej się posługiwać.
Niedługo po tym drużyna opuściła miasteczko. Udali się w stronę Brlarv.
Koniec. ;-)

By usieQ.



Takie newbowe. Pierwsze w życiu, dopiero się ucze, i wiem że krótkie.
_____________________________________________________________________
www.bash.org.pl
 
     
Shei 
Rest in Pieces



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: ZE: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: FE
Platforma S3: PC
Wiek: 33
Dołączył: 09 Lut 2007
Posty: 2856
Skąd: Zawiercie
Wysłany: 2007-11-29, 22:29     

Opowiadanie trochę krótkie, ale nie jest złe :) Musisz tylko popracować nad powtarzanymi słowami oraz opisami, bo czasami się wydają dziwne :P Nie wiem, czemu nikt jeszcze nic nie napisał na temat tego opowiadania :> Ogólnie nawet nieźle się czytało, tylko że mało akcji w nim było, a jak już była, to taka trochę za szybka i nie opisana jakoś spektakularnie :P Ale jak na pierwsze opowiadanie, to całkiem niezłe :)
Na stronę może możnaby wrzucić, mimo tego, iż nie jest w świecie Sacred. Tak sobie myślę, że o ile opowiadania są jakieś fantastyczne i w takich klimatach podobnych do Sacred, a nie jakieś kryminały współczesne xD czy coś takiego, to możnaby na stronkę wrzucać, żeby było więcej ich :)
_____________________________________________________________________

 
     
Kalia 
w(y)kurzacz trolli



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: IB/WS: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 27
Dołączyła: 13 Lut 2007
Posty: 1946
Skąd: Zielonka k. Warszawy
Wysłany: 2007-11-30, 20:49     

Shei-Var napisał/a:
Nie wiem, czemu nikt jeszcze nic nie napisał na temat tego opowiadania

Eee, bo nie zaglądał na forum xD Ja przcież nie przepuszczę żadnemu... opowiadaniu ofc ;P

Opowiadanko fajne, krótkie ale treściwe, cały czas coś się dzieje. Bolą tylko te błędy ortograficzne... Troszkę jest też gramatycznych i stylistycznych (te powtórzenia, czasem szyk zdania, trochę niepasujące do reszty słowa), ale te orty najbardziej przeszkadzają. Wrzuć to gdzieś do Word'a lub na FF, to ci podkreśli i będziesz mógł popoprawiać. Ogólnie - dobre :)
_____________________________________________________________________


Gauri napisał/a:
Wpisuję Cię na listę osób, którym Kalia może niechcący urwać głowę przy samych kostkach ^^

:vampir: Oh, I love this job... :]

Polecam: http://takbardzozle.blogs...2-pisownia.html
Ostatnio zmieniony przez Kalia 2007-11-30, 20:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Pawlo 



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wiek: 32
Dołączył: 09 Maj 2007
Posty: 94
Skąd: kk
Ostrzeżeń:
 10/7/9
Wysłany: 2007-12-01, 10:51     

Fajne. Chociaż przeczytałem 1 zdanie i jest ok . :twisted:
 
     
thek
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-01, 12:47     

Pawlo napisał/a:
Chociaż przeczytałem 1 zdanie i jest ok
Jak tak mają ludzie oceniać cokolwiek, to lepiej żeby nie oceniali niczego w życiu ;) Jeszcze ktoś im poda [*aaa psik!!*] w sałatce i po jednym kęsie powiedzą, że dobre xD
 
     
Terpace 



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wiek: 24
Dołączył: 09 Lut 2007
Posty: 58
Wysłany: 2007-12-01, 18:10     

nawet fajne :p mozna by w kilku miejscach rozwinać ale jest ok ;P
_____________________________________________________________________

 
     
usieq 
Guild Wars Player


Wersja gry S1: Classic: 1.7
Dołączył: 25 Lis 2007
Posty: 2
Skąd: Stalowa Wola
Wysłany: 2007-12-01, 20:04     

Dziekuje wszystkim za odpowiedzi. Jakiś next part chcecie? ;D
_____________________________________________________________________
www.bash.org.pl
 
     
Szczygiel100 
~~Just Bring It~~



Wersja gry S1: S+: 1.8.81
Dołączył: 25 Lis 2007
Posty: 11
Wysłany: 2007-12-02, 14:30     

Nom ciekawe ale wyrazy się powtarzają :P .
Czekam na następne . :wink: :wink:
_____________________________________________________________________

 
     
Kalia 
w(y)kurzacz trolli



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: IB/WS: 2.65.2
Platforma S2: PC
Wersja gry SC: Citadel
Platforma SC: PC
Wersja gry S3: Nie mam gry
Wiek: 27
Dołączyła: 13 Lut 2007
Posty: 1946
Skąd: Zielonka k. Warszawy
Wysłany: 2007-12-03, 20:39     

usieq, czekamy, ale najpierw popraw byki w tej części ;)
_____________________________________________________________________


Gauri napisał/a:
Wpisuję Cię na listę osób, którym Kalia może niechcący urwać głowę przy samych kostkach ^^

:vampir: Oh, I love this job... :]

Polecam: http://takbardzozle.blogs...2-pisownia.html
 
     
Pawlo 



Wersja gry S1: UW: 2.28
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wiek: 32
Dołączył: 09 Maj 2007
Posty: 94
Skąd: kk
Ostrzeżeń:
 10/7/9
Wysłany: 2007-12-04, 18:42     

Usieq używaj FF . On podkreśla błędy.
 
     
usieq 
Guild Wars Player


Wersja gry S1: Classic: 1.7
Dołączył: 25 Lis 2007
Posty: 2
Skąd: Stalowa Wola
Wysłany: 2007-12-08, 08:00     

Jednak nie zamierzam robić następnej części.
Nie mam fabuły i nie wiem jak kontynuowac, poza tym mam problemy.
Moze kiedys, jak mnie najdzie ochota, to cos jeszcze napisze.
_____________________________________________________________________
www.bash.org.pl
 
     
Whitening 


Wersja gry S1: S+: 1.8.81
Wersja gry S2: Nie mam gry
Wiek: 16
Dołączył: 23 Gru 2008
Posty: 31
Skąd: Długopole Zdrój
Wysłany: 2008-12-29, 18:23     

Fajne opowiadanie jak na pierwszy raz.Ocena: 9.5/10 :spoko: .
_____________________________________________________________________
"Ten świat nasz, odsłoń twarz, pora spojrzeć prawdzie w oczy, szansę masz, teraz jest czas, żeby się zjednoczyć, jesteś jednym z miliona, takich jak ty coraz więcej, więc krzycz i wyrzuć w górę ręce !! !"
 
 
     
Glaadiator 
WOJTEX



Wersja gry S1: ZE KK: 2.28
Wersja gry S2: 2.43
Platforma S2: PC
Wiek: 20
Dołączył: 04 Sty 2009
Posty: 23
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2009-01-14, 18:13     

całkiem niezłe.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Możesz zmieniać swoje posty
Nie możesz usuwać swoich postów
Możesz głosować w ankietach
Możesz załączać pliki na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Powiadom znajomego o tym temacie
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Śledź odpowiedzi w tym temacie
Oznacz temat jako nieczytany

Skocz do:  
Szybka odpowiedź


Wygaśnie za Dni
 
 
 
 
 
 
Opcje
Dodaj podpis (może być zmieniony w profilu)
Powiadom mnie gdy ktoś odpowie
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,3 sekundy. Zapytań do SQL: 12